



W ramach przypomnienia: 18 sierpnia 2011 roku, administracja prezydenta Obamy ogłosiła, że w związku z ograniczeniami budżetowymi sprawy deportacyjne osób, które nie stanowią zagrożenia dla bezpieczeństwa USA, zostaną administracyjnie zamknięte, aby móc skupić się na deportacji niebezpiecznych kryminalistów. Przeciwnicy legalizacji nielegalnych imigrantów od razu okrzyknęli nowe rozporządzenie amnestią. Zwolennicy reformy dostrzegli zalążek długo oczekiwanych zmian w prawie imigracyjnym. Sceptycy natomiast przeszli do sprawy obojętnie obawiając się, że nowe rozporządzenie jest kolejną grą polityczną, grą perfidną, bo dającą złudne nadzieje milionom imigrantów. Jak zwykle prawda leży gdzieś po środku.
Kiedy w sierpniu media prześcigały się w informacjach, kto został pierwszym “ułaskawionym” imigrantem, wszystko przemawiało za tym, że ostatnie rozporządzenie jest tylko polityczną grą. Jesteśmy chyba realistami i zdajemy sobie sprawę, że gazety takie jak “New York Times” nie wysyłają swoich reporterów na zatłoczone sale sądów imigracyjnych.
Iskierka nadziei pojawiła się jednak we wrześniu, kiedy to grupa amerykańskich senatorów wysłała list otwarty do prezydenta Obamy, aby zaniechał wprowadzenia w życie owego kontrowersyjnego rozporządzenia. Senatorzy podpisani pod listem do prezydenta to grupa zagorzałych przeciwników jakiejkolwiek legalizacji, których głosy między innymi przyczyniły się do zablokowania DREAM Act. List ten był iskierką nadziei, że coś się może zmienić, ponieważ poza oburzeniem i złością, w liście dało się odczuć porażkę, czyli zdanie sobie sprawy, że prezydent może wykorzystać atuty swojej władze i spełnić obietnice wyborcze, nawet jeśli Kongres mówi “nie”.
Wiele osób obawiało się również jak nowe rozporządzenie przyjmą sami pracownicy urzędu imigracyjnego. Przypomnę, że kiedy w czerwcu dyrektor ICE wydał swoje pierwsze rozporządzenie odnośnie priorytetów deportacji, rozporządzenie spotkało się z oficjalnym sprzeciwem swoich podwładnych.
Coś się zmieniło
Od daty ostatniego rozporządzenia upłynęły już ponad 3 miesiące i muszę przyznać, że jest wiele zauważalnych pozytywnych efektów. Innymi słowy statystycznie jest lepiej niż było. Używam słowa “statystycznie” celowo, ponieważ rozporządzenie jest inaczej traktowane w różnych częściach USA.
Trzeba przyznać, że pracownicy ICE w sądzie imigracyjnym w Nowym Jorku podchodzą do nowego rozporządzenia bardzo profesjonalnie. Nie można jeszcze mówić o fali zamykania spraw imigracyjnych, aczkolwiek większość prokuratorów zezwala na złożenie wniosku o zamknięcie sprawy i zgadza się na kilkumiesięczne odroczenie rozprawy deportacyjnej, aby taki wniosek rozpatrzyć. Informacja ta jest ważna dla tych osób, które znalazły się przed sądem imigracyjnym i nie mają żadnej drogi do legalizacji swojego pobytu. Dla takich osób sama możliwość wystąpienia z prośbą o zamknięcie sprawy deportacyjnej to już bardzo wiele.
W Nowym Jorku ICE utworzył specjalną grupę roboczą, która rozpatruje nasze wnioski o administracyjne zamknięcie naszych spraw. Chodzi o to, aby sprawy były zamykane na podstawie jednolitych kryteriów. Powstanie tej grupy oraz samo rozpatrywanie naszych wniosków to efekt sierpniowego rozporządzenia, tak więc nie można powiedzieć, że nic się w tej sprawie nie zrobiono.
Listopadowe rozporządzenie
Administracja Obamy pokazała przysłowiowy lwi pazur, publikując ostatnie rozporządzenie, które ukazało się 7 listopada 2011 r. Tym razem, jest to rozporządzenie urzędu imigracyjnego, instruujące swoich urzędników, jakie sprawy należy przekazywać do sądu imigracyjnego, a jakim pozwolić pójść w chwilowe zapomnienie.
Pamiętajmy, że zanim trafimy do sądu imigracyjnego, ktoś nas musi tam najpierw skierować. Kompetencje takie mają urzędnicy na granicy, agenci ICE oraz urzędnicy urzędu imigracyjnego.
Przykład 1. Andrzej ma zieloną kartę od 4 lat. Rok temu Andrzej został skazany za przestępstwo posiadania narkotyków. Podczas powrotu z Polski urzędnik CBP mając dostęp do kryminalnej kartoteki Andrzeja, zatrzymuje go oraz kieruje sprawę do sądu imigracyjnego.
Przykład 2. Agenci ICE na podstawie informacji z lokalnej policji dowiadują się, że Teresa, która przebywa w USA nielegalnie, została właśnie aresztowana za kradzież w sklepie. ICE może aresztować Teresę po opuszczeniu policyjnego aresztu i skierować sprawę do sądu imigracyjnego.
Przykład 3. Tomasz złożył do urzędu imigracyjnego wniosek o zieloną kartę na podstawie sponsorowania przez pracodawcę. Po wielu latach oczekiwania pracodawca zbankrutował, co spowodowało odmowę wniosku o zieloną kartę. Urząd imigracyjny, po wydaniu negatywnej decyzji w sprawie zielonej karty, kieruje Tomasza do sądu imigracyjnego.
Właśnie ten ostatni przykład budzi największe niezadowolenie wśród społeczności imigranckiej, ponieważ to właśnie urząd imigracyjny jest najczęstszym powodem naszej obecności przed sądem imigracyjnym. W przeszłości, kiedy nasza sprawa o zieloną kartę była rozpatrywana negatywnie, teczka z reguły wędrowała do archiwum i na tym się kończyło. Wciągu ostatnich kilku lat zdecydowana większość spraw o zielone karty, które kończą się odmową, znajduje swój finał w sądzie imigracyjnym, mimo że w większości przypadków żadne prawo nie nakazuje tak nadgorliwego postępowania. Nie muszę chyba czytelnikom przypominać, że administracja Obamy jest rekordzistą, jeśli chodzi o liczbę deportowanych imigrantów.
Mniej nowych deportacji
Ośmiostronicowe rozporządzenie można w skrócie podsumować w następujący sposób: będzie mniej deportacji. O ile nikt nie jest pewien, w jakim stopniu i jak szybko owe rozporządzanie będzie wdrażane w życie, dokument ten jest bardzo pomocny, ponieważ pozwala nam zrozumieć, na co kładzie nacisk urząd imigracyjny, a co za tym idzie, czego należy się wystrzegać.
Czyja sprawa na pewno trafi do sądu imigracyjnego.
Urząd imigracyjny przypomina, że niektóre odmowne decyzje wiążą się z nakazem przekazania sprawy do sądu imigracyjnego. Prawo tutaj nie daję wolnej ręki urzędnikowi. Jest szereg spraw, które podlegają pod takie przepisy, przede wszystkim sprawy o zniesienie warunkowej zielonej karty na podstawie małżeństwa. Osoby, które otrzymują dwuletnie zielone karty na podstawie małżeństwa z obywatelem USA, muszą w ciągu 90 dni, przed upływem daty ważności swojej dwuletniej karty, wystąpić z ponownym wnioskiem do urzędu imigracyjnego (I-751). Jeśli takiego wniosku nie złożymy lub nasz wniosek zostanie rozpatrzony negatywnie, urzędnik imigracyjny ma obowiązek przekazać naszą sprawę do sądu imigracyjnego.
Oszustwa imigracyjne
Urząd imigracyjny kładzie ogromny nacisk na walkę z oszustwami związanymi z prawem imigracyjnym. Warto zauważyć, że w listopadowym rozporządzeniu, paragraf o oszustwach imigracyjnych jest przed sprawami kryminalnymi. To tylko potwierdza, jak bardzo należy wystrzegać się wszelkiego rodzaju oszustw lub składania nieprawdziwych informacji. Jest to stały trend, który utrzymuje się od wielu lat. Nawet paragraf 245(i), który daruje wjazd przez zieloną granicę, nie daruje nam wjazdu na cudzy paszport czy innego rodzaju oszustwa imigracyjnego.
Sprawy kryminalne
Osoby, które zostały aresztowane, ale niekoniecznie skazane za groźne przestępstwa, są jednym z priorytetów urzędu imigracyjnego. Do groźnych przestępstw urząd imigracyjny zalicza między innymi: morderstwo, gwałt, nielegalny handel bronią, przestępstwa związane z nielegalnym posiadaniem broni, poważne akty przemocy, przestępstwa związane z dziecięca pornografią, przestępstwa związane z przemytem ludzi, przynależność do gangów oraz nielegalny powrót do USA po uprzednim nakazie deportacji.
Co ciekawe, urząd imigracyjny nie będzie sam przekazywał takich osób do sądów imigracyjnych, tylko przekaże odpowiednie informacje do ICE. Jeśli ICE postanowi nie wszczynać procedury deportacyjnej, urząd imigracyjny również nie podejmie żadnych kroków.
Podobnie będzie wyglądała procedura związana z osobami, które mają na koncie mniej poważne przestępstwa. Tutaj urząd imigracyjny również nie będzie wszczynał sprawy deportacyjnej dopóki nie zrobi tego ICE.
Wnioski o obywatelstwo
Nie jest tajemnicą, że wiele osób trafia przed oblicze sędziego imigracyjnego, kiedy nasza aplikacja o obywatelstwo zostaje rozpatrzona negatywnie. Ubiegając się o obywatelstwo USA, składamy formularz N-400, który bardzo szczegółowo sprawdza nie tylko naszą przeszłość imigracyjną ale nawet przeszłość naszego małżonka. Bardzo często okazuje się, że nasza zielona karta została przyznana nieprawidłowo, że popełniliśmy przestępstwa, które sprawiają, że grozi nam deportacja, itd. Nowe rozporządzenie nakazuje utworzenie specjalnych grup roboczych, w każdym lokalnym biurze imigracyjnym, które będą odpowiedzialne za decydowanie, czy dana osoba trafi do sądu imigracyjnego czy nie.
Pozostałe sprawy?
Teoretycznie zatem pozostałe sprawy nie są priorytetem urzędu imigracyjnego i możemy się spodziewać, że w przypadku odmowy naszej aplikacji, nasza sprawa trafi do archiwum i żadne wezwanie do sądu nie zostanie do nas wysłane.
Co to wszystko znaczy?
Czas tylko pokaże, jak nowe rozporządzenie będzie wyglądać w praktyce. Pamiętajmy, że urząd imigracyjny to potężna biurokratyczna maszyna, która potrzebuje dużo czasu, aby dokonać tak znaczących zmian. Jeśli jednak okaże się, że nowe rozporządzenie jest rzeczywiście przestrzegane, otworzy się ogromna szansa dla wielu osób, które są w USA nielegalnie, ale kwalifikują się na darowanie nielegalnego pobytu na podstawie waiver, o którym pisałem w poprzednim artykule. Mowa tutaj o osobach, które nie popełniły żadnych przestępstw kryminalnych lub oszustw imigracyjnych. Takie osoby występując o waiver, nie będą się musiały obawiać, że ewentualna odmowa skończy się deportacją. Na otarcie łez pozostanie roczne pozwolenie na pracę oraz numer Social Security.
Powyższy artykuł ma charakter ogólnej informacji nie może być traktowany jako szczegółowa porada prawna.
Zadna cicha amnestia…. tylko znowu robienie ludziom z mozgu kaszy…. aby naklad rosl…...
Pierwsze logiczne amerykanskiego rzadu ws. imigracji od lat….
Jezeli w tym roku deportowano rekordowo 400 000 osob to przy takim “rekordowym” wywalaniu imigrantow potrzeba bedzie z 30 lat aby ich sie pozbyc…..
Dlatego najpierw wywala sie kryminalistow, pasozytow i element podejrzany politycznie…. pozostali niech zapieprzaja przy kiblach i placa podatki aby Ameryka rosla w sile a Murzynom sie zylo dostatniej… jak zaplaca ze 100 000 USD w podatakach to 25 000$ przeznaczy sie na ich deportacje….. jezeli sytuacja na swiecie sie pogorszy i bedzie brakowalo miesa armatniego, to czesci wcisnie sie Green Card i wysle na front czy jakas misje….. a posmietnie zrobi US obywatelami….

Biegnij do adwakata z kiesa….