



Amerykańskie służby wywiadowcze wiedziały o kontaktach Nidala Malika Hasana z radykalnym imamem w Jemenie, na długo przed strzelaniną w bazie wojskowej w Fort Hood. Uznały jednak, że wiadomości, które Hasan wymieniał z Anwarem, al-Awlakim nie są warte dalszego dochodzenia.
![]() |
|
Foto: PAP/EPA
Major Nidal Malik Hasan krzycząc "Allahu Akbar!", w miniony czwartek, zastrzelił 13 i ranił 29 osób, w bazie wojskowej w Teksasie
|
Do kontaktów miało dojść w zeszłym i w tym roku. Nie jest jasne o czym dokładnie Malik Hasan rozmawiał z al-Awlakim i czy z jego kontaktów wynikało, że może dopuścić się masakry. Wiadomo, że obaj wymieniali emaile.
Sprawa jest w tej chwili badana przez śledczych próbujących wyjaśnić wszelkie okoliczności strzelaniny, która kosztowała życie 13 żołnierzy z bazy Fort Hood.
Według internetowej strony New York Timesa "służby wywiadowcze wiedziały o Maliku Hasanie ale nie zrobiły nic."
Pikanterii sprawie dodaje fakt, że imam Anwar al-Awlaki wygłaszający niegdyś kazania w meczecie w Wirginii, w którym bywał Malik Hasan, a także dwóch zamachowców z 9/11, w poniedziałek pochwalił masakrę w Fort Hood.
W oświadczeniu opublikowanym na jednej ze stron internetowych używanych przez islamskich ekstremistów stwierdził, że Hasan jest bohaterem oraz, że inni muzułmanie, którzy służą w amerykańskim wojsku, mogą zmazać swoją hańbę jedynie idąc w jego ślady.
Atmosfera wokół ewentualnych zaniedbań służb wyładowczych zaczyna gęstnieć. Członek Izby Reprezentantów Pete Hoekstra, z komisji nadzorującej służby, zarządał w poniedziałek wieczorem "zachowania" wszelkich dokumentów dotyczących kontaktów Hasana z radykalnym imamem, które są w posiadaniu służb specjalnych.
Administracja jest w posiadaniu "istotnych informacji, których nie chce udostępnić Kongresowi i opinii publicznej" – denerwował się Hoekstra. Jako ustawodawcy będziemy musieli przeanalizować jak służby postąpiły z tymi wiadomościami, zanim doszło do ataku – dodał konkresman.
O konieczności przeprowadzenia dochodzenia w tej sprawie mówił już w niedzielę senator Joe Lieberman.
Tymczasem przedstawiciele służb specjalnych zaprzeczają by cokolwiek ukrywali. Bronią też swojej decyzji o niepodejmowaniu śledztwa w sprawie kontaktów Hasana z imamem Anwarem, al-Awlakim twierdząc, że ze zgromadzonych wówczas wiadomości nie wynikało, iż służący w USA Army major może dopuścić się jakiegoś aktu przemocy. Nie zmienia to – wedug nich – także najbardzej prawdopodobnego scenariusza, że Hasan działał sam, powodowany wyłącznie stresem, związanym z czekającą go służbą w Iraku lub Afganistanie.
bat (r)
