Ledwo zdążyłyśmy przyzwyczaić się do poukładanego, pełnego reguł i zasad, świata w Paryżu, żeby wylądować w labiryncie uliczek bez nazw, pełnych motocyklistów bez kasków – z trzema lub czterema pasażerami na siedzeniu, krzyczących handlarzy, gotowanych kozich głów, lamp Alladyna, zaklinaczy węży...
Jesteśmy w Medinie, czyli starym mieście Marakeszu, gdzie na nieregularnym placu Dżamaa al-Fina skupia się cała akcja miasta. Jak w wielkim teatrze, pod gołym niebem syczą kobry, skaczą małpy, grają bębenki, tańczą mężczyźni przebrani za kobiety, astrolodzy przepowiadają przyszłość, sprzedawcy wyciskają świeży sok z pomarańczy... Wystarczy usiąść w jednej z kawiarenek, zamówić marokańską sałatkę, zupę bessara z ciecierzycy albo dla bardziej odważnych zupę z baraniej głowy – i podziwiać przedstawienie. A gdy to się znudzi, czas na zakupy, a jest w czym buszować i z czego wybierać.
Uliczki odchodzące od rynku są pełne kolorowych sklepików, można tu znaleźć prawdziwe skarby – czasami ręcznie robione przez Marokańczyków, a czasami typowe buble z Chin. Do wyboru i koloru: antyki, skórzane buty, torebki, dywany, przeróżne lampy, instrumenty, pudełeczka, biżuteria, skóry z lampartów, krokodyli i węży, czapki i dzbanki na herbatę, przyprawy, zioła i perfumy. Z odrobiną targowania, wszystko można kupić za połowę oferowanej ceny.
Odwiedzając market, nie można ominąć straganów z suszonymi owocami. Cały rok dostępne są przepyszne daktyle, figi, morele, prażone orzeszki z solą, miodem, cynamonem albo pikantne. Po takiej przekąsce, połączonej ze słodką marokańską miętową herbatą, warto ruszyć na jeszcze jeden spacer i zwiedzić jeden z riadów. Riad – jest to dom podzielony na cztery części, z wielkimi mosiężnymi drzwiami, kolorowymi cedrowymi sufitami, mozaikowymi zdobieniami z ogródkiem w środku i fontanną w samym centrum. Marakesz posiada ponad 1000 autentycznych riadów, w tym kilka z XV wieku, każdy jedyny w swoim rodzaju. Wiele z nich zostało przerobionych na restauracje, gdzie przy daniu z tangia, można smacznie zakończyć dzień.

Filmik do artykulu.
http://youtu.be/h5o_eYeC4DU