




Tomasz Adamek odniósł 40. zwycięstwo w zawodowej karierze bokserskiej. W hali Prudential Center w Newarku pokonał jednogłośnie na punkty (115-113; 116-112; 118-110) Amerykanina Jasona Estradę.
Był to drugi występ w wadze ciężkiej polskiego pięściarza, który zachował pas international IBF.
33-letni Adamek dotychczas wygrał 40 pojedynków, a jeden przegrał. Cztery lata młodszy Estrada legitymuje się rekordem 16-3.
W sobotni wieczór hala w Newarku należała bezapelacyjne do Polaków. Stanowili oni ogromną większość z ponad 10-tysięcznej widowni. Doping słychać było od pierwszej do ostatniej minuty pojedynku. Potem słychać było już tylko głośne: "Dziękujemy". Tomasz Adamek odwzajemnił się rodakom, także dziękując im za gorący doping.
Estrada, który niemal po każdej rundzie schodził do narożnika z podniesioną w geście triumfu ręką (przy akompaniamencie gwizdów widowni) nie ukrywał rozczarowania. "Jestem wściekły. Bardzo długo pracowałem na zwycięstwo, które odebrali mi sędziowie" – mówił na konferencji prasowej.
"Zrobiliśmy dobre widowisko. Pokazałem, że potrafię wygrywać w wadze ciężkiej" – powiedział dziennikarzom Tomasz Adamek.
Kluczem do zwycięstwa okazało się bezwględne przestrzeganie taktyki ułożonej przez Andrzeja Gmitruka. Adamek walczył w dystansie, nie pozwalał rywalowi na bliski kontakt. Estrada chciał pójść na wymianę ciosów; liczył na jedno uderzenie prawym sierpowym, którym miałby zakończyć pojedynek.
Wychowanek Górala Żywiec nie pozwalał na skrócenie dystansu, a sam po ataku cofał się na bezpieczną odległość. W ten sposób okazał się nie do "ugryzienia" przez Estradę. "Odchodząc do tyłu obniżaj pozycję, żeby nie złapać jakiejś 'piguły'" - uczulał Adamka jego trener.
O ile w początkowej fazie pojedynku Estrada wyróżniał się aktywnością, był energiczny i niczym tur (waży 107,5 kg) parł do przodu, o tyle już po trzech starciach stracił animusz; więcej gadał, śmiał się i prowokował Polaka niż boksował.
Adamek dobrze się bronił i także umiejętnie atakował. Wyprzedzał Amerykanina lewym prostym, a później coraz częściej uderzał na dół. Bardzo dobrze pracował na nogach, chociaż w tym elemencie taktyki popełniał błędy. Wbrew radom Gmitruka nie przesuwał się w prawo, aby oddalać się od prawych "zamachowych" Estrady.
Walka była bardzo czysta, a sędzia Lindsey Page rzadko ją przerywał. To dlatego, że Adamek nie dopuszczał do zwarć, w których Estrada potrafi faulować. Zresztą dał parę razy tego próbkę, m.in. bijąc w tył głowy lub po gongu.
Potężniejszy fizycznie przeciwnik "obudził" się w dziewiątej i dziesiątej rundzie, kiedy był w natarciu. Jego zapędy szybko jednak ostudził polski bokser, który po przejściu do wagi ciężkiej jeszcze poprawił siłę ciosu.
Zwycięstwo podczas gali w Newarku odniósł też pochodzący z Radomia 30-letni Przemysław Majewski (12-0). W kategorii junior półciężkiej pokonał na punkty, po sześciu rundach, Amerykanina Anthony'ego Pietrantonio (6-4).
det, (PAP), (wł)
