Obok jej kolekcji można było zobaczyć pokazy czterech innych projektantów. Zaprezentowane przez Rosati suknie cieszyły się uznaniem licznie zebranej publiczności, głównie amerykańskiej. Na imprezie była obecna córka projektantki – Weronika.
To trzeci występ Rosati w Ameryce. Poprzedni odbył się w październiku w New Jersey. Pierwszy miał miejsce rok temu w Beverly Hills. "Dostałam maila od organizatorów Nolcha Fashion Week, z pytaniem, czy przyjęłabym zaproszenie na pokaz. Zgodziłam się z dużą przyjemnością. To wspaniałe miejsce" – powiedziała projektantka, zapytana o to, jak doszło do nowojorskiego pokazu.
Kolekcja "For Shine" dzieli się na dwie linie: klasyczną i młodzieżową. Autorka opowiada, że młodzieżowa inspirowana jest kobietami w wieku jej córki, które bywają na koktajlach, balach, przyjęciach, gdzie obowiązuje strój wieczorowy. Stąd te przepastne dekolty, rozcięcia, minispódniczki, szorty i topy. "Natomiast każdą z tych kreacji można łatwo zaadaptować do wersji klasycznych" – dodaje.
"Ubrania uszyte są z połyskujących tkanin, zdobi je dużo cekinów. Ale nazwa kolekcji odnosi się nie tylko do błyszczących tkanin, a dotyczy przede wszystkim kobiecego wnętrza, olśniewającej osobowości, błysku w oku. Moim założeniem jest, żeby kobieta pokazywała to, co ma w sobie najpiękniejszego. Chciałabym, żeby moje ubrania wydobywały to, co jest dla niej najbardziej charakterystyczne i zgodne z jej osobowością. Ponadto każda z nas ma pewne niedoskonałości, które wolałaby ukryć. Projektując swoje rzeczy, zawsze staram się to uwzględnić" – mówi Rosati.
Projektantka przyjechała do Nowego Jorku dwa dni przez pokazem. Zapytana o przebieg przygotowań odpowiedziała: "Uwielbiam tego typu pokazy, bo nie muszę martwić się o nic, tylko o swoją kolekcję. Oczywiście, są przymiarki, jest casting, w którym wybieram modelki, odpowiadające do mojej kolekcji. Na casting pojechałam prosto z samolotu, z walizką pełną ciuchów. Wszystko poszło dość sprawnie. Niestety, tym razem nie wystąpiły żadne polskie modelki".
Córka projektantki Weronika przyjechała na pokaz z Los Angeles. Opowiedziała "Nowemu Dziennikowi" o swojej pracy w Hollywood: "Właśnie skończyłam zdjęcia do filmu 'The Iceman' w reżyserii Ariela Vromena, z Winoną Ryder i Michaelem Shannonem w rolach głównych. Zdjęcia powstawały w Louisianie. Teraz w Los Angeles trwa promocja serialu dla HBO 'Luck' , w którym występuję. Czekamy na drugi sezon, który będzie kręcony za trzy tygodnie" – powiedziała aktorka.
"Nie, wielkie nazwiska nie robią już na mnie takiego wrażenia, bo to już szósta produkcja tego typu, w której biorę udział. Oczywiście, Dustin Hoffman wciąż robi na mnie bardzo duże wrażenie, podobnie Nick Noltie. Mam wielki podziw dla ich talentów, ale nie czuję się już onieśmielona ich obecnością. Zwłaszcza, że serial 'Luck' kręciliśmy przez osiem miesięcy, więc zdążyłam się przyzwyczaić". – odrzekła z uśmiechem.
"W międzyczasie, w grudniu i w styczniu zagrałam w filmie w Polsce. Zdjęcia powstawały w trudnych warunkach w lesie. Było bardzo zimno. 'Obława' z Marcinem Dorocińskim i Maciejem Stuhrem to bardzo ciężkie kino wojenne" – dodała.
"Nie mogę jeszcze zdradzać szczegółów tego wątku. Jest to dziewczyna jednego z głównych bohaterów. Mogę powiedzieć, że gram dość irytującą, wredną postać" – powiedziała aktorka na temat swojej roli w filmie "The Iceman". "Sama zaproponowałam taki charakter tej postaci. Ponieważ jest to drugoplanowa rola, chciałam uczynić ją wyraźniejszą. Reżyserzy zazwyczaj dają mi wolną rękę w kreowaniu bohaterek. Nie jest tak, że narzucają mi swoje zdanie. To wysiłek zbiorowy, który integruje ekipę" – dodała.
Obie panie zostaną w Nowym Jorku do niedzieli. Razem będą świętować swoje sukcesy. "Na pewno pójdziemy na Broadway. Uwielbiam Arthura Milera, a teraz grają jego sztukę 'Death of a Salesman' z Andrew Garfildem. Poza tym stałym punktem moich wizyt w Nowym Jorku jest restauracja, do której chodziły moje ulubione aktorki w latach 60. i 70. Co tydzień jadała tam lunch Joan Crawford. Miejsce nazywa się 21. Za każdym razem, kiedy jestem w ľNowym Jorku, siadam przy jej stoliku. Jest to pewnego rodzaju rytuał" – powiedziała Weronika.
