



Choć większości z nas medytowanie kojarzy się z joginami czy mnichami, to tak naprawdę nie jest niczym innym, jak doskonałą formą relaksacji. Taki “postój myślowy” pomaga uwolnić się od napięć, lęków i stresu. Zanim więc padniemy z przemęczenia, zabiegania i zapracowania… warto zatrzymać się i pomedytować sobie.
Szum w głowie
Na co dzień umysł zachowuje się jak włączony telewizor. Ciągle coś w nim gada, przesuwają obrazy, pojawiają myśli. Nauczyciele medytacji często porównują ten stan do wzburzonego morza. Człowiek, który nie znajduje ujścia dla tego natłoku informacji i emocji, prędzej czy później staje się ofiarą stresu. Zaczyna szwankować mu zdrowie fizyczne (zaczyna boleć głowa albo pojawia się niestrawność) albo psychika (coraz trudniej zebrać myśli, pojawiają się lęki). Człowiek w takim stanie robi się przewrażliwiony, agresywny, łatwo wybucha. Tymczasem medytacja uwalnia od napięć i lęków, stabilizuje nastrój. To z kolei sprawia, że i ciało się wycisza: obniża się ciśnienie krwi, zmniejsza napięcie mięśni, spowalnia oddech, spada poziom adrenaliny i kortyzolu, hormonów, które wydzielają się pod wpływem stresu. Po kilku tygodniach regularnej, codziennej medytacji człowiek uczy się przede wszystkim świadomie oddychać, a efekty uboczne takiej praktyki to same korzyści: szybki, głęboki relaks i… większy dystans do problemów.
Trochę techniki nie zawadzi
Na początku poświęć na medytację ok. 10 minut dziennie. W miarę, jak nabierzesz wprawy, możesz ją wydłużyć do 30 min. Najlepiej medytować rano, bo to pozwala nabrać więcej sił na nadchodzący dzień. Jeśli jest to niemożliwe, spróbuj medytować po południu albo wczesnym wieczorem. To szczególnie dobra pora dla tych, którzy mają kłopot z zasypianiem. Pamiętaj, żeby robić to codziennie o tej samej porze. Przed przystąpieniem do medytacji wykąp się, ubierz w luźne ubranie, tak żeby było ci ciepło, i znajdź ciche miejsce, w którym nikt ci nie będzie zakłócał spokoju. Uprzedź domowników, że potrzebujesz 10 minut wyłącznie dla siebie.
Wersja dla zaawansowanych
Kiedy już nabierzesz wprawy, możesz wprowadzić elementy medytacji w ciągu dnia, np. w pracy albo podczas jazdy autobusem. Nie musisz zamykać oczu ani siadać na podłodze. Wyprostuj tylko plecy, spuść wzrok i patrz w jeden punkt na podłodze ok. metra przed sobą, ale skieruj spojrzenie do wewnątrz. Kontroluj swój oddech. Gdy zrobisz wdech, zatrzymaj na chwilę powietrze, potem zrób wydech, zatrzymaj powietrze i znów wdech. A co zrobić, jeśli jesteś w ciągłym biegu? Możesz medytować w drodze do pracy (pod warunkiem, że nie prowadzisz wtedy auta). Zapleć ręce z tyłu za plecami. Obserwuj drogę przed sobą na odległość ok. metra. Zrób wdech, przejdź cztery kroki i przez kolejne cztery kroki zrób wydech. Pilnuj, żeby się nie garbić.
To ci pomoże
W poszukiwaniu wewnętrznej harmonii i spokoju bardzo ważną rolę pełni kilka rzeczy:
Cisza – przez kilka pierwszych minut oswój się z nią; poobserwuj, jak się czujesz; jeśli będą się pojawiać myśli, nie zatrzymuj się na nich; pozwól, żeby przepływały, jak film, który ktoś wyświetla w twojej głowie.
Wygoda – usiądź tak, żeby było ci wygodnie; jeśli pozycja w siadzie skrzyżnym to zbyt duże wyzwanie, usiądź na krześle; ważne, by plecy były wyprostowane; nie poleca się medytowania na leżąco: początkujące osoby często zasypiają w tej pozycji.
Oddech – zacznij wsłuchiwać się w swój oddech; zauważ, jak robisz wdech i wydech, i co się dzieje wtedy z twoim ciałem: czy pojawiają się jakieś napięcia? Niewygoda? Czy oddychasz głęboko, czy płytko, szybko czy wolno? Zacznij oddychać głębiej, wyprowadzaj oddech z przepony; licz oddechy od jednego do dziesięciu, albo powtarzaj w myślach “wdech-wydech”.
Rozluźnienie – kręgosłup ma być wyprostowany (wyobraź sobie, że przechodzi przez niego sznurek, od nasady po czubek głowy, i że ktoś pociąga go do góry). Otwórz klatkę piersiową, ściągnij łopatki, ale nie unoś przy tym barków do góry; rozluźnij ręce i nogi; pilnuj, żeby w brzuchu nie pojawiało się napięcie.
Wizualizacja – jeśli już oswoisz się z tą pozycją, możesz spróbować innych technik medytacyjnych (podczas relaksacji wyobrażasz sobie, że jesteś w spokojnym, sympatycznym miejscu, np. nad ciepłym morzem; ważne, by dokładnie wyobrazić sobie wszystkie szczegóły: jaka jest temperatura, kolor morza, rodzaj piasku, dźwięki wokoło).
Spokój – ręce połóż luźno na udach, wnętrzem do sufitu; zamknij oczy.
