Środowiska reprezentujące interes i punkt widzenia internautów nie były właściwie reprezentowane, a konsultowano się głównie z organizacjami związanymi z nadawcami i twórcami.
To z pewnością sukces przeciwników ACTA – wielostronnego porozumienia, które ma ustalić międzynarodowe standardy w walce z naruszeniami własności intelektualnej. Decyzja o zawieszeniu ratyfikacji to jednak półśrodek. Nie wiadomo, jak ją interpretować – czy jako strategię wycofywania się rakiem z całej umowy, czy jako chęć uciszenia sprawy. Cieszy, że szef rządu potrafi przyznać się do błędu, ale nie wiadomo, czy nie jest to jedynie wybieg taktyczny.
Decyzja o zawieszeniu ratyfikacji to bez wątpienia porażka gabinetu Tuska, który cofnął się pod presją siły. Wielotysięczne manifestacje przeciwników ACTA stanowiły dla rządu zimny prysznic. To przecież ludzie młodzi stanowili do tej pory poważną część elektoratu Platformy Obywatelskiej. Teraz internauci pokazali rządzącym żółtą kartkę.
Prawnicy zwracają uwagę na to, że termin "zawieszenie" ratyfikacji nie jest znany w prawie międzynarodowym. W praktyce decyzja rządu sprowadza się więc do niewszczynania procedury ratyfikacyjnej przez Polskę. Dla rządu Tuska może to stanowić zręczne wyjście z sytuacji, bo nawet jeśli władze w Warszawie nie wznowią procesu ratyfikacyjnego, ACTA i tak może wejść w życie nad Wisłą. W połowie roku nad ACTA może głosować Parlament Europejski i wtedy umowa będzie obowiązywać także Polskę. Więcej – jeśli cała Unia Europejska nie ratyfikuje ACTA, a zrobi to co najmniej sześć krajów członkowskich, wtedy porozumienie i tak będzie w nich obowiązywać.
Umowa ACTA od początku wywoływała protesty internautów, którzy obawiają się ograniczenia wolności słowa w internecie. Nie ulega wątpliwości, że zarówno w Polsce, w USA, jak i w skali całego globu potrzebna jest dyskusja na temat reformy prawa autorskiego. Wypracowanie rozwiązań, które nie będą ograniczać wolności słowa, a z drugiej strony będą respektować prawa własności – artystów, producentów i właścicieli patentów – nie będzie łatwe. Nie znaczy jednak, że nie jest to możliwe. Nie zmienia to faktu, że forsowane przez Stany Zjednoczone i Japonię porozumienie Anti-Counterfeiting Trade Agreement okazało się kompletnym falstartem. Rządzący powinni pamiętać, że internauci nie pozwolą im, aby zawieszenie ratyfikacji było tylko grą, obliczoną na wyczekiwanie na sprzyjającą atmosferę i powrót do tego dokumentu. Decyzja ogłoszona przez premiera to tylko gest, teraz przychodzi pora na konkretną debatę. Oby owocną i uwzględniającą interesy milionów internautów.

“”“Więcej – jeśli cała Unia Europejska nie ratyfikuje ACTA, a zrobi to co najmniej sześć krajów członkowskich, wtedy porozumienie i tak będzie w nich obowiązywać.”“”“
W związku z tym mam pytanie: jeżeli pięć krajów europejskich wprowadzi u siebie prawo koraniczne (a ku temu idzie) to czy oznacza to, że będzie ono obowiązywać i w Polsce, mimo że nikt nad tym w Polsce nie głosował?
Zawsze media tłumaczyły, że członkostwo w Unii jest gwarancją demokracji. Właśnie widzimy, że jest to nieprawda. Demokracja w Unii jest fikcją.