



Jeśli w co drugim samochodzie albo przy kluczach "tubylców" widać podobny brelok – jest to pewnie lokalny amulet.
Kto był w Turcji, ten na pewno pamięta biało-niebieskie kółka, które zdobią wszystko: od pamiątkowych magnesów na lodówkę, przez koraliki w naszyjnikach aż po zawieszki na telefony komórkowe. To nazar, czyli "oko Fatimy" chroniące przed złym urokiem, które ktoś może chcieć na nas rzucić. Wiara w to, że nazar naprawdę chroni przed złem, jest w tym kraju naprawdę wielka – nie tylko umieszcza się je w domach czy na samochodach. Tureckie linie lotnicze Fly Air miały ten emblemat wymalowany na flocie swoich samolotów. Nie uchronił on jednak linii od kłopotów finansowych i konieczności zamknięcia działalności w 2007.
Zdjęcie: Archiwum
Nazar
Podobne właściwości ochronne przypisywane są w krajach arabskich amuletowi hamsa. To z kolei w wolnym tłumaczeniu "ręka Fatimy", ponieważ amulet ma kształt ręki (czasem z okiem pośrodku). Ten symbol także jest chętnie wykorzystywany przy wyrobie biżuterii, a także jako element dekoracyjny w domu. Hamza znajduje się w centralnym punkcie oficjalnego godła Algierii. W Izraelu także używa się podobnego amuletu, ale tu nazywany jest on ręką Miriam, siostry Mojżesza. Ponieważ w wierzeniach żydowskich szczęście przynoszą ryby, hebrajskie hamzy często ozdobione są dodatkowo symbolami ryb.
W Japonii z kolei na każdym kroku można spotkać małe, wyszywane prostokąciki z materiału, wiszące na sznureczkach. Widać je zawieszone w samochodach, przy kluczach jako breloczki, a nawet przy torebkach. To omamori, amulety chroniące i przynoszące szczęście w konkretnych dziedzinach. Na wierzchu można odczytać ogólne przeznaczenie amuletu oraz symbol świątyni, gdzie go zrobiono. Nie wolno natomiast zaglądać do wnętrza, gdzie zaszyte są słoa – modlitwy, bo amulet traci swoją moc. Po około roku amulet najczęściej wymienia się na nowy w świątyni.
W Boliwii w niemal każdym domu można spotkać Ekeko, czyli bożka indiańskiego, którego drewniane figurki są obowiązkowym elementem wystroju wnętrza. Boliwijczycy często także używają małych Ekeko jako breloczków przy kluczach. Ten bożek ubrany w tradycyjne ponczo przynosi domowi powodzenie – szczególnie jeśli ma na sobie wiele toreb z jedzeniem i różnymi przedmiotami domowymi. Często, aby go zadowolić, wkłada mu się w usta palącego się papierosa albo banknoty. I moc Ekeko działa (ponoć) pod warunkiem, że został on domowi podarowany, a nie kupiony przez właścicieli.
Na Kubie także można zaobserwować postacie bogów afrokubańskich (Orichas) w niemal każdym domu. Choć tu tradycyjny wygląd liczy się mniej – czasem są to nawet zwykłe lalki, ubrane tylko w stroje w obowiązkowych kolorach. Każdy z Kubańczyków ma swojego własnego patrona – Oricha. Aby być zawsze pod jego ochroną nosi się collares (naszyjniki) z plastikowych koralików w odpowiednich kolorach. Jeśli więc Kubańczyk ma na sobie np. niebiesko-biały naszyjnik, to wiadomo, że jego opiekunką jest Yemaya – bogini wód morskich; jeśli zaś koraliki są czerwono-czarne, to patronem jest Elegua, bóstwo, które zamyka i otwiera drogi w życiu. Panteon Orishas jest spory, więc i naszyjniki są w bajecznie różnych barwach. Będąc na Kubie nie warto jednak kupować i obwieszać się paroma naszyjnikami naraz. Orishas może się nie obrażą, ale Kubańczycy od razu będą wiedzieć, że stoi przed nimi nic nie pojmujący z ich kultury "turista".
W Indiach południowych oraz na Sri Lance ogromną wiarą obdarza się fragment kości czaszki szakala złocistego, zwany rogiem (Jackal’s Horn). Tylko u niektórych zwierząt z tyłu czaszki powstaje to półcalowe uwypuklenie, więc "rogi" są na lokalnym rynku amuletów trudno dostępnym towarem. Ich posiadacze święcie wierzą, że dzięki nim spełnią się ich wszystkie marzenia – dlatego zwykle ma się je ze sobą, gdy idzie się zagrać na pieniądze w karty albo na loterii. Powszechne jest także mniemanie, że posiadacz takiej kości jest nietykalny podczas sprawy w sądzie (nie istnieją niestety zapisy statystyczne, jak często to przekonanie okazało się słuszne). To niezwykłe, ale ludzie tam tak bardzo wierzą w moc tych kości, że często słyszy się o "rabunkach na róg". Oszuści nabierają ludzi mówiąc, że aby zapewnić powodzenie, umieszczą kość w sejfie łatwowiernej ofiary. A potem, jak już wiadomo, gdzie sejf jest i jak go otworzyć, znikają pieniądze, nawet bez pozostawionego ekwiwalentu w postaci "rogu". No cóż, niektórzy po prostu mają pecha.