Żyjemy w czasach, kiedy ludzie mają dostęp do takiej broni, o jakiej się nawet ojcom założycielom Stanów Zjednoczonych nie śniło. Jedni nabywają ją dla celów kolekcjonerskich, innym służy do polowania, jeszcze inni kupują, aby się bronić w przypadku napadu. To nie ci jednak powinni być obiektem napiętnowania.
Spór o broń palną nie dotyczy hobbystów i przezornych obywateli, niedowierzających do końca skuteczności władz i pragnących w razie konieczności samodzielnie chronić swoje rodziny i mienie. Kontrowersje budzą natomiast sprzeciwy wobec jakichkolwiek prób narzucenia restrykcji, które uniemożliwiłyby łatwy dostęp do broni przestępcom. Tym wszystkim, którym potrzebna jest do rabunków, napadów, gangsterskich porachunków czy osłony przed policją podczas uprawiana lukratywnych procederów, jak handel narkotykami.
Tego rodzaju kryminalistom nie wystarczy najprostszy sprzęt myśliwski czy rewolwer służący do odstraszenia złodzieja. Szukają najnowocześniejszych automatów, pozwalających przeciwstawić się organom ścigania. Efektem są regularne walki, w których giną stróże porządku i Bogu ducha winni ludzie.
Za przepisami limitującymi dostęp złoczyńców wszelkiej maści do broni występują nie tylko ci, którzy nazywani są nieraz pogardliwie liberałami. Popierają to narażeni na ataki policjanci. Przyłączają się do tego grona także burmistrzowie odpowiedzialni za porządek i bezpieczeństwo swoich miast.
W trakcie przyciągającego wielomilionową publiczność Super Bowl włodarze Nowego Jorku Michael Bloomberg oraz Bostonu Thomas Menino zgodnie wypowiedzieli się za rozprawą z plagą nielegalnego używania broni. Obydwaj byli współzałożycielami w roku 2006 organizacji Mayors Against Illegal Guns (MAIG). Obydwaj też muszą bezpośrednio ponosić konsekwencje ignorowania wszelkich ograniczeń.
Bloomberg, który w minionym tygodniu odwiedził w szpitalu postrzelonego w twarz nowojorskiego policjanta, przypomniał, że od roku 1968 od nielegalnej broni zginęło więcej Amerykanów, niż poległo ich w trakcie całej II wojny światowej.
Wbrew temu, że pośród ofiar strzelaniny są nawet prezydenci i członkowie Kongresu USA, wprowadzanie limitów napotyka na ogromne trudności. Nie chcą tego wpływowi producenci broni. Protestuje też potężne, zasilające kasą polityków Krajowe Stowarzyszenie Strzeleckie (NRA). Argumenty jego członków o konieczności ochrony II Poprawki do Konstytucji USA nie zawsze przekonują. W imię zbyt abstrakcyjnie pojętych nieraz haseł o wolności i swobodach dla jednych nie można dopuścić, aby pozbawione były tego, a także prawa do życia, setki tysięcy ginących od kul obywateli.
Pozwolenie na noszenie broni na Stan Nowy Jork nie jest nawet wazne w miescie Nowy Jork. Tu nie chodzi o ograniczenie dostepu do broni dla przestepcow, tu chodzi o calkowite rozbrojenie spoleczenstwa. Elitysta Bloomberg ma uzbrojona obstawe, nas na to nie stac.
Artykul pana AD az roi sie od bledow. Niektore z nich: “Ojcom zalozycielom nie snilo sie aby kazdy obywatel byl uzbrojony”, nieprawda, wystarczy poczytac ich dokumenty. Przestepcy nie maja mozliwosci legalnego kupienia broni krotkiej, obowiazuje tu od wielu lat “FBI background check”. “Automaty” nie sa dostepne w sprzedazy od 1968 roku. Dzisiatki tysiecy policjantow popieraja II Poprawke do Konstytucji i sa czlonkami NRA. NRA ma miliony czlonkow, ktorzy wspieraja te organizacje. Nie wiem skad ta statystyka o “setkach tysiecy ludzi ginacych od kul obywateli”. To tylko kilka tysiecy rocznie, wliczajac w to samobojstwa i tych zastrzelonych przez policje. Zdecydowana wiekszosc zabitych z nielegalnej broni to handlarze i uzytkownicy narkotykow, a czy strzelajacy byli obywatelami USA czy tez nielegalnymi z Meksayku, nikt tego nie wie. Bloomberg wydaje wiele wlasnych pieniedzy aby nie dopuscic do wprowadzenia prawa, juz przeglosowanego przez Izbe Reprezentantow, ktore pozwoliloby osobie legalnie posiadajacej prawo do noszenia broni w jednym stanie nosic ja w innym stanie (podobnie jak uniwersalnosc prawa jazdy). Nie chodzi tu wiec o nielegalna bron i o kryminalistow, chodzi o rozbrojenie spoleczenstwa. Zrobil to kiedys skutecznie Hitler, potem Stalin , Pol Pot itd. Efekty znamy. Jedniczesnie, Szwajcaria, gdzie kazdy obywatel ma automatyczny karabinek w domu a w prawie kazdej wiosce jest strzelnica, do tej pory utrzymuje niezaleznosc i jakos nie slychac o strzelaninach. W stanie Vermont, gdzie wcale nie wymagane sa pozwolenia na bron, tez jest spokojnie. Florida, od czasu jak zmieniono przepisy i ulatwiono obywatelom dostep do broni, staje sie z roku na rok bezpieczniejsza. Nawet w Stanie Nowy Jork, najbezpieczniejsze jest Delaware County, gdzie na 45,000 mieszkancow jest ok. 45,000 zarejestrowanej broni krotkiej i ok. 250,000 broni dlugiej.
Taka jest prawdziwa statystyka.

W mieście Nowy Jork normalny człowiek nie mażadnych szans na uzyskanie pozwolenia na broń. Natomiast nie miał z jego uzyskaniem żadnych problemów Howard Stern, człowiek o którym wiadomo, że miał problemy narkotykowe.
To sprawia, że burmistrz Bloomberg przedstawiający się jako bojownik z “nielegalną” bronią jest nadzwyczaj mało wiarygodny.