



Jest uzasadnienie dla określenia “Biały Kruk”, czy też mogła to być inna nazwa?
Jedni wydawcy zazdroszczą nam tej nazwy, a ci, co zdążyli założyć swoje firmy wcześniej od nas, dziwią się, że nie wpadli na taki pomysł. Jak wiadomo, określenie “biały kruk” oznacza książkę wyjątkową, piękną i unikatową, inną od wszystkich. Takie książki postanowiliśmy wydawać, tworząc Białego Kruka w 1994 roku.
Czy dlatego w Krakowie zakładał pan wydawnictwo, że stąd do Stolicy Piotrowej wyruszył Karol Wojtyła?
Wychowałem się i uczyłem w Krakowie, grałem w piłkę na Błoniach i w Cracovii, później zaczynałem działalność dziennikarską, ożeniłem się i tutaj na świat przyszło moje dziecko. I dlatego w Krakowie założyłem firmę wydawniczą, o której na początku swej drogi w latach 70. mogłem tylko marzyć. I marzyłem, nie wierząc, że moje marzenia kiedyś się urzeczywistnią. Fakt, że z moim miastem rodzinnym jest związana osoba kardynała Karola Wojtyły – Jana Pawła II, był niewątpliwie pomocny i do dziś mobilizujący, ale nie to decydowało, że Biały Kruk jest właśnie pod Wawelem. I to dosłownie pod Wawelem, bo z okien wydawnictwa mamy piękny widok na katedrę i królewski zamek. Moje związki z Ojcem Świętym, jego stała życzliwość dla Białego Kruka na pewno wynikały trochę i z tego, że Kraków był naszym miastem, a Karol Wojtyła – moim metropolitą. Przy każdym spotkaniu Ojciec Święty pytał i o Kraków, o ludzi tu żyjących. Chłonął każdą wiadomość o swoim, przepraszam, naszym ukochanym mieście.
W 1994 roku wchodził pan na rynek książki zapchany przez setki wydawców. Czy nie byłoby łatwiej zamiast ekskluzywnych albumów drukować, a później wysyłać do hurtowni i księgarni, wszystko, na czym można zarobić?
To jest błędne myślenie. W Polsce działało i działa co prawda ponad trzy tysiące wydawnictw, ale to nie oznacza, że na tym rynku nie było luk. Taką luką był na pewno brak krajowych albumów na wysokim poziomie edytorskim. Zagospodarowanie tej wolnej przestrzeni nie było jednak łatwe, ponieważ wymagało od osoby wydającego, od kierownictwa, zarówno różnorodnej wiedzy i różnorodnego doświadczenia, jak i uruchomienia – już na starcie – większego kapitału. Inwestycja choćby tylko w jeden porządny album jest nieporównywalnie większa od inwestycji w zwykłą książkę tekstową, sam papier jest kilkakrotnie droższy. Tu nie ma miejsca na większe ryzyko. I dlatego też potrzebna była stosowna wiedza, nie tylko rynkowa i marketingowa, ale przede wszystkim na temat fotografii. Miałem doświadczenia z czasów pracy fotoreportera w gazecie codziennej. Zajmowałem się również fotografią artystyczną i chyba szło mi nieźle, skoro otrzymałem blisko 60 nagród krajowych i zagranicznych, a swoje prace wystawiałem od Krakowa, przez Paryż aż po Buenos Aires. To bardzo pomagało nie tylko przy wyborze materiałów do albumów, ale dawało pełne rozeznanie w środowisku autorów i ich możliwościach. Wiedza na temat kompozycji, typografii, layoutu przydała się przy wartościowaniu pomysłów graficznych.
Czy przymiotnik “katolickie” utrudnił czy ułatwił budowanie wydawnictwa?
Od razu mocno stanęliśmy na nogach właśnie jako wydawnictwo o profilu katolickim oraz patriotycznym. Kilkanaście lat temu nie było jeszcze – jak obecnie – otwartej walki z takimi wydawnictwami ani z ich produktami. W 1998 roku, po ukazaniu się Renesansowego psałterza Karola Wojtyły, informacja o albumie była pierwszą wiadomością w siedmiu dziennikach telewizyjnych wszystkich stacji. Dzisiaj tak się informuje o “dziełach” Grossa albo Nergala. W mass mediach kultura zeszła na dziesiąty plan. Od czasu do czasu podnosi się tylko krótki lament, że ludzie w Polsce nie czytają książek. Nie tylko jako wydawcy nie mamy wątpliwości, że do coraz niższego poziomu czytelnictwa przyczyniają się właśnie mass media.
Po której z książek mogliście w Białym Kruku powiedzieć słowo “sukces”?
Jeżeli chodzi o tzw. bestsellery – było ich wiele, i to w tak odległych od siebie tematach, jak np. Znak przymierza Adama Bujaka o nawiedzeniu Ziemi Świętej przez Jana Pawła II, wspomniany wyżej Renesansowy psałterz czy Auschwitz. Rezydencja śmierci. Za pomnikowe dzieło uznawana jest monumentalna seria 27 tomów dokumentujących wielki pontyfikat polskiego papieża. Pracowaliśmy nad nią sześć lat, uzyskała kilka cennych nagród.
Czy jest na świecie wydawnictwo, które – jak Biały Kruk – może pochwalić się wydaniem 100 książek poświęconych Janowi Pawłowi II?
Watykańskie – Libreria Editrice Vaticana. Jednakże ich zadaniem jest publikowanie głównie papieskich dokumentów, adhortacji, encyklik itd. Nie wydali np. fundamentalnej dla myśli papieskiej Jana Pawła II pracy kardynała Karola Wojtyły Znak, któremu sprzeciwiać się będą, no i, rzecz jasna, nie poświęcali tyle miejsca relacjom “Jan Paweł II a sprawa polska”. Nie dokonali także syntezy tych niezapomnianych 27 lat, co nam się udało w potężnej publikacji (1328 stron) Dzień po dniu. Ilustrowane Kalendarium Wielkiego Pontyfikatu – dzieła dziś fundamentalnego dla każdego badacza działalności polskiego papieża.
Na kiermaszach książki w naszym kraju stoisko Białego Kruka należy do najbardziej obleganych przez kupujących. Czy wasze albumy bywają również dostępne poza Polską?
Niemcy kupili cały nakład wydanego w Białym Kruku w ich rodzimym języku albumu o papieżu Benedykcie XVI. Na Ukrainie mieszkający tam Polacy nasze albumy, niczym obraz z Matką Boską, przekazują sobie wieczorem do oglądania. Nie stać ich na kupno, więc wypożyczony od miejscowego księdza jeden egzemplarz może trafić “pod strzechy” w wielu rodzinach. A ksiądz dostał album od wydawcy, bo – jeśli była okazja – zawsze dbaliśmy i dbamy o przygotowywanie takich prezentów. Ciekawą informację do Białego Kruka przekazano z Chicago. Zaraz po ukazaniu się pierwszego z dwóch albumów Hołd Katyński skopiowane w skali 1:1 okładki z fotografią prezydenta Kaczyńskiego i jego małżonki bywają wykorzystywane jako transparenty w czasie manifestacji przypominających katastrofę na lotnisku pod Smoleńskiem. Nie ma właściwie pozycji wydawniczej, której nie towarzyszyłyby podobne informacje…
W roku 2011 pana wydawnictwo obsypano nagrodami…
Przyznano nam tytuł Wydawcy Dziesięciolecia 2001-2011, a od Stowarzyszenia Wydawców Katolickich dostaliśmy Feniksa 2010. Pod koniec roku przyszła oczekiwana od kilku lat – bo byliśmy do niej nominowani – nagroda Totusa, nazywanego katolickim Noblem. Kapituła nagrody uznała dokonania edytorskie wydawnictwa, “szczególnie udostępnianie wartościowych i na wysokim poziomie edytorskim pozycji albumowych, związanych z osobą i nauczaniem Ojca Świętego Jana Pawła II”.
Wysoki poziom edytorski wyróżnia też wydawany od kilku miesięcy w Białym Kruku magazyn kulturalny “WPiS. Wiara, Patriotyzm, Sztuka”. Nie obawia się pan konkurencji, gdy kioski z gazetami pękają od nowych tytułów?
Zostaliśmy przytłoczeni przez gazety i telewizje obce Polakom ideowo i kulturowo, opluwające tradycję chrześcijańską, wyszydzające patriotyzm. Nakład naszego magazynu WPiS – 40 tysięcy w prenumeracie bezzwrotowo – już po kilku pierwszych numerach potwierdził, żeby w roku 2012 zaryzykować wydawanie 100 tysięcy egzemplarzy, bo nie ma wątpliwości, że istnieje w kraju zapotrzebowanie na media o wyraźnym profilu katolickim i patriotycznym.
