



Rząd amerykański działa szybko i sprawnie szczególnie wtedy, gdy władza wykonawcza – czyli prezydent i departamenty – nie ma związanych rąk przez konstytucję, która wymaga, aby zmiany w prawie były zatwierdzane przez Kongres. W tym przypadku już w poniedziałek 9 stycznia urząd imigracyjny wydał odpowiednie instrukcje dotyczące interpretacji zmian w przepisach oraz tzw. Notice of Intent, czyli informację o zamiarze zmiany przepisów. Dzięki tej informacji wiemy, jak będą wyglądały zmiany – nie znamy jedynie dokładnej daty ich wprowadzenia. Nastąpią one prawdopodobnie stosunkowo szybko, po programach pilotażowych i krótkim okresie konsultacji ze środowiskami imigracyjnymi. Już teraz stowarzyszenia proimigracyjne, takie jak AILA (Stowarzyszenie Adwokatów Imigracyjnych) wyraziły szerokie poparcie dla tej minireformy.
Kogo więc ta reforma będzie dotyczyć? Osoby, które skorzystają na zmianie przepisów, to małżonkowie lub rodzice dorosłych obywateli Stanów Zjednoczonych bądź niepełnoletnie dzieci obywateli, które to osoby z powodu nielegalnej obecności w USA nie są w stanie zalegalizować swojego pobytu. Niestety, nowa reforma nie dotyczy innego rodzaju sponsorowań, takich jak sponsorowanie przez pracę lub innych kategorii sponsorowania rodzinnego, w tym sponsorowań przez osoby posiadające pobyt stały. Koncentrując się na osobach najbliższych i poświęcając inne grupy imigrantów, prezydent Obama ewidentnie starał się nie nadepnąć na odciski przeciwnikom imigracji (których, jak wiemy, w USA nie ubywa; wręcz przeciwnie – stają się coraz liczniejsi i głośniejsi), a w międzyczasie mieć pewność, że oponenci nie będą mogli protestować zbyt mocno przeciw nowym przepisom, aby nie być oskarżonym o brak wyrozumiałości i humanitaryzmu.
Obecnie, przed wprowadzeniem w życie reform, najbliższa rodzina obywateli USA, czyli immediate relative, do której należą dzieci poniżej 21. roku życia, rodzice dorosłych obywateli oraz małżonkowie, nie są w stanie otrzymać pobytu stałego przez pewien czas, jeśli przebywali w tym kraju nielegalnie dłużej niż 180 dni. W przypadku nielegalnego pobytu dłuższego niż 180 dni, a krótszego niż rok, okres "kary" zabraniającej powrotu do Stanów wynosi trzy lata, a w przypadku czasu dłuższego niż rok – dziesięć lat. Jedyną możliwością skrócenia tej "kary" jest wystosowanie prośby o tzw. waiver, czyli anulowanie okresu przebywania poza USA; aby taką zgodę otrzymać należy udowodnić, że osoba posiadająca obywatelstwo USA, będąca najbliższą rodziną, będzie miała "wielkie trudności życiowe" (extreme hardship) jeśli osoba sponsorowana nie będzie mogła powrócić do USA. Procedura taka jest jednak bardzo długa i wymaga, aby osoba sponsorowana opuściła USA, co wiąże się z niepewnością sukcesu petycji o anulowanie kary powrotu do Stanów Zjednoczonych.
Nowe przepisy pomagają osobom w takich sytuacjach w sposób następujący:
Mimo że osoba sponsorowana i tak będzie musiała opuścić Stany Zjednoczone, aby otrzymać wizę imigracyjną w Polsce oraz udowodnić "wielkie trudności życiowe" dla małżonka czy rodzica, okres separacji będzie znacznie krótszy niż dotychczas oraz nie będzie się wiązał z niepewnością, czy takowy waiver zostanie wydany.
Oto dwa przykłady:
Pierwszy dotyczy osoby starającej się o anulowanie kary według obecnie obowiązujących przepisów, drugi – już pod nowymi przepisami. Przykładowy pan Marek parę lat temu wjechał do USA z Meksyku przez zieloną granicę, a w USA poznał obywatelkę amerykańską, z którą się ożenił. Pan Marek wystąpił o zieloną kartę na podstawie paragrafu 245 (i), więc nie jest w stanie otrzymać pobytu stałego w USA, ma tylko dwa wyjścia: dalszy nielegalny pobyt w Stanach bądź powrót do Polski i oczekiwanie na waiver, czyli anulowanie kary zabraniającej wjazdu do USA przez dziesięć lat. Marek decyduje się na powrót do Polski, a w międzyczasie jego żona składa petycję rodzinną w urzędzie imigracyjnym (I-130), która zostaje zaaprobowana. Następnym krokiem jest złożenie specjalnej petycji, która transferuje sprawę do konsulatu USA w Polsce, oraz złożenie dokumentów niezbędnych do otrzymania wizy imigracyjnej. Wiza taka nie może zostać przyznana przez konsula (ponieważ prawo zabrania tego przez okres 10 lat), więc żona pana Marka składa petycję o anulowanie tego okresu, czyli waiver. Jak widzimy, cały proces jest długi, po drodze mogą wystąpić różne przeszkody i, co najważniejsze, podczas całego procesu pan Marek przebywa w Polsce w niepewności, czy waiver zostanie przyznany.
Natomiast pan Jarek, który także przyjechał parę lat temu przez Meksyk oraz wziął ślub z obywatelką amerykańską i będzie się starał o pobyt stały na podstawie nowych przepisów, petycję rodzinną I-130 oraz wniosek o waiver złoży w urzędzie imigracyjnym w USA, a nie w konsulacie. Pan Jarek może spokojnie czekać na zaaprobowanie obydwu petycji w Stanach, a gdy taka aprobata zostanie przyznana, wyjedzie do Polski na rozmowę w konsulacie, gdzie otrzyma wizę imigracyjną. Oszczędza więc na czasie, a cały proces odbywa się bez rozłąki z małżonką.
Prezydent Barack Obama przedstawiając projekt "małej reformy" sprawił niektórym imigrantom ciekawy prezent na nowy rok. Miejmy nadzieję, że będzie on tylko początkiem poważniejszych reform w przepisach oraz prawie imigracyjnym.
Powyższe odpowiedzi mają charakter ogólnej informacji i nie mogą być traktowane jako porada prawna.
Jak widac przy tego typu rozwiazanu ze strony rzadu, adwokaci, ich dzieci, wnukowie itp. beda mieli zapewnione godziwe zarobki na dziesiatki lat do przodu..a wydaje sie , ze prawo jest jasne w swojej definicji - “nielegalny” oznacza po prostu bez prawa pobytu na danym terytorium.. nad czym jest wiec tu dyskutowac?
Tak dla przykladu - wszak ten co ukradl z banku 1000 dolarow czy $100 milionow dolarow, w obu przypadkach jest zlodziejem (choc oczywiscie mozna zastanawiac sie wysokoscia kary dla kazdego z nich, nie zmienia to w zadnym stopniu faktu tym czym sa)

Ostrzegam wszystkich szczegolnie studiujacych na tymczasowych wizach studenckich F-1 ze w 2007 10 lat po wygasnieciu wizy studenckiej USA namierzyly mnie na autostrade I-15 na granicy Kanady w Coutts /Sweet Grass i wywiozly mnie sila z najwyzszym tytulem naukowym USA PhD z University of Rochester przez Schiphol w Amsterdamie do Warszawy z domu w Utah bez srodkow do zycia. Amerykanskie dyplomy i stopnie akademickie nie sa wazne w Polsce i wymagaja nostryfikacji tzn. powtornej obrony na duzo gorszych Polskich uczelniach postsowieckich. Moje prywatne komputery w stanie Utah wylaczono sila odcinajac mnie od mozliwosci zaplacenia za prad i narazajac twarde dyski na zniszczenie z wieloletnim prywatnym dorobkiem naukowym.
Od tego czasu mieszkam w Holandii nie mogac dostac sie do domu w Utah: http://mkk.blox.pl