10 lat temu, 11 września 2001 roku, grupa islamskich fanatyków-samobójców uprowadziła cztery samoloty pasażerskie, aby uderzyć w Amerykę i zniszczyć najważniejsze ośrodki USA. Tak na progu XXI wieku rozpoczął się konflikt, który miliony islamistów na całym świecie określają jednoznacznie, jako świętą wojnę z Zachodem – dżihad.
Zachodni politycy, dziennikarze oraz zwykli ludzie w Ameryce i Europie ze względu na polityczną poprawność, ale też strach, wolą mówić o terroryzmie. Tymczasem w ciągu dekady po ataku 11 września 2011 na oczach zaskoczonego świata sprawdza się realnie polityczna teoria Samuela Huntingtona, brytyjsko-amerykańskiego profesora i autora dzieła “Zderzenie cywilizacji”. Huntington twierdził, “że islam godzi w samą istotę cywilizacji zachodniej i chrześcijańskiej. Cokolwiek byśmy rozumieli pod tym pojęciem, to jest nasza cywilizacja! (…) Jeżeli islam zmieniłby swoją postać, jego istnienie nie miałoby sensu. Fundamentem islamu jest święta wojna – dżihad”.
Atak na Amerykę
11 września 2001 roku nastąpił atak agresji: niesłychany i niespotykany nigdy wcześniej w historii. Mieszkająca wówczas na Manhattanie słynna włoska pisarka Oriana Fallaci była świadkiem tych wydarzeń. Wkrótce potem zdała relację z tego, co widziała; co czuła wówczas: “Na wojnach zawsze widziałam rzeczy, które wybuchają na wszystkie strony. I zawsze słyszałam wielki huk. A te dwie wieże nie wybuchły. Pierwsza złożyła się, pochłonęła samą siebie. Druga stopiła się, rozpuściła się. Pod wpływem temperatury rozpuściła się dokładnie tak, jak kostka masła na rozgrzanej patelni. I wszystko to, przynajmniej mnie się tak wydawało, wydarzyło się w grobowej ciszy. Czy to możliwe??? (…) Niektórzy nie są ani zadowoleni, ani niezadowoleni. Nie obchodzi ich to. Ameryka jest przecież daleko, między Europa a Ameryką jest ocean (…) O nie, moi drodzy. Nie! Jest tylko stróżka wody. Ponieważ kiedy gra toczy się o los Zachodu, o przetrwanie naszej cywilizacji, to NOWYM JORKIEM JESTEŚMY MY WSZYSCY. Ameryka to my. My Włosi, my Francuzi, my Anglicy, my Niemcy, my Węgrzy, my Słowianie, my Polacy, my Skandynawowie, my Belgowie, my Hiszpanie, my Grecy, my Portugalczycy. Jeśli runie Ameryka, runie Europa, kiedy runie Zachód – runiemy my sami. (…) Mimo rzezi, którymi synowie Allaha wykrwawiają siebie i nas, wojna, jaką islam wypowiedział Zachodowi, nie jest wojną toczoną na polu bitwy. Jest wojną kulturową, którą (…) chcą uderzyć w naszą duszę, w nasz system wartości, w naszą filozofię życia, w naszą wolność. Nie dajmy się wprowadzić w błąd ich ładunkami wybuchowymi. To tylko strategia. Terroryści nie mordują nas tylko dla przyjemności mordowania. Mordują nas, żeby nas złamać. Żeby nas zastraszyć, wycieńczyć, pozbawić odwagi. (…) Ich celem nie jest zapełnienie cmentarzy. Ich celem jest zniszczenie naszej duszy, naszych idei, naszych uczuć, naszych marzeń i podbicie na nowo Zachodu. (…) Obecna inwazja islamu na Europę nie jest niczym innym, jak tylko odmiennym obliczem tamtego ekspansjonizmu. Jednak bardziej podstępnym i zdradliwym. (...) UE w swej żałosnej i oszukańczej konstytucji odpycha i neguje nasze chrześcijańskie korzenie, naszą tożsamość. (…) Nie ma już Europy. Jest Euroarabia (…) Twierdzę, że Unia Europejska jest narzędziem, które ma coraz bardziej ułatwiać najeźdźcom wejście na nasze terytorium, a potem pozwolić im włóczyć się bez przeszkód po naszym domu (…) Imperializm islamski zawsze pragnął podbić Zachód, ponieważ Zachód jest najdawniejszym i najwierniejszym komentatorem myśli chrześcijańskiej. Imperializm islamski zawsze śnił o ujarzmieniu Europy, ponieważ poza tym, że jest bogata i wolna od przesądów, i obfituje w wodę, Europa jest kolebką chrześcijaństwa. Wie dobrze, że bez krzyża nie powstrzymalibyśmy oblężenia Wiednia, nigdy nie odparlibyśmy pół miliona Turków Kara Mustafy. (…) W 1683 roku Wiednia bronili także Polacy! Przybyli z Warszawy pod wodzą mężnego króla Jana Sobieskiego. Sobieski przed bitwą krzyknął: “Żołnierze, nie tylko Wiedeń musimy ocalić! Musimy ocalić chrześcijaństwo, ideę chrześcijaństwa!”.
Bitwa pod Wiedniem
11 września 1683 roku oraz 11 września 2001 roku – ta zbieżność dat nie jest przypadkowa, chociaż bardziej znana wśród terrorystów i fanatyków islamskich niż wśród Polaków! Oto zaplanowany z diabelską logistyką atak na Amerykę oraz uderzenie na wieżowce World Trade Center w Nowym Jorku nastąpiły dokładnie w rocznicę bitwy pod Wiedniem, nawet, co do godziny! Bitwa pod Wiedniem rozpoczęła się, bowiem 11 września 1683 około 3-5 po południu, kiedy ze wzgórz Kahlenberg i Schafberg zaczęły nadciągać ku dolinie Dunaju oddziały wojsk chrześcijańskich i rozpoczęły bój z siłami ogromnej armii tureckiej. Terroryści Al-Kaidy otwarcie przyznali się, że atakiem na Amerykę 11 września 2001 pomścili największą klęskę islamu w dziejach, jaką było zwycięstwo króla Polski Jana III właśnie pod Wiedniem.
Wydaje się wręcz nieprawdopodobne, aby bin Laden mógł tak dokładnie zaplanować atak na Nowy Jork, na Waszyngton, na World Trade Center. A jednak to zrobił. Terroryści byli wręcz dumni z tej niesłychanie drobiazgowej i skutecznej logistyki zbrodniczej zemsty. Szejk Ajman al-Zawahiri, następca i prawa ręka Osamy bin Ladena, co najmniej dwukrotnie chwalił się tym w arabskiej telewizji Al-Dżazira. Ta wypowiedź łącząca atak na World Trade Center z rocznicą bitwy pod Wiedniem jest odnotowano w USA m.in. we “Front Page Magazine” (najpoczytniejszym internetowym czasopiśmie amerykańskim). Na bitwę pod Wiedniem 11-12 września 1683 r. powołuje się również amerykański pisarz i polityk Partii Republikańskiej David Horowitz, który pisał: “11 września 2001 rozpoczął się globalny dżihad, mający na celu cofnięcie Zachodu do średniowiecza. Warto przypomnieć, że przywódcy terrorystów, którzy zaatakowali USA, nieprzypadkowo wybrali dzień 11 września. Zrobili to dlatego, aby pomścić klęskę 11 września 1683 roku, kiedy to król Polski całkowicie pokonał i rozbił Turków pod Wiedniem. W ten sposób zamienił triumf islamu w jego największą klęskę”. W Polsce o związku przyczynowym pomiędzy bitwą pod Wiedniem a islamskim atakiem terrorystów na Amerykę mówił jedynie mądry biskup polowy Wojska Polskiego śp. Tadeusz Płoski.
Warto przypomnieć, że w 1683 roku to nie Wiedeń, ale Rzym był celem strategicznym ogromnej armii wezyra Kara Mustafy, który proklamował zrzucenie krzyży z Bazyliki Świętego Piotra oraz ustanowienie Kalifatu Europa. Te plany islamskiej agresji załamały się wtedy pod kopytami polskiej husarii, a rotmistrz Zbierzchowski zdobył słynną wielką zieloną chorągiew proroka Mahometa. To na tej chorągwi wyhaftowane było złotem i srebrem złowieszcze dla cywilizacji chrześcijańskiej słowo “dżihad”. To właśnie tę chorągiew przesłał w darze papieżowi Innocentemu X zwycięski wódz połączonych armii chrześcijańskich Jan III Sobieski wraz z najkrótszym listem w całej naszej historii: “Venimus, vidimus, Deus vicit” – przybyliśmy, zobaczyliśmy, Bóg zwyciężył!
Dżihad XXI wieku
Od początku XXI wieku nastąpiła kolejna fala ekspansji i agresji wojowniczego islamskiego fanatyzmu przeciwko cywilizacji Zachodu. W meczetach nie tylko w krajach islamskich, ale także w państwach Unii Europejskiej mułłowie otwarcie proklamują globalny dżihad przeciwko giaurom, czyli niewiernym. Głoszą m.in., że zwycięstwo Allaha nastąpi dzięki wysokim cenom ropy naftowej oraz wysokiemu przyrostowi demograficznemu maurów. Święta wojna z niewiernymi została sformułowana przez Mahometa 1400 lat temu w Koranie i od tamtego okresu islam prowadzi agresję, która ma różne formy, ale zawsze jest agresją. Islam to jedyna nietolerancyjna religia świata. Wystarczy zacytować kilka choćby wersów z Koranu oraz wypowiedzi Mahometa odnotowane w islamskich skryptach zwanych Hadisami. Stanowią one źródło i inspirację nienawiści oraz terroryzmu w stosunku do giaurów, czyli niewiernych – do całej cywilizacji Zachodu:
A kiedy miną święte miesiące, wtedy zabijajcie bałwochwalców, tam gdzie ich znajdziecie, chwytajcie ich, oblegajcie i przygotowujcie dla nich wszelkie zasadzki!”. (Sura 9:5)
Zapłatą dla tych, którzy zwalczają Allaha i jego Posłańca i starają się szerzyć zepsucie na ziemi, będzie tylko to, że będą oni zabici”. (Sura 5:33).
Zwalczajcie ich, aż nie będzie już buntu i religia w całości należeć będzie do Allaha”. (Sura 8:39)
Warto przypomnieć, że kiedy Benedykt XVI bardzo oględnie wspomniał, że islam jest nietolerancyjną religią, w odpowiedzi na całym świecie islamiści spalili tysiące kukieł wyobrażających Ojca Świętego. Jednocześnie nasila się budowanie meczetów w krajach chrześcijańskich, a zarazem na całym świecie w państwach islamskich następują masowe prześladowania chrześcijan. W krajach UE liczba muzułmanów sięga już 40 milionów, a meczetów są tysiące. Meczety budowane są w miejscach nieprzypadkowych, ważnych dla cywilizacji zachodniej, np. tuż obok słynnej katedry w Kolonii w Niemczech albo obok katedry Santa Maria we Florencji czy wreszcie w Warszawie niedaleko pałacu w Wilanowie i Świątyni Opatrzności Bożej. Ostatnio prezydent USA Barack Obama poparł wybudowanie ogromnego meczetu tuż obok strefy zero w Nowym Jorku, w miejscu, gdzie terroryści islamscy 11 września 2001 roku zburzyli wieżowce WTC.
W pustyni i puszczy
11 września 2001 i kolejne ataki terrorystów arabskich na m.in. Nowy Jork, Waszyngton, Madryt, Londyn, Bombaj, Aleksandrię na bezbronnych ludzi, na dzieci, palenie tysięcy samochodów, sklepów i przedmieść miast w Europie, fanatyczna agresja w stosunku do papieża Benedykta XVI, nienawiść islamistów do tego, co jest cywilizacją chrześcijańską – wszystko to spowodowało, że na nowo odczytujemy Sienkiewicza. Zawarte na kartkach “W pustyni i w puszczy” opisy porwania dzieci, zbrodni terrorystów islamskich oraz charakterystyki Arabów z nienawiścią odnoszących się do naszej cywilizacji – są niezwykle aktualne.
Henryk Sienkiewicz dał światu dzieło ponadczasowe i ponadnarodowe. “W pustyni i w puszczy” należy w XXI wieku do kanonu najważniejszych książek o zagrożeniu islamskim. Są to Samuela Huntingtona “Zderzenie cywilizacji” oraz Oriany Fallaci “Siła rozumu” i “Apokalipsa”. Opisy, jak terroryści arabscy porwali Stasia i Nel, są niezwykle aktualne, bowiem nie zmieniła się mentalność fanatyków islamskich, chociaż zmieniły się ich możliwości. Są to ogromne pieniądze, miliardy tzw. petrodoloraów z ropy naftowej oraz technologie militarne i logistyka XXI wieku, którymi posługują się terroryści. Pisze Sienkiewicz: “Staś i Nel widzieli piekło na ziemi. Widzieli Europejczyków bitych do krwi korbaczami, głodnych, spragnionych, zgiętych pod ciężarami… Widzieli jak dzicz wybuchła na ich widok śmiechem, jak popychała ich i biła… Wiadomo było, że Mahdi i jego derwisze nienawidzą chrześcijan i w ogóle Europejczyków. (...) (Mahdi) Opowiadał o widzeniach, jakie miewa. Oto Allah kazał mu oczyścić wiarę i rozszerzyć po całym świecie. Obowiązkiem wiernych jest podbić Egipt, Mekkę i wszystkie te krainy, w których za morzami żyją poganie. Dużo jeszcze krwi popłynie…”.
Dżihad przeciwko Ameryce, cywilizacji Zachodu, przeciwko chrześcijaństwu został po raz kolejny ogłoszony przez przywódcę terrorystów arabskich bin Ladena 11 września 2001 na tle dymów płonących i walących się wież Word Trade Center w Nowym Jorku. Zachód jest nie tylko w defensywie wobec zagrożenia ze strony fanatyków islamskich. Zachód nawet nie potrafi sprecyzować, czy jest to wojna z terroryzmem, czy też konflikt cywilizacji. Islamiści nie mają wątpliwości – to wojna cywilizacji! Natomiast Ameryka, a zwłaszcza Europa walczą tylko z terroryzmem. A przecież terroryzm jest jedynie formą walki, sposobem i taktyką zabijania bezbronnych cywilów, bo przecież nie żołnierzy.
Nie każdy wyznawca islamu jest terrorystą, ale każdy terrorysta XXI wieku jest wyznawcą islamu i nie zmieni tego naiwna polityczna poprawność. Tej naiwności nie miał Staś Tarkowski. Z całą determinacją pozabijał arabskich terrorystów. Pisze o nim Sienkiewicz: dzielny chłopiec, nieodrodny potomek obrońców chrześcijaństwa, prawa krew zwycięzców spod Chocimia i Wiednia.
Kiedy 11 września 2001 roku komando samobójców Al-Kaidy zaatakowało Amerykę za pomocą uprowadzonych samolotów pasażerskich, dla wnikliwych znawców geopolityki stało się oczywiste, że nie jest to monstrualny, ale pojedynczy zamach terrorystyczny. Islamscy fundamentaliści kierują się niezwykle spójną ideologią. Nagrania Osamy bin Ladena, komunikaty wydawane przez jego następcę Ajmana al-Zawahiriego czy kazania radykalnych muzułmańskich imamów niosą ten sam antychrześcijański i antyzachodni przekaz.
W przypadku islamu mamy do czynienia z tysiącami imamów, setkami stacji telewizyjnych i portali internetowych, które nie tylko propagują terror, lecz także wywodzą swoją ideologię wprost z nauk proroka Mahometa, ze świętej księgi Koran. Głoszą wprost, że to nie terror, tylko wojna święta z niewiernymi – dżihad. Wielu pobożnych muzułmanów patrzy na to z oburzeniem, niektórzy są nawet na tyle odważni, by – narażając własne życie – publicznie sprzeciwiać się wypaczonym interpretacjom Koranu.
Islamiści są obecnie groźniejsi niż kiedykolwiek, bo mają ogromne petrodolary z ropy naftowej, możliwości nowoczesnej technologii, a zarazem ten sam co niegdyś fanatyzm, zdefiniowany przez Mahometa w Koranie. W kręgach i salonach politycznej poprawności mówi się, że nie wszystko w islamie jest fundamentalizmem, że postępowa polityka “spotkań cywilizacji” zapoczątkowana przez przywódców europejskich zbliża Zachód z narodami mahometańskimi. Można tu zapytać, czy jest to głupota, czy działanie z premedytacją? Jeżeli islam zmieniłby swoją postać, jego istnienie nie miałoby sensu. Fundamentem islamu jest dżihad. Islam istnieje po to, aby nawracać niewiernych giaurów. Islam nie może negocjować czy złagodzić swoich poglądów bez przeciwstawienia się swojemu jedynemu i końcowemu celowi. I tego nikt nie może zmienić, bo jest to nauczenie ich proroka i punkt szczytowy wiary muzułmańskiej.
Józef Szaniawski – dr historii, politolog, publicysta, profesor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego oraz Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej. Autor monografii m.in. “Reduta – Polska między historią a geopolityką”, “Pułkownik Kukliński – tajna misja”, “Victoria polska – Marszałek Piłsudski w obronie Europy” oraz “Rosja – imperium zła”. W latach 1973-85 prowadził działalność niepodległościową i konspiracyjnie współpracował z Radiem Wolna Europa. Wykryty przez bezpiekę został skazany przez sąd stanu wojennego na 10 lat więzienia. Wypuszczony na wolność i uniewinniony przez Sąd Najwyższy w 1990 roku jako ostatni więzień polityczny PRL. W latach 1993-2004 był pełnomocnikiem i przyjacielem pułkownika Ryszarda Kuklińskiego.
Konfrontacja Europy z islamem jest tylko kwestia czasu.Panstwa islamskie beda naciskaly coraz mocniej na Zachod co doprowadzi do konfliktu zbrojnego z Europa.Islam ma bardzo skuteczna bron jaka jest mozliwosc kontrolowania waznych szlakow handlowych i manipulowanie cenami ropy naftowej.Zrozumienie roli szantazu nuklearnego prowadzi Pakistan do wspolpracy z Iranem .Ostatnie wydarzenia na bliskim wschodzie i w polnocnej Afryce moga przyspieszyc konsolidowanie sie ruchu panislamskiego .

Oj Panie Profesorze. Za ten tekst to moze sie Pan pozegnac z jakimikolwiek szansami na posade na jakimkolwiek zachodnioeuropejskim uniwersytecie.
Ale to dobrze, ze sa jeszcze ludzie ktorzy mysla jak Pan. I to, ze w Polsce mozna jeszcze drukowac tekie teksty. Widac Polska staje sie w Unii Europejskiej oaza wolnosci. Tak jak byla oaza wolnosci w bloku sowieckim.