Bazylika stoi tuż przy Benjamin Franklin Parkway, w śródmieściu Filadelfii. Kardynał Anthony Bevilacqua zmarł 31 stycznia 2012 roku w wieku 88 lat w rezydencji na terenie seminarium duchownego St. Charles Borromeo Seminary w Wynnewood. Na miejsce ostatecznego spoczynku do podziemia odprowadził kardynała jego następca – kardynał Justyn Rigali, podczas gdy wszyscy pozostali uczestnicy ceremonii stali w ławach. Nabożeństwo prowadził obecny arcybiskup Charles Chaput jako główny celebrant, a poprzedziło je trwające 20 minut wejście procesyjne ogromnego orszaku. W pogrzebie uczestniczyło 275 księży, 60 biskupów i arcybiskupów. Przybyło czterech kardynałów. Biskup David A. Zubik z Pittsburgha odprawi dodatkowo 19 lutego pożegnalną mszę w Pittsburghu, gdzie kard. Bevilacqua był biskupem w latach 1983-1988.
W liście kondolencyjnym papież Benedykt XVI podkreślił “oddanie kardynała idei sprawiedliwości społecznej i trosce duszpasterskiej o emigrantów”.
Udziałem kardynała był – jak zaznaczył na samym końcu arcybiskup Chaput – ciężar przywództwa w ostatnim okresie bolesnym dla katolików. Nie sposób było opędzić się refleksji, że życie ubiega, a nie kończy udręka dotąd nierozwiązanych i nierozliczonych, trwających od 2003 roku, dochodzeń w przygotowaniu do postępowania sądowego, co było cierniem ostatnich lat życia kardynała. Żałobną laudację wygłosił ks. prałat Louis D‘Addezio – ostatnio asystent kardynała, a poprzednio z przydziałem w kurii do specjalnych poruczeń. Słowo w homilii księdza prałata o przywiązaniu do rodziny (krewni wypełnili kilka przednich ław) przemówiło do tych z nas, którzy pamiętali, że kardynał wywodził się z wielodzietnej emigranckiej rodziny (był dziewiątym dzieckiem wśród jedenaściorga rodzeństwa) i dzieciństwo jego przypadło na okres wielkiego kryzysu lat 30. XX w.
Na pogrzeb kardynała Anthony’ego Bevilacqua przyjechało osiem sióstr służebniczek NPM NP z domu prowincjalnego w Cherry Hill w New Jersey, z matka prowincjalną Dorotą Baranowską. Między nimi były trzy siostry: Ryszarda Kopeć, Agnieszka Tyniec i Elżbieta Kulesa, które pracowały w rezydencji kardynała w Filadelfii. Podobnie jak ks. prałat D’Addazio, siostry obserwując życie codzienne były świadkami – jak mi piszą – “gorliwości, pobożności i dobroci księdza kardynała, który sprawdzał się w życiu codziennym”. Kochał ludzi, a – jak naucza arcybiskup Chaput – w ostatecznym rozrachunku jedynie to się liczy.
Pamiętamy, że siostry podjęły się pracy w rezydencji arcybiskupiej w 1988 roku na prośbę ks. kardynała Króla, poprzednika kardynała Anthony’ego Bevilacqua, pozostając w rezydencji aż do zgonu kardynała Króla w 1996 roku.
Kronika odnotowuje skrzętnie jubileusze polskich kościołów bądź zagrożenia mobilizujące wiernych. Zauważaliśmy energiczne wystąpienia arcybiskupa wobec jątrzących Filadelfię problemów społecznych w latach 90. w dzielnicy Kensington czy Grays Ferry w zachodniej Filadelfii, która też była niegdyś polską dzielnicą. Kardynał podnosił głos przeciwko rasizmowi. Bez osłonek nazywał rasizm grzechem. Podkreślał, że takiej postawy nie usprawiedliwia obrona własności, czyli własny interes.
