



W 2004 r. na wczesnym etapie okupacji Iraku wyszły na jaw wstrząsające zdjęcia brutalnego traktowania irackich więźniów przez Amerykanów. Praktyki znane z Abu Ghraib były stosowane również przez Brytyjczyków w płd. Iraku.
O okrucieństwach napisał dziennik "The Independent". Gazeta miała wgląd w list, który w ministerstwie obrony przedstawił adwokat Phil Shiner reprezentujący ok. 33 Irakijczyków. Korespondencja uprzedza resort, iż Shiner zwróci się do sądu o zbadanie zarzutów Irakijczyków. Jak twierdzą ofiary, brytyjscy żołnierze maltretowali je, poniżali seksualnie, gwałcili, konstruowali z ich ciał piramidy, obnażali się w ich obecności, aplikowali elektrowstrząsy i filmowali w upokarzających sytuacjach. Przypadki te ma zbadać również we własnym zakresie resort obrony.
W ZMOWIE Z AMERYKANAMI?
Gazeta sądzi, iż cała sprawa rodzi pytanie, czy Brytyjczycy nie działali w zmowie z Amerykanami w fizycznym i psychicznym znęcaniu się nad Irakijczykami. "Biorąc pod uwagę historyczny fakt, iż W. Brytania obok USA była zaangażowana w rozwój technik (maltretowania), powodem do głębokiego zaniepokojenia są wyraźne podobieństwa (między USA a W. Brytanią) w posługiwaniu się technikami seksualnego upokarzania" – cytuje "The Independent" Shinera.
Czy wiedział o tym ówczesny premier Tony Blair? Czy takie pytanie zostanie mu zadane z początkiem stycznia, gdy w charakterze świadka ma się stawić przed komisją dochodzeniową sir Johna Chilcota badającą okoliczności wojny z Irakiem w 2003 r.? Blair zapowiedział, że będzie w pełni współpracował z komisją, ale takie zapewnienie nie przyszło mu zbyt trudno, ponieważ komisja nie może na nikim wymusić obecności, nie jest organem sądowym, a świadkowie nie będą zeznawać pod przysięgą. Może też orzec o zamknięciu przesłuchań dla publiczności.
Rodziny brytyjskich żołnierzy poległych w Iraku, które spotkały się z członkami pięcioosobowej komisji przed formalnym zainaugurowaniem prac, oskarżyły Blaira o to, że zaangażował W. Brytanię w nielegalną wojnę i wprowadził w błąd opinię publiczną. Rządowe dossier opublikowane na krótko przed skierowaniem do Iraku 45 tys. brytyjskich żołnierzy zawierało twierdzenie, iż Saddam Husajn zdolny jest dokonać ataku bronią masowego rażenia w ciągu 45 minut od wydania stosownego rozkazu. Żadnej broni masowego rażenia w Iraku nie znaleziono.
Dochodzenie w sprawie Iraku będzie "na tyle otwarte, na ile się da", ale niektóre przesłuchania będą tajne z uwagi na względy bezpieczeństwa narodowego, a także po to, by zachęcić świadków do większej szczerości. Komisja nie ma mandatu do wzywania obywateli USA. Pierwotne plany rządu zakładały, że wszystkie posiedzenia będą tajne, ale wywołało to ostrą krytykę ze strony prasy i opinii publicznej.
NIE WYJDZIE NA JAW
"Z wiarygodnego źródła wiem, iż (w dodatku do 33 spraw, które wyszły na jaw) istnieją setki, których nikt nigdy nie zbadał. Jeśli ktoś jest Irakijczykiem mającym za sobą okrutne przejścia, to w jaki sposób może wiedzieć, iż w W. Brytanii istnieje system prawny, który ma możliwość rozpatrzenia jego sprawy. Obawiam się, że wiele takich przypadków nigdy nie wyjdzie na jaw" – uważa Phil Shiner.
Dochodzenie sir Johna Chilcota ma na celu zamknięcie sprawy wojny z Irakiem. 33 nowe przypadki domniemanych tortur fizycznych i psychicznych wskazują, że dopiero teraz zanosi się na jej otwarcie.
