



– Ja tam nie jestem przesądny – mówi ktoś, ale zaraz dodaje: ale w piątek trzynastego na pewno nie zamierzam brać ślubu.
Mężczyźni – zwłaszcza ci o technicznym lub finansowym wykształceniu – mówią częściej niż kobiety, że te wszystkie uprzedzenia, zabobony i przesądy to ciemnogród. Kobiety częściej stwierdzają, tajemniczo, że "coś w tym jest".
No właśnie – co?
Chociaż wiara (jakakolwiek) osobie niewierzącej także wydaje się jednym wielkim zabobonem, można prześledzić źródła religii. Każda z nich posiada też swoją wewnętrzną logikę. Ale jaka logika kieruje stwierdzeniem, że piątek jet feralny? Że ktoś w dwa piątki pod rząd spadł z drabiny? Poparzył się garnkiem? Ale kto? Chłop z Polesia w marcu 1617 roku? Kupiec wenecki w listopadzie 1588 roku? I ludzie to zauważyli, a potem rozgłaszali i rozgłaszali, aż wiedział o tym cały świat?
Tak więc na ogół nie wiemy, dlaczego złym jest znakiem, gdy przebiegnie nam drogę czarny kot, zakonnica czy też zakonnica z czarnym kotem. Nie wiemy, ale powtarzamy – jak przysłowia. Tyle że w przysłowiach bywa jakaś mądrość, a nawet mądrość narodu. Ale w zabobonach?
Ciekawe, że ulegają im wszystkie narody, nawet te najzamożniejsze, najbardziej rozwinięte, nastawione na postęp techniczny. Japończycy na przykład uparcie omijają liczbę 13 oznaczając numery pięter; i w ogóle mają jeszcze mnóstwo różnych uprzedzeń. I to w kraju, który religii nie traktuje zbyt poważnie, raczej jako tradycję niż życiowy drogowskaz.
Pewnie ktoś porównał zabobony w różnych krajach i wyszło mu, że gdzieś feralna jest trzynastka, a gdzie indziej cyfra 8 albo 14. Ósemka zdaje się jest w pewnych kulturach szczęśliwa, w innych – siódemka. I odwrotnie.
Zapewne zabawnie wyglądałoby to z kosmosu. W każdej chwili tysiąc osób np. udaje się w podróż, a więc siada na chwilę. W tym samym momencie 10 tysięcy osób wita się w drzwiach i z 10 tysięcy ust dobiega (powiedzmy po polsku): – Tylko nie przez próg!
Z zabobonami jest tak, jak z cotygodniowymi horoskopami. Wiele osób (znowu – częściej kobiety) czyta je z całkowitą powagę, ale nigdy, po tygodniu, nie sprawdza, czy się sprawdziły. Nikt nie prowadził kompleksowych badań na temat wpływu przebiegającego czarnego kota na dalsze losy przechodnia. Nie prowadzi się też statystyk, ile osób, które zginęły w wypadkach kolejowych, wcześniej usiadło, a ile nie usiadło.
... Ale wiecie co? Może to nie pomaga, ale też nie zaszkodzi. Co mnie kosztuje zastukać w drewno? Oczywiście – niemalowane.
Zabobony są czasem tak powszechnie znane, że bierze się je pod uwagę sprzedając produkty i usługi czy projektując budynki. Numeru "13" nie uświadczy się przecież w wielu amerykańskich windach, i to niekoniecznie z powodu zabobonności projektanta windy lub gmachu. Raczej dlatego, że mieszkań na 13. piętrze ludzie nie kupią lub nie wynajmą. Klient nasz pan – tak więc trzynastkę się omija. Także o biznes chodzi, gdy restauracja wyznacza wyższą cenę wynajmu sali w jakieś dni, które uważane są za szczęśliwe. Chcą płacić frajerzy – niech płacą. W ten sposób sala bankietowa rekompensuje sobie zresztą fakt, że była pusta w piątek 13.
I tak dalej, i tak dalej. W Polsce nie wypada dać parzystej liczby kwiatów (chyba że chodzi o tuzin), zaś w Peru czy Szwajcarii... nie mam pojęcia. Gdzieś nie siada się w rogu stołu, by nie zostać starym kawalerem, gdzie indziej takie miejsce jest, być może, uważane za najlepsze. Ktoś gdzieś w świecie spluwa za siebie i ciska ryżem w pannę młodą, która z goryczą całuje pana młodego. Nic jednak po tym rzucaniu i całowaniu, jeśli akurat w tym momencie zbije się lustro.
Ilustracja: Gosia Stępień
Ludzie nigdy nie poddawali się biernie zrządzeniom przesądu. Chodzili więc do świadczących usługi dla ludności czarownic, które za opłatą zaczarowywały oraz odczarowywały. Często posługiwały się w tym celu miksturami o raczej komicznym składzie. Oto przykładowa receptura: żabia ślina wymieszana z krwią spuszczoną z teściowej o północy, do tego kilogram rzęsy wodnej, 10 deko łoju oraz szczypta monoglutaminamu sodu (MSG). Miksturę tę należało wypić albo też zmusić do jej wypicia (w jaki sposób?) młodzieńca, którego panna pragnęła oczarować.
Znając naturę ludzką sądzę, że jeszcze większą popularnością cieszyły się mikstury, które miały komuś zaszkodzić. Podobnie funkcjonowały przeróżne amulety, figurynki, wisiorki, pierścienie itd. Jedne miały przynieść szczęście, inne – nieszczęście.
Dobrze znany jest proceder voodoo wbijania szpilek w figurkę przedstawiającą jakąś osobę, której źle życzymy, gdy chcemy, aby jej się nie powiodło, by spotkało ją nieszczęście.
Wbijanie szpilek w figurkę jest szczególnie popularne wśród amerykańskiej Polonii. Akcesoria w szerokim wyborze, wyrabiane na miejscu oraz importowane z kraju, można nabyć w sklepie Voodoo Emporium na Greenpoincie. Szczegóły – w reklamie w środku gazety.