Kiedy mówi się o historycznych dzielnicach Nowego Jorku, Ridgewood nie przychodzi do głowy tak szybko, jak na przykład Brooklyn Heights. A może powinno – rozpoczyna swój tekst dziennikarz “NY Timesa” C.J. Hughes.
Najpiękniejsze budynki Ridgewood pochodzą z okresu największego rozwoju dzielnicy, kiedy to pod koniec XIX wieku i na początku XX pojawili się tam imigranci niemieccy i włoscy. Najpierw wybudowali oni szereg browarów w okolicach Bushwick, a pieniądze, które zarobili na sprzedaży piwa i alkoholu, zainwestowali w rozbudowę dzielnicy. Dominowały tam przy tym trzy typy zabudowy – Matthews Flats, Ring-Gibson Houses i Stier Houses, które to nazwy pochodzą od nazwisk deweloperów. Fasady domów z tego okresu są bardzo charakterystyczne, często półokrągłe, a ich okna zwykle otaczają łuki z nieco ciemniejszych cegieł.
Praktycznie całe Ridgewood, a przynajmniej zespoły domów o charakterystycznych fasadach, zostało jeszcze w latach 60. wpisane do federalnego rejestru zabytków. Oddzielny rejestr prowadzi miasto Nowy Jork, wyznaczając, które budynki czy obszary są desygnowane jako chronione miejsca historycznie. W ciągu ostatnich lat dwa takie obszary, tzw. Ridgewood North i Ridgewood South, zostały uznane za zabytkowe. Na obszarze tym zajmującym ok. dwóch mil kwadratowych znajduje się w sumie 350 budynków, które mają status zabytków (landmark).
W ciągu najbliższych dwóch lat miejska Komisja ds. Zachowywania Zabytków (Landmark Preservation Commission) ma głosować nad przyznaniem statusu zabytków kolejnym 940 budynkom. Jeśli tak się stanie, Ridgewood miałoby w sumie 1300 takich budynków, mniej więcej tyle samo co Brooklyn Heights. Oznaczałoby to, że 40% powierzchni dzielnicy będzie pod ochroną.
Mieszkańcy Ridgewoood mają do tej kwestii mieszany stosunek. “Niektórzy chcą, żeby całość Ridgwood była uznana za dzielnicę zabytkową. Z jednej strony wzrastają bowiem wtedy ceny nieruchomości i budynek jest chroniony – tłumaczył naszej gazecie we wcześniejszej rozmowie architekt mieszkający na Ridgewood Wojciech Oktawiec. – Ale to może być też uciążliwe, gdyż pewnych rzeczy nie można szybko i dowolnie robić. Nawet żeby wymalować ogrodzenie, trzeba ten kolor zatwierdzić. Jak się wymienia okna, to też należy uzyskać dodatkowe pozwolenie. Chroniona jest również elewacja frontowa. Ale dzięki temu charakter dzielnicy zostaje zachowany i nie można zniszczyć elementów, które są wartościowe i wpływają na piękno okolicy”.
Poniemieckie domy są przy tym bardzo wysokiej jakości i bez problemu przetrwały wiele pokoleń i kolejnych fal imigracyjnych. Po Niemcach zaczęli się tu sprowadzać tzw. Gottscheers, niemieckojęzyczna grupa wysiedlona z terenów dzisiejszej Słowenii po pierwszej wojnie światowej. W połowie XX wieku przybywali tu imigranci z Rumunii i terenów ówczesnej Jugosławii, a w ostatnich latach masowo zaczęli się tu przenosić Polacy, poszukujący tańszego niż Greenpoint miejsca zamieszkania (przy okazji “NY Times” odnotowuje, jak pełna polskich biznesów jest jedna z głównych ulic Ridgewood – Fresh Pond Road, chwaląc też restaurację Królewskie Jadło). Są tu także imigranci latynoscy, m.in. Dominikańczycy, którzy dość licznie zamieszkują zachodnią część dzielnicy. Od niedawna sprowadza się tu także coraz więcej młodych artystów, których nie stać już na drogie mieszkania na Williamsburgu. Poszukują oni na Ridgewood loftów, które można znaleźć w niektórych częściach dzielnicy. W sumie Ridgewood zamieszkuje ok. 62 000 mieszkańców.
Jak zauważa “NY Times”, specyficzne dla Ridgewood jest też to, że mimo dominujących tu domów kilkurodzinnych, wiele z tutejszych mieszkań jest przeznaczonych na wynajem. W sumie – jak wynika z danych Biura Spisu Powszechnego – aż 75% tutejszych apartamentów jest wynajmowanych. Dla porównania: na Queensie ogółem 57% mieszkań jest wynajmowanych, w pozostałych mieszkają sami właściciele. Po części wynika to z faktu, że ostatnimi czasy właściciele domów chętniej wynajmują apartamenty, bo daje im to możliwość uzyskania dodatkowego przychodu, co w trudnych czasach ekonomicznych jest ważne. Za wynajęcie 1-sypialniowego mieszkania na Ridgewood trzeba zapłacić ok. 1000-1200 dol.
Ceny nieruchomości w dzielnicy spadły w ostatnich latach średnio o 17%. Według danych Exit Kingdom Realty w 2011 roku średnia cena za dom wynosiła tu ok. 480 tys., podczas gdy w 2007 – 575 tys. Ceny mogą się jednak znacząco różnić w zależności od jakości danego budynku. Niepozorny 2-rodzinny dom z drewnianymi elementami można kupić za 359 tys. dol. Z kolei 2-rodzinny dom z cegły z przestrzenią sklepową na parterze może kosztować nawet 989 tys.
Obecnie w dzielnicy na sprzedaż wystawianych jest mniej domów, co brokerzy tłumaczą niepewną sytuacją na rynku.
