Wręczenie tych pierwszych nastąpi już w najbliższą niedzielę. Na oscarowe nominacje będziemy jeszcze musieli poczekać, jednak spekulacje na temat tego, kto dostanie nagrodę, kto znów zostanie pominięty i czy akademia tym razem zaskoczy swoją decyzją, trwają od dobrych kilku miesięcy.
Nominacje i statystyki
Złote Globy często traktowane są jako przedsmak Oscarów. Zdobywcy pierwszej nagrody często zdobywają też i tę drugą ważniejszą. Zobaczmy więc, kto ma szanse na zwycięstwo w niedzielę.
O tytuł najlepszego aktora pierwszoplanowego w dramacie będą walczyć George Clooney ("The Descendants"), Leonardo DiCaprio ("J. Edgar"), Michael Fassbender ("Shame"), Ryan Gossling ("Ides of March") i Brad Pitt ("Moneyball"). Wśród pań o statuetkę powalczą Glenn Close ("Albert Nobbs"), Viola Davis ("The Help"), Rooney Mara ("The Girl with the Dragon Tattoo"), Meryl Streep ("The Iron Lady") i Tilda Swinton ("We need to talk about Kevin").
Natomiast w kategoriach komediowych na nagrodę liczą – wśród panów: Jean Dujardin ("The Artist"), Brendan Gleeson ("The Guard"), Joseph Gordon-Levitt ("50/50"), Ryan Gosling ("Crazy, Stupid, Love") i Owen Wilson ("Midnight in Paris"), a wśród pań Jodie Foster ("Carnage"), Charlize Therone ("Youg Adult"), Kristen Wiig ("Bridesmaids"), Michelle Williams ("My week with Marilyn") i Kate Winslet ("Carnage").
O tytuł najlepszego dramatu będą się ubiegać: "The Descendants", "The Help", "Hugo", "The Ides of March", "Moneyball" i "Warhorse", a najlepszej komedii: "The Artist", "Bridesmaids", "50/50", "Midnight in Paris" i "My week with Marilyn".
Z ubiegłorocznych statystyk wynika, że w ciągu ostatnich 20 lat jedenastu z dwudziestu aktorów, którzy zdobyli Złote Globy za najlepszą rolę pierwszoplanową, zdobyło także potem Oscara, w przypadku aktorek było to 15 na 20, a w przypadku najlepszego filmu aż 17 na 20. Patrząc więc na sprawę od strony statystyki – są duże szanse, że wśród wyżej wymienionych znajdą się przyszli laureaci nagrody Akademii.
Wujek Oscar
Zanim jednak 24 stycznia poznamy oscarowe nominacje – przypomnijmy historię Academy Award, czyli nagrody Akademii Filmowej. Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej została założona w 1927 roku w Hollywood, jako honorowa organizacja zawodowa zajmująca się promowaniem sztuki i wiedzy filmowej. Akademia liczy sobie ponad 6 tysięcy członków związanych zawodowo z filmem. To właśnie oni co roku, od 1927 roku, głosują na filmy i aktorów, z których potem wyłaniani są zwycięzcy nagrody nazywanej Oscarem. Legenda głosi, że imię Oscar statuetka rycerza opierającego się na mieczu otrzymała po tym, jak Margaret Herrick, bibliotekarka Akademii, na jej widok wykrzyknęła, że przypomina ona jej wuja Oscara. Potoczna nazwa przyjęła się i w roku 1939 uznano ją za oficjalną.
Rekordziści
Wracając do statystyk to warto przypomnieć kilka najciekawszych dotyczących nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej. Do tej pory najwięcej Oscarów, bo aż 11, zdobyły trzy filmy – "Ben Hur" z 1959 roku, "Titanic" z 1997 i trzecia część "Władcy Pierścieni" z 2003. Najwięcej nominacji, czyli 14, zdobył "Titanic".
Wśród aktorów przodują Jack Nicholson i Walter Brennan (po trzy Oscary). Nicholson jest też rekordzistą, jeśli chodzi o nominacje. Otrzymał ich już 12. Wśród aktorek najwięcej Oscarów, czyli cztery, zdobyła Katharine Hepburn. Najwięcej nominacji za to przypadło Meryl Streep. Aktorka była nominowana aż 16 razy i otrzymała dwa Oscary. Eksperci spekulują, że w tym roku dorzuci do swojego koszyka 17. nominację za rolę Margaret Thatcher w filmie "The Iron Lady".
Najczęściej nagradzany reżyser to John Ford, zdobywca czterech statuetek.
Polskie Oscary
Jeżeli chodzi o polskich zdobywców Oscarów, to jest ich dziewięcioro. Andrzej Wajda otrzymał Oscara za całokształt twórczości, Roman Polański za reżyserię ("Pianista"), Janusz Kamiński ma dwie statuetki za zdjęcia, a Jan A.P. Kaczmarek, Bronisław Kaper i Leopold Stokowski po jednej za muzykę. Ewa Braun i Allan Starski są laureatami w kategorii scenografia, a Zbigniew Rybczyński w kategorii najlepszy krótkometrażowy film animowany. W tym roku krążą też słuchy, że film polskiej reżyserki Agnieszki Holland "In Darkness" ("W ciemności") może zdobyć nominację dla najlepszego nieanglojęzycznego filmu. Jak na razie został oficjalnym kandydatem reprezentującym Polskę. Oficjalne nominacje we wszystkich 25 kategoriach zostaną ogłoszone 24 stycznia.
Prowadzący
Spekulacje co do nominacji to zwykle najważniejszy temat hollywoodzkich plotek. Jednak sporym zainteresowaniem cieszą się także informacje o tym, kto będzie prowadzącym ceremonii zarówno Globów, jak i Oscarów. Ubiegłoroczny prowadzący imprezę wręczenia Złotych Globów, brytyjski komik Ricky Gervais wzbudził spore kontrowersje swoimi niewybrednymi żartami. Jednak, jak widać, nie ma wielkiego znaczenia to, że ktoś poczuł się obrażony, a liczy się to, że na drugi dzień wszyscy o tym mówili. Dlatego organizatorzy i w tym roku powierzają tę funkcję Gervaisowi. Co wymyśli tym razem? Okaże się już w niedzielę.
Także o prowadzącym Oscary było już głośno. Początkowo miał być nim aktor i komik Eddie Murphy. Jednak aktor zrezygnował, gdy Brett Ratner, który miał produkować show, odszedł z programu po tym, jak podczas publicznego wystąpienia użył słowa obrażającego gejów. Murphy i Ratner współpracowali ostatnio na planie filmu "Tower Heist" i mieli razem pracować nad przygotowaniem ceremonii wręczenia Oscarów. Po odwołaniu Ratnera Murphy także postanowił odejść. Ostatecznie zastąpi go inny komik – Billy Crystal – który poprowadzi tę ceremonię już po raz dziewiąty.
