W Wielkim Jabłku czynsze nie tylko odbiły się od dna, po tym jak dwa lata temu osiągnęły rekordowo niski poziom, ale wręcz biją rekordy wysokości ustanowione w 2007 r., wynika m.in. z danych Citi Habitats, dużej firmy brokerskiej.
Znalezienie niedrogiego mieszkania do wynajęcia w dobrej okolicy w Nowym Jorku nigdy nie było zadaniem łatwym, ale w ostatnich miesiącach graniczy wręcz z cudem.
Mieszkań jest mało, popyt bardzo duży, a czynsze rosną z dnia na dzień. Co lepsze lokale – czyli takie w dogodnej lokalizacji oraz o przystępnej cenie – rozchodzą się w mgnieniu oka. Często jest to zaledwie kwestia kilku dni. Nierzadko zaś, już po prywatnych pokazach znajduje się chętny na dany lokal.
Brokerzy ostrzegają osoby zainteresowane wynajmem, aby były przygotowane na to, że decyzję – czy wynająć dany lokal, czy nie – będą musiały podjąć natychmiast, nierzadko w tym samym dniu, kiedy oglądały lokal.
“Jak tylko wywiesimy jakieś ogłoszenie, chętny znajduje się w tym samym dniu” – mówi Udi Elliasi, broker z Citi Habitats, w wywiadzie dla “New York Timesa”.
Specjaliści radzą, aby udając się na rozmowę do agencji nieruchomości już mieć przy sobie książeczkę czekową i być przygotowanym na wydanie tysięcy dolarów na pokrycie pierwszego i ostatniego czynszu oraz opłat brokerskich.
Ceny rosną we wszystkich zakątkach Manhattanu i w przypadku wszystkich rodzajów mieszkań.
W takich rejonach jak Greenwich Village, TriBeCa i SoHo, koszt wynajmu wzrósł o 13 procent od września 2008 r., wynika z badań przeprowadzonych przez firmę MNS, obejmujących 10 000 apartamentów o miesięcznym czynszu poniżej 10 000 dol. Czynsze poszły w górę kilkanaście procent, nawet w okolicach mniej atrakcyjnych, czyli np. w Harlemie.
W rezultacie średnia cena wynajmu mieszkania na Manhattanie we wrześniu wynosiła 3331 dol. W ubiegłym roku, o tej samej porze było to – 3131 dol., natomiast w 2009 r. – 3013 dol.
Szczególnie szybko ceny szły w górę w ostatnim roku. W Tribece, na przykład, za wynajem dwupokojowego mieszkania w budynku z portierem zapłacimy średnio 4635 dol., kilkaset dolarów więcej niż we wrześniu ub. roku, kiedy za takie mieszkanie trzeba było wydać 3937 dol. miesięcznie. W Harlemie wynajem podobnego mieszkania rok temu kosztował 1786 dol., w tym – 2398 dol.
Wiele czynników złożyło się na to, że mieszkania drożeją, stawiając lokatorów w coraz trudniejszej sytuacji. Borkerzy i analitycy rynku nieruchomości wskazują, m.in. na zanik bonusów zachęcających zazwyczaj do wynajmu (jeszcze dwa lata temu można było wynająć mieszkanie za 4600, ale otrzymując miesięczny upust w wysokości 383 dol.), wskaźnik pustostanów na poziomie 1 procentu oraz brak nowych projektów deweloperskich, które dostarczyłyby nowych mieszkań na rynek.
“Krótko mówiąc, sytuacja się zmieniła. W tym roku znacznie większe jest zainteresowanie rynkiem nieruchomości na wynajem, natomiast mało jest na rynku dostępnych lokali” – mówi Gary Malin, prezes Citi Habitats.
Największe zapotrzebowanie odnotowuje się na duże mieszkania: trzypokojowe i większe.
Średni czynsz za takie mieszkanie w budynku bez portiera wynosi obecnie 4137 dol., podczas gdy rok temu było to 3560 dol., wynika ze statystyk MNS. W budynku z portierem, średnio za wynajęcie trzypokojowego mieszkania trzeba zapłacić 5857 dol., o ponad 500 dol. więcej niż rok temu.
Biorąc pod uwagę generalnie pesymistyczne prognozy ekonomiczne, pędzące w górę czynsze stawiają niejednego wynajmującego w trudnej sytuacji. Wielu lokatorów po prostu zaciska pasa i rezygnuje z szukania nowego mieszkania, bo wiedzą, że raczej nie znajdą lepszej opcji na rynku, a na dodatek boją się, że opłaty brokerskie i koszty przeprowadzki zrujnują ich.
Szczególnie trudno rozstać się ze swoim mieszkaniem, nawet jeżeli ma jakieś mankamenty, tym, którzy przywiązani są do dobrej okolicy.
Właściciele domów natomiast wychodzą z założenia, iż skoro lokatora stać na czynsz w wysokości 4600 dol., to dodatkowe 250 dol. miesięcznie nie sprawi mu różnicy.
Tradycyjnie rzecz biorąc, jedną z konsekwencji rosnącego czynszu jest to, iż więcej osób rozważa kupno własnego lokum, dzięki czemu wzmacnia się rynek sprzedaży. Z czasem może to obniżyć ceny wynajmu. Jednak w najbliższej przyszłości nie ma na to co liczyć, mówi Pamela Hannigan, wykładowca z Schack Institute of Real Estate w New York University.
Pomimo rekordowo niskich stóp procentowych, zaostrzone zasady przyznawania pożyczek spowodowały, że wielu potencjalnych kupców w ostatnich latach nie dostało pożyczki. Przy małej liczbie osób kwalifikujących się do pożyczki oraz wysokiej stopie bezrobocia, w całym kraju ludzie nie mają możliwości kupienia domu.
“Tymczasem popyt na mieszkania do wynajęcia wzrasta w miarę, jak kolejne rodziny potrzebują miejsca do zamieszkania. W tych okolicznościach nie ma się co dziwić, że czynsze idą w górę” – powiedziała Pamela Hannigan.
Zdaniem Jeffreya W. Bakera z Savills, który doradza klientom w sprawach inwestycji w nieruchomości, czynsze nie spadną w najbliższej przyszłości.
Baker przewiduje, iż w kolejnych czterech latach dojdzie do dwucyfrowych podwyżek czynszu w Nowym Jorku i innych dużych metropoliach, takich jak Boston, San Francisco i Waszyngton.
OPR. AS NA PODSTAWIE ARTYKUŁU W “NEW YORK TIMESIE”
