



Dzień wcześniej rezolucja w sprawie Syrii nie została przyjęta przez Radę Bezpieczeństwa ONZ z powodu weta jej dwóch stałych członków, Rosji i Chin.
Choć Rosja zawsze wspierała el-Asada, a Syria – oponent Izraela – była jej ważnym sojusznikiem, weto Moskwy, a tym bardziej Pekinu, było zaskoczeniem. Gdy państwa zachodnie interweniowały niedawno w sytuację wewnętrzną innego sojusznika Rosji – Libii, co skończyło się obaleniem reżimu pułkownika Kadafiego, Moskwa de facto dała na to milczącą zgodę. Dlaczego więc teraz broni innego dyktatora?
Na pewno nie chodzi tu o lojalność czy sympatię – w polityce na te rzeczy nie ma miejsca. W Rosji władze nie liczą się też zbytnio ze zdaniem swojego społeczeństwa, zresztą trudno zgadnąć, dlaczego obywatele Rosji mieliby właściwie być za zachowaniem status quo w Syrii.
Być może jest to próba pokazania przez Rosję i Chiny, że nie należy liczyć na ich zgodę we wszystkich akcjach podejmowanych przez państwa zachodnie. Byłaby to więc reakcja ambicjonalna, mająca podkreślić ciągle duże znaczenie Moskwy – i rosnące Pekinu – w kwestiach międzynarodowych.
W odróżnieniu od Rosji i Chin rządy państw zachodnich muszą się w pewnym stopniu liczyć z opinią publiczną, a ta odbiera komunikaty o zabijaniu członków opozycji syryjskiej i rozpędzaniu siłą demonstracji. Ostatnio doniesiono znowu o masakrze, w której zginęło 200 osób.
Propozycja Rady Bezpieczeństwa, którą odrzuciły Rosja i Chiny, była umiarkowana. Postulowano jedynie, aby el-Asad przekazał tymczasowo władzę swojemu zastępcy i dopuścił do uformowania zjednoczeniowego (z opozycją) rządu. Nie było mowy o użyciu siły.
Jak pomóc Syrii? Jak zawsze w przypadku, gdy dyktatorski rząd dopuszcza się represji wobec opozycji, świat protestuje, ale nie zawsze podejmowana jest interwencja. (Powinni dobrze o tym wiedzieć ci Polacy, którzy żyli w kraju w czasie stanu wojennego). Sprawę utrudnia fakt, że w Syrii nie mamy jedynie do czynienia z biernym i pokojowym oporem, część armii odmówiła bowiem posłuszeństwa i toczy teraz walki, często pierwsza atakując, z oddziałami rządowymi. Daje to propagandzistom el-Asada oręż: mogą mówić o swoich ofiarach.
Trudno powiedzieć, czy państwa zachodnie zdecydują się na interwencję. Zrobiły to co prawda w Libii, ale już w pozostałych, ogarniętych gorączką zmian, państwach arabskich pozwolono, aby sprawy potoczyły się swoim biegiem. Zapewne, jak często bywało w przeszłości, świat zdobędzie się jedynie na słowa potępienia. Pozostaje więc mieć nadzieję, że społeczeństwo Syrii obali dyktatora bez naszej pomocy.

Redaktorze Latus…. czys Ty pijany czy totalnie zaklamany….. Chiny i Rosja zrozumialy co znaczy w nomenklaturze Zachodu “ochrona ludnosci cywilnej”..... Kaddafi byl naiwny i pro-zachodni to wiec Rosja i Chiny go “poswiecily” i patrzaly jak NATO mu robi bunga-bunga….. obecna rezolucja ws. Syrii tez mowila o “ochronie ludnosci cywilnej….. Libia zaplacila za hipokryzje Zachodu…. Syria i Iran nie beda juz takie glupie….. nalezy wycinac chwasty jak tylko sie pojawiaja…. i pieprzyc ta zasrana “demokracje”.... co ta demokracja znaczy widac juz w Libii i Egipcie, troche w Tunezji i innych panstwach….. islamski burdel przez nastepna dekade…. wspierany przez Izrael i Obame…..