W momencie zakładania KPA sprawa była jasna. Chodziło o pomoc Polsce i naszym rodakom, ponieważ sami nie mogli swobodnie wyrażać swych myśli ani też przesądzać o losach pozbawionego suwerenności kraju. Teraz – niezależnie od opinii, jakich nie brak także w środowisku polonijnym – Polska jest demokratyczna, nawet jeśli daleko tam do doskonałości i nie wszyscy są zachwyceni wszystkim.
W tym miejscu należałoby się zastanowić, jaka powinna być rola KPA dzisiaj i rozpatrzyć to nie tylko w kategorii pryncypiów, ale również proporcji. I chociaż absurdem byłoby nakładać KPA knebel, warto wspólnie rozważyć, czy obowiązkiem takich właśnie instytucji nie jest, w zmienionej sytuacji politycznej w XXI wieku, w pierwszym rzędzie dbałość o dobro i rozwój naszej grupy etnicznej w USA, co jest procesem trudnym, długotrwałym, wymagającym poświęcenia, gromadzenia odpowiednich funduszy, zbiorowej mądrości i sprawnej organizacji, czy powinna się głównie koncentrować na – podkreślmy to wprost – o wiele łatwiejszych do przeprowadzenia: wezwaniach, protestach bądź oświadczeniach popierających lub piętnujących walczące ze sobą frakcje i ugrupowania partyjne w RP.
Czy kiedy już wybraliśmy Amerykę, powinniśmy najpierw dogłębnie poznać i korzystać z dobrodziejstw tego systemu, czy narzucać punkt widzenia Polakom, którzy mieszkają w wolnym kraju, ale – jak w każdej demokracji – także są podzieleni?
Dobrze byłoby, gdyby dyskusja na ten temat nie sprowadziła się do inwektyw, awantur i sporów, wyzwalających nieokiełznane emocje i do opinii pochodzących tylko z najbardziej nieprzejednanych i niezdolnych do kompromisu źródeł. Więcej pożytku przyniesie, jeśli zostanie wypełniona głosami rozsądku, powagi i zatroskania zarówno o dobro Polski, jak też Polonii. Nawet jeśli nie będą to głosy identycznie brzmiące.
Podejmując taką debatę nie możemy zapominać, że bez przymusu wybraliśmy życie nad Hudsonem i Potomakiem, a nie nad Odrą i Wisłą. Szkoda też, że nieczęsto pamiętamy, że jeśli jako rezydenci i obywatele chcemy faktycznie coś znaczącego dla Polski z Ameryki zrobić, nie wystarczą najgłośniejsze nawet hasła i deklaracje, niesłyszalne na ogół poza polonijnym podwórkiem. Aby mieć wpływ na to, jak odniosą się do Polski Kapitol i Biały Dom, najpierw sami musimy zbudować polityczną siłę, nie szukając wiecznie wymówek i usprawiedliwień. Trudno też będzie o porozumienie i sukces z prawdziwego zdarzenia, jeśli ci z nas, którzy mają odmienne poglądy, nigdy nie uszanują woli większości.
Czy ci ktorzy krytykuja demokratycznie wybranego komuniste Baracka Husseina Obame, albo Okupujacy Wall Street, rozwalaja Ameryke? Prawo do krytyki i wolnosc slowa sa motorem postepu. Prosze zauwazyc ze oba te hasla pojawily sie wsrod 21 postulatow w Stoczni Gdanskiej w 1980 roku.
Ja osobiscie nie jestem zwolennikiem wiekszosci platformy PiS, jednak nie chcialbym aby po ich ewentualnym dojsciu do wladzy w kolejnych wyborach, w rewanzu probowali zlikwidowac n.p. Gazete Wyborcza. Tu chodzi o sprawy pryncypialne a nie o poparcie takiej czy innej ideologii.
Urodzeni w Ameryce polonusi kierujacy KPA (w wiekszosci przypadkow nie posiadajacy polskiego obywatelstwa) maja inna perspektywe niz ci ktorzy urodzili sie w Polsce, maja polski paszport, inwestycje, rodziny i nieraz nawet planuja tam wrocic do Polski na starosc. Stad tez rozlam w KPA - nie na PO/PiS ale na tych z polskim paszportem i bez.
Widoczny tez jest wyrazny rozlam pokoleniowy - 3 osoby kierujace Dywizja KPA w Dolnym Nowym Jork maja srednia wieku ok. 80 lat; nie widza potrzeby zalozenia strony internetowej czy tez potrzeby dotarcia do mlodych Polakow. Na ostatnim zjezdzie Delegatow Krajowych KPA postawilem wniosek, aby kazda Dywizja miala podobna strukture zarzadu, w ktorej bylby m.in. wiceprzewodniczacy do spraw mlodziezy. Proponowalem tez pozycje wiceprzewodniczacego d.s. mlodziezy we wladzach centralnych KPA. Niestety moja propozycja powolania komisji statutowej aby te sprawe rozpatrzec, nie przeszla (glosy emerytow zawazyly). Coz, kongres sie starzeje, czlonkowie wymieraja a mlodych nie widac… Skladek czlonkowskich tez coraz mniej. To jest niestety recepta na upadek KPA, organizacji ktora tak zasluzyla sie w walce o wolna Polske, a obecnie jest na krawedzi bankructwa. Smutne to, ale prawdziwe.

Swiete slowa redaktora Dobrowolskiego. Glos rozsadku i umiaru. Obawiam sie jednak, ze jest to glos wolajacego na umyslowej puszczy. Emocje, ktorym chyba sprzyjaja elektroniczne media (wszak umozliwily rewolucje arabskiej wiosny) , doprowadza do tego, ze kazda polska partia polityczna bedzie miala swoj odrebny KPA. W Waszyngtonie beda co najmniej trzy polskie ambasady (PO-PSL, PiS, lewica) a w NYC bedzie kilka konsulatow RP. Mozliwe, ze w okolicach Greenpointu, gdzies na opuszczonych nabrzezach nad East River, organizowane beda przez internet “ustawki” w ktorych platformersi naparzac sie beda z pisowcami. W ruch pojda tubajfory i inne uzbrojenie dostepne w “harvardzie”.