Zakłada on redukcję liczby żołnierzy i tradycyjnych broni, jak samoloty myśliwskie i czołgi, a zwiększenie liczebności małych oddziałów szybkiego reagowania. Odpowiada to innej strategii obronnej Stanów Zjednoczonych – unikania w przyszłości długotrwałych, prowadzonych na dużą skalę i niezmiernie kosztownych wojen, jak ostatnie w Iraku i Afganistanie. Preferowane będą teraz akcje o ograniczonym zasięgu i z jasno wytyczonym celem, jak zabicie Osamy bin Ladena czy, ostatnio, uwolnienie z rąk somalijskich terrorystów dwójki działaczy pokojowych z USA i Danii.
Siły zbrojne Stanów Zjednoczonych opierać się będą w coraz większym stopniu na zautomatyzowanych broniach, jak samoloty MQ-9 Reaper, zwane dronami. Są to maszyny bezzałogowe, obsługiwane zdalnie przez pilota oraz operatora sterującego sensorami, czyli nakierowującego bronie. Samoloty te, choć kosztowne, mają kapitalną zaletę: nie narażają życia załogi.
Mniej niż o dronach pisze się o innej zautomatyzowanej broni, dopiero wprowadzanej do arsenału amerykańskiego. Jest to karabin pozwalający zabić wroga ukrywającego się za jakąś osłoną, np. murem. Może to być, jak potwierdzają pierwsze raporty z Afganistanu, niezastąpiona broń w walce z przeciwnikiem prowadzącym walkę partyzancką, z ukrycia. W uproszczeniu, strzelec nakierowuje wstępnie karabin na miejsce, skąd dochodzą strzały, a karabin dokładnie wymierza odległość. Wyposażony w mikrokomputer pocisk eksploduje na drobne kawałki (szrapnele) w promieniu kilku metrów od domniemanego celu, zabijając strzelca bez konieczności precyzyjnego namierzenia go w celowniku. Karabin kosztuje aż 35 tysięcy dolarów, a każdy pocisk – kilkaset.
Wykorzystując swoją przewagę technologiczną, Amerykanie konstruują bronie chroniące jak najlepiej swoich żołnierzy, redukujące ich liczbę, a czasem wręcz wyręczające ich w walce.
A więc dobrze to czy źle? Z punktu widzenia kosztów jest to zapewne postęp. Koszty wytrenowania, opłacenia, utrzymywania i ewentualnego leczenia żołnierzy są w sumie pewnie wyższe niż zakup nawet tak drogich "robotów" do zabijania. Amerykanie uzyskują przewagę technologiczną, a więc ich walka będzie skuteczniejsza. Mniejsza liczba zabitych i rannych wśród żołnierzy zostanie też doceniona przez wszystkich obywateli Stanów Zjednoczonych.
Zastosowanie automatów niesie też jednak zagrożenia. Prowadzone przez USA wojny jeszcze bardziej upodobnią się do gier komputerowych, a przez to, w oczach opinii publicznej, mniej się będą kojarzyły z ofiarami i cierpieniem. Może przez to Ameryka stanie się jeszcze bardziej skłonna do pochopnych, niepotrzebnych interwencji?
Zaraz, zaraz, prosze jeszcze raz powtorzyc.. ten czerwony guzik to Tusk wylatuje w powietrze?, ten zielony guzik to moj sasiad za plotem wita sie wlasnie ze swietym Piotrem? ten fioletowy to prezydent Francji? a ten tenczowy to pierwszy minister Francji? .. zyc nie umierac powiedzial Obama, czy tez kolejny prezydent Stanow Zjednoczonych.. czyz zycie nie jest wspaniale?..
(mamy wlasnie 5 stycznia ,rok 2015)..

Jak na humaniste wcale niezle. Kilka slow komentarza: nie steruje sie sensorami bo sensory to po polsku czujniki (przetworniki parametrow fizycznych np. temperatury na sygnaly elektryczne) zbierajace informacje telemetryczne przekazywane do opertora-pilota, ktory kieruje dronem. O uzyciu broni przenoszonej przez taki bezzalogowy samolot decyduje caly zespol dowodczy, a nawet decyzja konsultowana jest z wojskowymi prawnikami. W tym sensie prowadzenie wojny przy pomocy dronow jest nawet bardziej humanitarne niz np. paniczne zrzucanie bomb gdzie popadnie przez wystraszonego pilota tradycyjnego bombowca.
Opisywany tu karabin to MX25. Zarowno karabin jak i kazdy pocisk kalibru 25mm wyposazony jest mikrokomputer. Karabin ma laserowy dalmierz wyznaczajacy odleglosc do celu z dokladnoscia milimetra. Nastepnie karabin automatycznie programuje znajdujacy sie w komorze pocisk-granat. Gwintowana lufa nadaje pociskowi ruch obrotowy, a wewnetrzne czujniki zliczjac ilosc obrotow pocisku w czasie lotu precyzyjnie odliczaja przebyty dystans. Pocisk eksploduje nad glowami ukrytych w okopie lub za sterta kamieni wrogich wojakow.
Podane przez JL koszty dotycza testowanych obecnie prototypow. Przy seryjnej produkcji koszt pocisku spadnie do kilkunastu $.