Droga Mariusza Kołodzieja do Stanów przypomina historię wielu naszych rodaków. Postanowił wyjechać do Ameryki na przełomie 1989 i 1990 roku, gdy w Polsce i Europie zachodziły wielkie przemiany polityczno-ekonomiczne. Na początku miała to być tylko wakacyjna przygoda, jednak – jak można się domyślić – przyjazd do Stanów okazał się początkiem nowego etapu.
Nowe życie budował jednak na zdobytych w Polsce umiejętnościach. "Studia na Akademii Marynarki Wojennej nauczyły mnie dyscypliny, a studia prawnicze na UMCS podejścia do biznesu".
Od 15 lat prowadzi m.in. dobrze prosperującą piekarnię Hudson Bread w North Bergen, NJ, będącą obecnie w okręgu nowojorskim dostawcą numer jeden wykwintnego, artystycznego pieczywa. Do jej klientów należy większość znanych restauracji w Nowym Jorku i pobliskich stanach, a lista nadal rośnie. Ostatnio np. z propozycją współpracy zwrócił się do Hudson Bread znany amerykański kuchmistrz David Burke, który pieczywo od Mariusza Kołodzieja chce serwować na stołach we wszystkich swoich lokalach
U niego również zamówiono wykwintne pieczywo na organizowane w Nowym Jorku wesela Catherine Zeta Jones i Lizy Minnelli oraz na US Open (golf i tenis).
Na początku to był rodzinny biznes, w którym Mariuszowi Kołodziejowi pomagał ojciec. Teraz piekarnia jest pokaźnych rozmiarów zakładem produkcyjnym, wykorzystującym najbardziej nowoczesne technologie.
W ofercie piekarni znajduje się 350 rodzajów produktów w różnych formach i smakach. Tylko samych bułek jest prawie 30 – z ciemnej mąki, z siedmioma ziarnami, z rodzynkami, francuskie, semolina, z solą, z cebulą. Do tego znaleźć tam można wypieki typu focaccia, ciabatta, sofitel, boule, francuskie bagietki, pumpernikle, chleby z serem, rozmarynem, oliwkami czy cebulą
"W Hudson Bread każdy znajdzie coś dla siebie. Latami podróżowałem po świecie zbierając receptury, które pozwoliłyby zadowolić najbardziej wybrednych smakoszy w Nowym Jorku. Który, jak wiadomo, jest jedną z największych mieszanek narodowościowych" – opowiada.
Od samego początku Kołodziej postawił na wysoką jakość produktu. "Pieczywo z Hudson Bread jest przede wszystkim naturalne. Do produkcji nie stosujemy żadnych konserwantów czy sztucznych dodatków" – mówi właściciel piekarni, który sam czuwa nad jakością i prezencją swojego pieczywa.
Kołodziej przyznaje jednak, że sukces jego firmy to nie tylko jakość pieczywa. To całokształt: pomysł, produkt, reklama i obsługa klienta. "Staramy się, aby każdy z tych elementów był na najwyższym światowym poziomie".
Wypieki z Hudson Bread można zakupić w wybranych sklepach w Nowym Jorku, New Jersey oraz Filadelfii jak również w działającej przy piekarni kawiarni Breadman Cafe. Takich kawiarni, w stylu pomiędzy Starbucksem a Panera Bread, serwujących kanapki na chlebach i bułkach z Hudson Bread, ma w najbliższym czasie powstać w okolicy Nowego Jorku kilka.
Mariusza Kołodzieja od dziecka pociągały sporty walki. "Moje zainteresowanie boksem zwiększyło się, kiedy mój dobry przyjaciel Andrzej Gołota zaczął odnosić pierwsze sukcesy w tej dyscyplinie. Sam nigdy nie chciałem walczyć zawodowo, chociaż mam na koncie sporo walk amatorskich w MMA".
Mariusz Kołodziej zajął się promowaniem sportowców, a dwa lata temu nieopodal piekarni w North Bergen wybudował kompleks treningowy – Global Boxing, gdzie pod okiem specjalistów, którzy trenowali m.in. braci Kliczko i Mike'a Tysona, do walk przygotowują się tak znani polscy bokserzy, jak Mariusz Wach, Przemek Majewski, Kamil Łaszczyk czy Paweł Wolak.
"Wybieramy zawodników młodych, utalentowanych, w których widzimy potencjał. Chłopaków, którzy gotowi są na przyjazd do Stanów Zjednoczonych, na kilkumiesięczne rozstania z rodziną i przede wszystkim ciężką pracę. Dajemy im szansę na sukces, którą mogą wykorzystać lub odrzucić. Zawodnicy przyjeżdżają tu na obozy treningowe i sami decydują, czy współpraca z Global Boxing im odpowiada".
Mimo osiągnięć na polu biznesowym, na pytanie z czego jest najbardziej dumny, Mariusz Kołodziej odpowiada: "Jestem dumny z moich synów".
"Cała trójka interesuje się sportem, ale żaden z nich nie boksuje. Młodsi synowie trenują karate, uczęszczają też na inne dodatkowe zajęcia sportowe. Najstarszy syn – Daniel – ukończył niedawno kurs trenera, a wolny czas spędza na siłowni. Poza tym jako prezes Global Boxing Promotions od kilku miesięcy pomaga mi prowadzić firmę" – opowiada nasz bohater.
Czego nauczył się przez te ostatnie 20 lat życia w Stanach? "W tym kraju nie ma rzeczy niemożliwych, szczególnie jeśli włoży się serce i dużo poświęcenia w to, co się robi. A jak pokochasz to co robisz, ciężka praca przestaje być problemem" – mówi Mariusz Kołodziej.
Nie boi się też nowych wyzwań. "Chcę stale się rozwijać, czy to będzie biznes piekarniczy, boks, czy jakakolwiek inna dziedzina".