Policja nie chce współpracować przy łapaniu nielegalnych

2009-10-15

Foto: Reuters
Jedni szefowie policji wycofują się ze współpracy z ICE, inni jak szeryf Joe Arpaio (na zdjęciu) odgrażają się, że będą łapać nielegalnych niezależnie od posiadanych kompetencji

Coraz więcej lokalnych organów ścigania zastanawia się nad zerwaniem współpracy z władzami federalnymi w sprawie egzekwowania prawa imigracyjnego.

Nowe przepisy wykonawcze ogłoszone przez Departament Bezpieczeństwa Krajowego dotyczące realizacji ztzw. dyrektywy 287(g) mają wprowadzić jednolite standardy stosowania dyrektywy ustalającej warunki współdziałania władz federalnych i lokalnych. Jednak dla wielu służb policyjnych wcielenie ich w życie kosztuje zbyt wiele czasu i pieniędzy. Lokalne departamenty policji obawiają się także pogorszenia relacji ze społecznościami, w których dominują imigranci.

Istniejąca od 2006 roku dyrektywa 287(g)zakłada możliwość dobrowolnej współpracy władz federalnych z lokalnymi przy ściganiu cudzoziemców, którzy popełnili przestępstwa federalne. W założeniu.

Lokalne organa ścigania oraz służby więzienne mają teraz łapać bądź wskazywać imigrantów, którzy popełniają morderstwa, gwałty, kradzieże, napady, porwania oraz handlują narkotykami. Te cele nie były wyraźnie określone w poprzednim dokumencie opracowanym jeszcze za prezydenta George'a W. Busha.

W środę mijał termin zgłaszania przyłączania się do 287(g) na kolejny rok. Według rzecznika Immigration and Customs Enforcement Richarda Rochy "za pięć dwunasta" akces zgłosiło 66 lokalnych agencji a 11 innych planowało się do nich dołączyć. Ale nie wszyscy, którzy poprzednio brali udział w programie kontynuują współpracę. W Massachusetts od 1 października z kontraktu z rządem federalnym w sprawie ścigania nielegalnych zrezygnował m.in.  Framingham Police Department – pisze "USA Today"  – W Teksasie do programu nie przyłączy się najprawdopodobniej Houston. Także powiat Los Angeles, który realizował dyrektywę 287(g) tylko w więzieniach ciągle jeszcze prowadzi negocjacje z ICE.

287(g) w nowym wydaniu budzi poważne zastrzeżenia. Organizacje proimigracyjne krytykują zmiany, bo ich zdaniem nie ukrócą one samowoli lokalnej policji. Twierdzą, że wciąż pozwalają one lokalnym szeryfom i policjantom na wyszukiwanie imigrantów i stawianie im zarzutów w sprawie najdrobniejszych wykroczeń. Podobne zastrzeżenia wysuwali także szefowie policji kilku większych miast podczas corocznej konwencji.

Potwierdzeniem tych zarzutów może być działalność szeryfa powiatu Maricopa w Arizonie Joe Arpaio, gorliwie realizującego dyrektywę 287(g), któremu ICE ograniczyło kompetencje. Arpaio wydał bowiem bezwględną wojnę nielegalnym imigrantom w swoim powiecie, narażając się na zarzuty dyskryminacji i "profilowania" na tle rasowym. Władze federalne ograniczyły jego kompetencje do egzekwowania prawa federalnego jedynie do powiatowych więzień. Arpaio zapowiada jednak, że nadal będzie ścigał nielegalnych korzystając z parasola prawa stanowego. "Jest wbrew moim zasadom pozwolenie nielegalnym na chodzenie spokojnie po ulicach. Oni są kryminalistami" – uważa kontrowersyjny szeryf.

det (R)