W ostatnich miesiącach pożyczki mieszkaniowe są bardzo atrakcyjne, podobnie jak ceny co-opów. "To bardzo się przyczyniło do wzrostu zainteresowania tego typu mieszkaniami" – mówi Jonathan Miller z firmy zajmującej się wyceną nieruchomości Prudential Douglas Elliman, która przygotowała cokwartalny raport na temat cen i liczby sprzedaży.
Najbardziej korzystają na tym ci, którzy nastawiają się na kupno taniego mieszkania – twierdzi Miller. "A nowojorczycy w tych dniach często kupują mieszkania mniejsze i tańsze".
Brooklyn stosunkowo silny
W ostatnim kwartale 2011 roku średnia cena domu na Brooklynie spadła o 4,3 proc. – z 475 000 do 454 383 dol. – wynika z raportu Millera. Jednocześnie liczba sprzedaży w tej dzielnicy wzrosła w tym czasie o 6 proc. w porównaniu z analogicznym okresem roku 2010.
Wielu nabywców chciało też wykorzystać niskie ceny panujące na rynku nieruchomości, zwłaszcza mieszkania typu co-op, których średnia cena spadła w dzielnicy z 400 997 do 339 156 dol. Stąd sprzedaż tego typu mieszkań poszła na Brooklynie w górę w ostatnim kwartale roku o 27,6 proc..
Okolice, w których nieruchomości są obecnie tanie, cieszą się wielkim zainteresowaniem i mieszkania sprzedają się tam doskonale. Na Brooklynie liczba sprzedaży w takich dzielnicach, jak: Bath Beach, Bensonhurst, Brighton Beach, Flatbush czy Sheepshead Bay skoczyła o 20 proc.
O 16 proc. wzrosła liczba sprzedaży we wschodniej części Brooklynu – w takich sąsiedztwach, jak: Bedford-Stuyvesant, Brownsville, Crown Heights i East New York. Średnia cena domu na dolnym Brooklynie wyniosła w czwartym kwartale 459 671 dol., a na wschodnim Brooklynie – 378 781.
Z kolei ceny na zachodnio-północnym Brooklynie – do którego zaliczane są m.in. Brooklyn Heights, Park Slope, Carroll Gardens czy Fort Green – były zdecydowanie wyższe. Średnia kwota, którą płacono tu za dom, to 745 330 dol.
"Brooklyn jest bardzo modny i ludzie bardzo chcą tam kupować mieszkania – twierdzi przedstawiciel Prudential Douglas Elliman. – Ci, którzy tam już są, chcą tam zostać, a wiele kolejnych osób chciałoby się tam sprowadzić".
Poza co-opami rynek nieruchomości obejmujący domy i kondominia nieco stracił na wartości. W ostatnim kwartale cena kondominiów spadła na Brooklynie o 5,8 proc. (średnia cena wyniosła tam 530 000 dol.), a domów o 8 proc., wynosząc 1 195 676 dol. Średnia cena domów 1-3 rodzinnych nie zmieniła się, wynosząc 518 750 dol.
Na Queensie idą co-opy
Na Queensie z kolei, zarówno liczba sprzedaży, jak i ceny dość zauważalnie spadły. Średnia cena domów w ostatnim kwartale 2011 roku wyniosła tu 343 000 dol., czyli o 7 proc. mniej niż w czwartym kwartale 2010 roku. W sumie ogólna liczba sprzedaży spadła o 19,3 proc. Podobnie jednak, jak w przypadku Brooklynu, wzrosła sprzedaż co-opów, i to o 127,7 proc., podczas gdy ich średnia cena spadła o ok. 2 proc. – z 209 244 dol. do 205 696 dol.
Najbardziej na wartości straciły przy tym sąsiedztwa na północno-wschodnim Queensie tj. Bayside czy Little Neck oraz na środkowym Queensie, w tym na Jamaica Estates. Średnia cena domów w tych częściach dzielnicy spadła o 15 proc. "Na Queensie panuje dość nerwowa atmosfera na rynku nieruchomości – twierdzą eksperci z Prudential Douglas Elliman. – Na Brooklynie to zdecydowanie mniej odczuwalne".
Chętni na luksusy
O dziwo w obu dzielnicach rynek luksusowych nieruchomości utrzymał się na stabilnym poziomie – cały czas cieszyły się zainteresowaniem domy w ekskluzywnym Forest Hills Gardens na Queensie, jak również na Greenpoincie i Williamsburgu na północnym Brooklynie. Co prawda liczba sprzedaży tu minimalnie poszła w dół (o 1,9 proc.), a średnia cena domu spadła o 2,1 proc. do 668 374 dol., ale jak twierdzą lokalni agenci nieruchomości, rynek w tej części Brooklynu jest bardzo mocny (patrz ramka). Było także zainteresowanie domami na Park Slope.
Także w powiecie Westchester nisko oprocentowane pożyczki spowodowały zwiększone zainteresowanie sprzedażą domów – poszło ich o 1,6 proc. więcej niż rok wcześniej, ale z kolei średnia cena domu jednorodzinnego spadła z 744 883 dol. do 699 388.
Greenpoint trzyma się mocno:
Mariola Zaremba, deweloperka z Belvedere Partners Corp. na Greenpoincie: "U nas nie widać zmian. Rynek na Williamsburgu i Greenpoincie jest bardzo specyficzny: nadal jest tu mało nieruchomości na sprzedaż i jak tylko się coś pojawia, to schodzi bardzo szybko, chyba że cena jest zbyt wygórowana. Ale generalnie jest tu bardzo duży głód nieruchomości. Ja osobiście nie zauważyłam żadnego spadku cen. Natomiast wydaje mi się, że pod koniec 2012 i na początku 2013 roku ceny zaczną się poprawiać. W tym roku jest jeszcze czas na kupowanie. Greenpoint i Williamsburg naprawdę rosną w siłę i ceny się trzymają. Queens z kolei jest bardzo specyficznym rynkiem, a tamtejsze domy są mniejsze. W ostatnich latach Queens nie był tak popularny jak okolice Greenpointu czy Williamsburga, czy w ogóle Brooklynu, który jest bardzo modny. To niesamowita zmiana, bo pamiętam, że jak przyjechałam do Stanów i mówiłam, że mieszkam na Greenpoincie, to ludzie się śmiali ze mnie, chwaląc się, że mieszkają na Queensie. Teraz jest odwrotnie: wielu ludzi marzy, żeby mieszkać na Greenpoincie".
Danuta Wolska, Greenpoint Properties Inc.: "Uważam, że rynek nieruchomości na Greenpoincie jest cały czas zupełnie inny niż ten na Queensie i w innych częściach Brooklynu. Jeśli jest dobry dom na sprzedaż, to zawsze jest parę osób zainteresowanych. Kupcy nie tylko są, ale też podbijają cenę, licytują się; może nie o 20 tysięcy, ale o kilka tysięcy na pewno. Ci ludzie, którzy chcą tu coś kupić, mają pieniądze".
