



Kim są nasi Czytelnicy? Nigdy tego dokładnie nie wiedzieliśmy. Naszej firmy nie stać na zakrojone na wielką skalę badania rynku; kierujemy się więc raczej intuicją.
Poznajemy poszczególnych (wielu, co prawda) ludzi i od nich bezpośrednio zbieramy uwagi o gazecie. Z naszej wiedzy wynika, że więcej niż bardzo młodych jest wśród Czytelników osób w średnim i starszym wieku. Ale w masie, wielkiej grupie nie widujemy ich tak często.
Aż wreszcie zobaczyliśmy – na koncercie zespołu Budka Suflera w niedzielę, 8 listopada, w sali Roseland na Manhattanie. Impreza była wielkim sukcesem: przyszło grubo ponad 3 tysiące osób, mimo stosunkowo wysokich cen biletów. Przeważali ludzie w średnim wieku – zrozumiała klientela koncertu, na którym grać się będzie przeboje z lat ich młodości. Ale sporo też było ludzi młodszych, przed 30. rokiem życia, którzy muzykę Budki poznali z drugiej ręki, ale przekonali się do niej z jedynego powodu – jej wysokiej jakości.
Czy to byli też nasi odbiorcy? Wielu zapewne czyta "Nowy Dziennik" regularnie; na pewno prawie wszyscy o niej słyszeli czy mieli ją w ręku. Co sprawić, żeby brali ją do ręki codziennie?
Patrzyłem na te – pomnożone przez parę tysięcy – twarze Polaków, na ogół w średnim wieku. Widziałem w nich pewne zmęczenie, smutek nawet. Nie złość, nie gniew, nie ponurość, ale właśnie taki łagodny smutek po wielu latach ciężkiego, także nerwowo, pobytu na emigracji.
Pomyślałem wtedy, że ci ludzie chcieliby mieć taką "swoją" gazetę. Która pisze o ich sprawach, która się nimi zajmuje i staje w ich obronie. Która poza tym jest sympatyczna, wywołuje czasem uśmiech – jak widok kogoś, kogo lubimy.
Chciałbym robić taką gazetę i będę w tym kierunku zmierzał.
Przez wiele ubiegłych lat "Nowy Dziennik" był głównie źródłem informacji o świecie, Polsce, Ameryce dla osób, które do tych źródeł nie miały dostępu lub też np. nie rozumiały ich z powodu nieznajomości języka angielskiego.
Takich osób jest coraz mniej; pozostali mają dziś dostęp do informacji, choćby w internecie, szerszy, niż nasza gazeta może zaoferować.
Czym możemy zastąpić suchą informację? Naszym komentarzem, artykułami interwencyjnymi, tematami kontrowersyjnymi; tekstami, które odnoszą się bezpośrednio do życia Polaków w Ameryce.
Będziemy też walczyć, aby ci młodzi ludzie, którzy tak zaskakująco licznie przyszli na koncert muzyki ich rodziców, Budki Suflera, bo mówiła ich głosem, żeby oni także kupowali "Nowy Dziennik" (lub czytali w internecie, oglądali na ekranach wideo – nie ma to znaczenia) – bo mówi ich głosem.
Ja szczególnie bym chciał, aby te tak zapracowane od rana do nocy panie, zaharowujący się od rana do nocy panowie w wieku już starszym znaleźli u nas fajną rozrywkę; w ogóle coś dla siebie ciekawego i pouczającego.
Oczywiście, nadal będziemy informować – jest to naczelna funkcja gazety. Ale od tej pory, zanim do Czytelników przemówimy, będziemy ich uważnie słuchać.
