



o więc począć, gdy poranne bieganie męczy (i wstawać rano zimno, jak mawiał poeta), a dzień bez tabliczki czekolady grozi atakiem depresji?
Doświadczenie życia w cywilizacji, w której wszystko, od kataru po lęk przed pająkami i matematyką, stało się już symptomem opisanym w podręcznikach medycyny, odpowiedź może być tylko jedna – sięgnąć po pigułkę. Tym bardziej, że specyfików "na odchudzanie" jest już chyba więcej, niż "nowych, lepszych" rodzajów aspiryny.
Generalnie, medykamenty mające wspomóc transformację z rozmiaru XXL na XS dzielą się na:
– anorektyczne, czyli zmniejszające poczucie głodu (ośrodkowe) lub upośledzające wchłanianie niektórych substancji (obwodowe),
– termogeniki, przyspieszające przemianę materii i produkcję energii,
– mechaniczne, a więc przeróżne wypełniacze oraz środki przeczyszczające i odwadniające.
Wśród wszystkich wymienionych, najskuteczniejsze i zarazem najbardziej niebezpieczne są środki anorektyczne działające ośrodkowo, które z racji zawartości substancji narkotycznych wprawdzie odchudzają błyskawicznie, ale bodaj wszystkie zostały już wycofane z legalnego obrotu w Europie. Najdłużej broniła się przed wykreśleniem z rejestrów sibutramina i robiona na jej bazie Meridia (Afibron, Obesan, Zelixa).Większość tego typu "lekarstw" okazała się, niestety, gorsza od choroby, powodując groźne dla życia zaburzenia ze strony serca i układu krwionośnego. Preparaty na bazie sibutraminy ciągle jeszcze można natomiast kupić w Stanach.
Nieco mniej niebezpieczne, ale też znacznie mniej skuteczne, są anorektyki obwodowe, działające nie na centralny układ nerwowy, a na chemię organizmu. Hamują one na przykład aktywność lipazy trzustkowej, jak popularny orlistat (Alli, Xenical).
Inny stosunkowo skuteczny preparat tego typu to rimonabant (Acomplia) blokujący receptor CB1. Owe substancje ograniczają przyswajanie tłuszczu, powodując dość szybką utratę kilogramów. Jest tylko jeden problem, który spowodował wycofanie tego ostatniego leku z oficjalnego obrotu farmaceutycznego: Acomplia powoduje depresję i skłonności samobójcze.
Jeszcze trochę inaczej, ale też jak inhibitory, czyli związki blokujące wchłanianie niektórych substancji odpowiedzialnych za obwód w talii (w tym przypadku glukozę) działają preparaty zawierające kwas chlorogenowy (ACG) oraz hydroksycytrynowy (HCA).
Niebezpieczne bywają także termogeniki, bo niektóre z ich składników – kofeina, L–karnityna oraz zwłaszcza (niedozwolona ale stosowana) efedryna, mogą doprowadzić do zaburzeń pracy serca, a nawet zatrzymania krążenia. Stosunkowo najbardziej bezpieczne, choć też nie do końca przecież, są za to przeróżne środki zawierające błonnik (redukują mechanicznie uczucie głodu) lub substancje przeczyszczające. Ale i one doprowadzić mogą do problemów z metabolizmem czy odwodnienia. Tak samo zresztą, jak niektóre diety.
Jak dotąd, najwięcej trwałych problemów zdrowotnych powodują te wysokobiałkowe, w niektórych przypadkach prowadzące do nieodwracalnego uszkodzenia nerek.
Nie ma bowiem leków bez skutków ubocznych. A czasami lekarstwo bywa nawet gorsze od choroby. To wszystko nie zraża jednak ani producentów coraz to nowszych i bardziej skutecznych slim pills, ani też ich potencjalnych klientów.
Tak więc mimo że anoretkyki działające ośrodkowo mają wyjątkowo złą opinię i zwykle szybko znikają z oficjalnych rejestrów, w kwietniu tego roku prasa branżowa doniosła o kolejnym leku tego typu – Qnexa – na bazie topiramatu, stosowanego zapobiegawczo w epilepsji, oraz phentaminy. Pochodnej... amfetaminy! Preparat czeka na akceptację FDA.
W tej sytuacji coraz mniej dziwi ryzykowna nowa moda na odchudzanie lekami przeciwko cukrzycy. Także i w Polsce lawinowo wzrasta sprzedaż wydawanych na receptę pigułek, zawierających środek obniżający stężenie glukozy we krwi – metforminę. Klientki aptek nie kryją, że stosują go "na figurę", zamiast diety i ruchu. A że przedawkowanie grozi śpiączką hipoglikemiczną, prowadzącą do śmierci? Cóż, dla niektórych fashion victims być otyłym to gorzej niż martwym.