



![]() |
|
Foto: Archiwum
Jednym z pomysłów na podniesienie poziomu wykształcenia społeczeństwa amerykańskiego jest usprawnienie systemu edukacji przedszkolnej
|
Ameryka straciła pozycję światowego lidera pod względem stopnia wykształcenia społeczeństwa – zaalarmował w lipcowym raporcie College Board.
"Taka sytuacja jest nie do przyjęcia, ale nie jest nieodwracalna – ripostował prezydent Obama podczas swojej niedawnej wizyty na kampusie Uniwersytetu Teksańskiego. – Możemy wrócić na pozycję lidera".
Opublikowany pod koniec lipca raport College Board "The College Completion Agenda. 2010 Progress Report" ma zmobilizować polityków do poczynienia kroków w celu powstrzymania trendu spadku globalnej pozycji USA pod względem odsetków absolwentów wyższych uczelni wśród ogółu ludności. Brzmi on na alarm, ale i wytycza ścieżkę poprawy sytuacji.
NIEPOKOJĄCE STATYSTYKI
Niegdyś Ameryka była absolutnym liderem światowym pod względem osiągnięć edukacyjnych obywateli. W czasach, gdy w Polsce dyplom wyższej uczelni miał co dziesiąty obywatel, w USA absolwentem college'u był co trzeci Amerykanin.
Teraz jednak Ameryka straciła tę chlubną pozycję na świecie. Gdy spojrzeć na proporcję absolwentów college'u (z dyplomem przynajmniej dwuletnej uczelni wyższej) wśród ludności w wieku 24-65 lat Ameryka jest szósta wśród 36 krajów OECD (Polska jest 26.). Co czwarty dorosły Amerykanin (i co piąty Polak) może się pochwalić dyplomem wyższej uczelni.
Ale jeśli zamiast na ogół ludności popatrzymy na młodych dorosłych (osoby w wieku 24-35 lat), obraz się zmienia. W tej grupie Ameryka spada na 12. pozycję na świecie, wyprzedzona przez takie kraje, jak Kanada, Japonia, Nowa Zelandia, Izrael czy Australia (Polska zajmuje 24. miejsce).
U światowego lidera w tej kategorii, Kanadzie, aż 56 procent młodych ludzi kończy studia; w Ameryce – 40 procent (czyli podobnie jak w poprzednich pokoleniach). W Polsce z kolei widać postęp ostatnich paru dekad – dyplomem wyższej uczelni może się pochwalić aż 30 procent naszych młodych rodaków.
AMBITNE CELE
College Board chciałby, by w 2025 r. w USA studia kończyło 55 procent młodych ludzi (jedynie Kanadzie udaje się dziś osiągnąć tak wysoki wskaźnik). Jest to zbieżne z celami administracji prezydenta Obamy, który jeszcze w czasach kampanii prezydenckiej wzywał do przywrócenia Ameryce pozycji światowego lidera pod względem wykształcenia ludności.
Plany Obamy są jeszcze ambitniejsze niż College Board. Prezydent chciałby, aby już w 2020 r. 55 procent społeczeństwa posiadało dyplom wyższej uczelni. Zdaniem Obamy wykształcenie społeczeństwa ma nierozerwalny związek z kwestią dominacji gospodarczej USA. Chciałby, żeby rocznie przybywało w Stanach 8 milionów absolwentów uczelni wyższych. "Wiemy to bez cienia wątpliwości – powiedział prezydent studentom w Teksasie – że kraje, które nas dziś prześcigają pod względem edukacji, jutro prześcigną nas pod względem gospodarczym".
PLAN DZIAŁANIA
Raport College Board zawiera 10 wskazówek dotyczących poprawy pozycji Ameryki pod względem liczby wykształconych osób w społeczeństwie. Znajdują się wśród nich te oczywiste: lepszy system doradztwa akademickiego i uproszczony proces rekrutacji na wyższe uczelnie. Jest zalecenie, by edukacja w college'u była przystępna cenowo, a system pomocy finansowej był bardziej przejrzysty i skoncentrowany na pomocy bezzwrotnej.
Są też rekomendacje może mniej oczywiste, ale dotyczące przeszkód stojących na drodze USA do odzyskania pozycji światowego lidera pod względem wykształcenia ludności.
Jedną z nich jest zalecenie, aby poprawić system edukacji przedszkolnej (pre-K) wśród dzieci z biedniejszych rodzin, które już na początku drogi edukacyjnej są w tyle – za dziećmi z klasy średniej czy wyższej (potem ta przepaść jeszcze się pogłębia).
Inną jest wzmocnienie systemu doradztwa akademickiego i zawodowego na poziomie gimnazjum i liceum, wraz z rozwojem skutecznych programów zapobiegających przerywaniu nauki przez młodzież (znów najczęściej z klasy niższej, w tym mniejszości rasowych).
Jest też pomysł, by powiązać standardy nauczania na poziomie szkoły podstawowej i liceum ze standardami międzynarodowymi oraz z wymogami wyższych uczelni.
PRZESZKODY DO POKONANIA
Rekomendacje College Board to mapa pokazująca, jak pokonać kolejne przeszkody na drodze do odzyskania przez USA pozycji światowego lidera.
A jak przyszły lider ma się dziś? Kiepsko, w przekonaniu prezydenta Obamy. "Ponad jedna trzecia amerykańskich studentów, i ponad połowa naszych mniejszości rasowych, nie otrzymuje dyplomu ukończenia studiów, nawet po sześciu latach – prezydent przytoczył dane. – Tak więc nie tylko chodzi o to, by otworzyć drzwi na studia większej liczbie Amerykanów. Musimy też zadbać o to, by ci, którzy zaczynają studia, kontynuowali naukę aż do uzyskania dyplomu".
Co stoi na przeszkodzie? Między innymi słabe przygotowanie Amerykanów do studiów: jedna trzecia studentów wyższych uczelni musi rozpoczynać naukę na wyższej uczelni od zajęć wyrównawczych (z matematyki i angielskiego). Dyplom szkoły średniej nie zapewnia bowiem gotowości do podjęcia nauki na wyższej uczelni.
Obama nie zaoferował studentom rewolucyjnych rozwiązań. Przypomniał, co zrobiła jego administracja w celu poprawy sytuacji: zwiększyła stypendium Pella, uprościła FAFSA (podania o rządową pomoc finansową), rozpowszechniła informacje o procesie rekrutacji na studia i pomocy finansowej, wreszcie wprowadziła zasadę, że spłata pożyczek studenckich związana jest z dochodami absolwenta (co dla gorzej zarabiających zmniejszyło raty spłat i pozwoli wcześniej pozbyć się długu).
Tyle tylko, że bez większych zmian na poziomie przeduniwersyteckim, czyli w edukacji podstawowej i średniej nawet rewolucyjna poprawa warunków pomocy finansowej czy rekrutacji na studia nie poprawi sytuacji.
Czy Ameryce uda się osiągnąć cele wyznaczone ambitnie przez prezydenta? Bez umniejszenia znaczenia dyplomu uniwersyteckiego, zapewne nie. Problemy sięgają bowiem znacznie głębiej – samego przygotowania na studia (w tym niskich standardów programowych) i nierówności społecznych w dostępie do wysokiej jakości edukacji na poziomie podstawowym i średnim. A tego nie da się naprawić w ciągu 10 lat.
Co gorsza, jeśli wynikiem działań administracji będzie przede wszystkim zwiększenie naboru na studia (bez jednoczesnej – lecz czasochłonnej – poprawy pozostałych obszarów "zacofania" Ameryki, które identyfikuje raport College Board), to głównym efektem wyzwania rzuconego amerykańskiej młodzieży może okazać się jeszcze większy odsetek niekończących studia.
Już teraz, jak zauważył Obama, jedna trzecia pierwszorocznych studentów nie kończy studiów nawet w sześć lat. To przede wszystkim wypadkowa właśnie słabego przygotowania akademickiego młodzieży rozpoczynającej studia. Jeśli więcej nieprzygotowanej młodzieży pójdzie na studia, to (nieznaczna) poprawa pomocy finansowej nie pomoże jej ich ukończyć. A to oznacza jeszcze większą liczbę byłych studentów bez dyplomu umożliwiającego awans społeczny, za to z niespłaconymi pożyczkami studenckimi. Bez kompleksowej reformy całego szkolnictwa – od zerówki po dyplom wyższej uczelni – dążenie do zwiększenia liczby absolwentów college'u może przynieść więcej problemów niż korzyści.
Źródła:
Raport College Board: "The College Completion Agenda. 2010 Progress Report" http://completionagenda.collegeboard.org/reports
CNN, "Obama touts education goals in speech at the University of Texas", 9 sierpnia 2010
http://edition.cnn.com/2010/POLITICS/08/09/obama.education/index.html#fbid=kPwHtjO6H-f&wom=false
Jennifer Gonzalez, "In Texas Speech, Obama Renews His Educational Goals for the Nation" Chronicle of Higher Education, 9 sierpnia 2010
http://chronicle.com/article/In-Texas-Speech-Obama-Renews/123861/
