



Nadając paczkę w Doma Export drogą lotniczą w czwartek rano mamy pewność, że zostanie dostarczona do odbiorcy w Polsce we wtorek. Niedowiarki, które na dodatek boją się, że paczka zaginie, mogą śledzić jej trasę w internecie. To dzięki nowoczesnemu systemowi komputerowemu, napisanemu specjalnie dla Doma przez grupę specjalistów z Poznania oraz dobrze rozwiniętej siatce dystrybucyjnej.
"Jestem dumny z tego, że w ciągu lat udało nam się tak bardzo polepszyć jakość usług oraz szybkość przesyłania paczek" – mówi Ludwik Wnękowicz, prezes Doma Export, której siedziba mieści się w Linden, NJ.
"Gdy przejmowałem firmę w 1985 r. odprawienie kontenera w Polsce zajmowało dwa tygodnie. Dzisiaj Doma Services [przedstawicielstwo Doma Export w Polsce] jest w stanie w ciągu jednego dnia rozładować 4-5 kontenerów i odprawić do dystrybucji" – opowiada Wnękowicz.
Przez Domę Export można wysłać dosłownie wszystko, co tylko można sobie wyobrazić (z wyjątkiem zwłok oraz broni): od paczek na święta, przez samochody, po cały dobytek. Zdarzały się też małe samoloty, ciekawe pojazdy, jak np. ford z 1916 roku, czy drogie samochody, np. maybachy.
Doświadczenie w biznesie transportowym Ludwik Wnękowicz zdobywał jeszcze w Polsce, gdzie pracował w dużej firmie o tym profilu, a pracę magisterską na wydziale prawa i administracji pisał na temat "Odpowiedzialności przewoźnika za szkody powstałe w transporcie". W Doma Export zaczął pracować w 1983 r., dwa lata po wyemigrowaniu do Stanów Zjednoczonych. Firma, istniejąca od 1958 r. i należąca wówczas do Józefa Domanieckiego, z jednym małym magazynem w Newarku i trzema biurami w New Jersey, niczym nie przypominała dzisiejszego imperium wysyłkowego.
Po śmierci właściciela Wnękowicz postanowił dalej pracować dla Domy i podjął się niebotycznego zadania wydobycia firmy z długów. Sprawnym działaniem marketingowym udało się spłacić zobowiązania Domy i poszerzyć grono klientów, by potem, w 1985 r., wykupić firmę na własność.
Od tego momentu Doma Export nieustannie się rozwija. Wzmocnienie jej pozycji na rynku oraz polepszenie usług umożliwiło Domie przejęcie kilku firm pokrewnych, w tym jednej z największych firm spedycyjnych American Relief Abroad (ARA).
Obecnie Doma Export ma oddziały lub partnerów nie tylko w New Jersey, ale również w Nowym Jorku, Ohio i Pensylwanii. W Chicago z firmą Ludwika Wnękowicza współpracuje 12 biur należących do Doma Shipping. Doma ma też przedstawicielstwo w Kanadzie, niezależnego agenta w Australii i w Anglii oraz własne biuro w Irlandii.
W latach 90., dla polepszenia dystrybucji w Polsce, Ludwik Wnękowicz z pomocą brata i jego rodziny stworzył firmę Doma Services, która posiada wszystkie licencje potrzebne do odpraw towarów nadsyłanych z zagranicy oraz do dalszej dystrybucji w obrębie Polski i krajów Unii Europejskiej, jak również do sąsiadującej Ukrainy i Białorusi. "Bardzo energicznie zaangażowałem się w rozbudowanie tej firmy, bo uważałem, że poza czysto biznesowym aspektem, ma społeczne funkcje do spełnienia w środowisku polonijnym, jak i dla Polski" – mówi Wnękowicz. – W latach 80. Polacy potrzebowali pomocy materialnej. W Polsce brak było podstawowych środków higieny osobistej, ubrań i innych rzeczy. Moja firma umożliwiała Polonii wspieranie swoich krewnych za żelazną kurtyną".
Ludwik Wnękowicz, który jest człowiekiem niezwykle wrażliwym na potrzeby drugiego człowieka, nie stronił od inicjatyw charytatywnych, oferując bezpłatną lub nisko płatną przesyłkę na pomoc powodzianom, parafiom i różnym instytucjom. Przykładowo, w ramach współpracy charytatywnej z Friends of Poland i Polish Children's Heartline Doma do tej pory przesłała 27 karetek pogotowia oraz mnóstwo specjalistycznego sprzętu medycznego do szpitali w Polsce.
"Były sytuacje, w których nie dało się pomocy odmówić. Jako biznesmen korzystający z polonijnego rynku chciałem swoją cząstkę oddać temu środowisku – wspomina Wnękowicz. – Zresztą mam przekonanie, że jeżeli komuś coś szczerze i bezinteresownie oddasz, to otrzymasz 10-krotnie więcej, nawet jeśli się nie spodziewasz".
W działalność społeczną zaangażowany był jeszcze w Polsce. W 1980 r. wstąpił do związku zawodowego NSZZ Solidrność i został wybrany na wiceprzewodniczącego komisji zakładowej. Teraz przypuszcza, że gdyby został w Polsce, to pewnie działałby politycznie na szczeblu lokalnym lub wyższym. W Stanach, w których się znalazł zaledwie kilka miesięcy przed wybuchem stanu wojennego, jego zaangażowanie w życie społeczne nabrało rozpędu, gdy postanowił wstąpić do Kongresu Polonii Amerykańskiej. W 1992 r. został dyrektorem krajowym organizacji, gdzie przez około 6 lat sprawował funkcję wiceprezesa, najpierw ds. finansowych, potem ds. Polski. W 1996 r. został prezesem KPA, oddział w New Jersey, które to stanowisko piastował do 2010 roku. Obecnie jest honorowym prezesem tego oddziału.
W 1997 r. został Wielkim Marszałkiem Parady Pułaskiego, którą z jego inicjatywy dedykowano staraniom wstąpienia Polski do NATO, bo w nich miał swój udział. Aby podkreślić wagę tej parady, na honorowych marszałków Ludwik Wnękowicz poprosił ambasadora Polski, Czech i Węgier.
W kolejnych latach oprócz KPA oraz wielu innych organizacji polonijnych, w których zarządach zasiada, jak np. Fundacja Kulturalna w Clark, Komitet Parady Pułaskiego, Dom Polski Cracovia w Wallington czy Stowarzyszenie Weteranów Armii Polskiej, Ludwik Wnękowicz zaangażował się w działalność Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej, najpierw na stanowisku wiceprezesa, a potem prezesa. "Mam poczucie, że w chwilach najtrudniejszych dla tej instytucji, dzięki moim kontaktom osobistym, jak i tym wyniesionym z działalności KPA, udało mi się uratować istnienie Unii, która przechodziła wówczas przez okres poważnych problemów" – mówi po latach.
Za wieloletnią działalność społeczno-polityczną i gospodarczą otrzymał wiele odznaczeń w Stanach Zjednoczonych, jak i w Polsce. Wśród tych najważniejszych znajdują się Krzyż Kawalerski Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej, prestiżowe wyróżnienie za wybitne zasługi w rozwoju gospodarki pomiędzy Polonią a Macierzą przyznane przez Kapitułę Generalną Stowarzyszenia im. Eugeniusza Kwiatkowskiego, Ellis Island Medal of Honor oraz Krzyż Oficerski Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej.
Jednak po latach budowania i rozwoju biznesu oraz intensywnego zaangażowania w życie społeczne Ludwik Wnękowicz najbardziej cieszy się z tego, że udało mu się pogodzić biznes, pracę społeczną oraz życie rodzinne.
Jest dumny z czwórki już dorosłych dzieci: Moniki, Christiana, Williama i Isabelle. Dwoje najstarszych zresztą mocno zaangażowane jest w prowadzenie Doma Export. "Cieszę się, że mogłem dzieciom zapewnić dobre życie i dać najlepsze wykształcenie o jakim mogli sobie marzyć" – dodaje.