Według badań Food Bank For New York City 32 procent mieszkańców miasta o rocznych dochodach wahających się między 50 a 75 tys. dolarów przyznało się, że w 2011 roku nie było ich stać na żywność. Do podobnych problemów przyznaje się także 16 proc. osób zarabiających więc niż 75 tys. dol. Większość zamożniejszych osób nie kwalifikuje się do pomocy społecznej i otrzymywania kuponów żywnościowych (food stamps).
"Wykształcenie przestało być buforem oddzielającym ludzi od biedy i głodu. To podważa wszystko, czego nas uczono" – mówi Margarette Purvis, prezes Food Bank For New York City. "Jeśli nawet osoby zaliczane do klasy średniej mają kłopoty z wyżywieniem się, trudno nawet wyobrazić sobie co przeżywają w dzisiejszych czasach ludzie o niższych dochodach".
Według "Epoch Times" odsetek osób z wyższym wykształceniem, które miały problem z zakupem wystarczającej ilości żywności wzrósł między 2010 a 2011 rokiem o 25 procent, a wśród osób z wyższymi tytułami naukowymi (PhD lub Masters) – o 11 procent.
Jednym z powodów kłopotów finansowych nowojorczyków są wysokie koszty utrzymania w mieście. Czynsz i inne opłaty pochłaniają relatywnie większą część dochodów mieszkańców Wielkiego Jabłka niż w innych miastach.
