Widziałam to wszędzie dookoła. Na sawannie afrykańskiej i na stepie Mongolii, w zielonej gęstwinie dżungli amazońskiej, na statku na Ukajali, na polu ryżowym, w buddyjskiej świątyni i na szlaku przez Himalaje, w australijskim buszu i w górach Tasmanii, na karaibskiej plaży i na polskiej łące.
Ostatnie momenty w gorącym słońcu w styczniu, ostatnie minuty opalania się na ciepłym piasku, jeszcze jeden skok do oceanu, lunch za 3 dolary dla dwóch osób i... jedziemy do Paryża. 350 dni spędziłyśmy w Azji.
Do 6 stycznia 2012 roku napływały teksty na III konkurs dla podróżników zatytułowany “Najpiękniejsza podróż mojego życia”. Napłynęło ich aż 30. Jury, po wnikliwej analizie, dokonało wyboru najlepszych prac. Ale najistotniejsza jest konkluzja, iż każdy z uczestników konkursu tak naprawdę odniósł sukces, gdyż spełnił swoje marzenia, plany, pokonał różne trudności, a na dodatek jeszcze to wszystko opisał.
Tylko trzy godziny potrzeba, żeby zrobić herbatę. W fabryce, na wielkich siatkach, w podmuchach powietrza suszą się świeże, przywiezione prosto z plantacji liście na czarną herbatę. W zależności od pogody i wilgoci w powietrzu trwa to 30-45 minut.
Zakończyłem podróż na południe kontynentu amerykańskiego, osiągając półmetek po 100 dniach podróży od wyjechania z domu. Zrobiłem pamiątkowe zdjęcia. Przede mną droga powrotna na północ kontynentu – przez Argentynę, Urugwaj, Brazylię, Wenezuelę do Cartageny w Kolumbii.
Dwa lata temu, jeszcze w Nowym Jorku, ostatni sylwester przed naszą wielką wyprawą świętowałyśmy na domowej imprezie w naszym mieszkaniu na Sunnyside. Obowiązywały sexy-skąpe stroje. “Sylwek” okazał się sukcesem i – mimo sprzeciwu naszego “supra” – świętowaliśmy do białego rana, w końcu i tak wyjeżdżałyśmy.
Postanowiłem jechać Panamericaną aż do końca. Jest to autostrada ciągnąca się po stronie Pacyfiku od Alaski do wyspy Chiloe. Kiedy zorientowałem się co do możliwości podróżowania drogą wodną na południe, jeszcze tego dnia ruszyłem dalej. Dotarłem do miejsca na wyspie, które Chilijczycy oznaczyli jako “0”.
Postanowiłem jechać Panamericaną aż do końca. Jest to autostrada ciągnąca się po stronie Pacyfiku od Alaski do wyspy Chiloe. Kiedy zorientowałem się co do możliwości podróżowania drogą wodną na południe, jeszcze tego dnia ruszyłem dalej. Dotarłem do miejsca na wyspie, które Chilijczycy oznaczyli jako “0”.
Nie ma na Karaibach śladów polskich osadników, polskich nazwisk, polskiej spuścizny. W swoich podróżach na różne wyspy tego rejonu natknąłem się jednak na wątek dotyczący Polski.
Już wkrótce przeglądając wyciągi z naszych kont emerytalnych będziemy mogli znaleźć szybko odpowiedź na to pytanie. W niedługim czasie wchodzą bowiem w życie przepisy, wymuszające większą przejrzystość w informowaniu o pobieranych od przyszłych emerytów opłatach.
W Nowym Jorku jest tyle do zobaczenia i codziennie tyle się dzieje, że kolejki ustawiające się przed muzeami, galeriami czy kinami nie dziwią. Dziwią za to kolejki przed budkami z hamburgerami Shake Shacka czy kłębiący się tłum w cukierni z babeczkami, albo długi ogon przed pizzerią Grimaldi's przy Brooklyn Bridge. Co jest w nich takiego, że nowojorczycy (czy raczej turyści) stoją w upale, na mrozie i deszczu, żeby tylko dostać się do środka?