Zmowa milczenia na prośbę New York Timesa
40 dużych mediów wiedziało od miesięcy o porwaniu przez Talibów dziennikarza New York Timesa. Żadne z nich nie podało jednak tej wiadomości, zachowując milczenie na prośbę nowojorskiej gazety. O losie Davida Rohde'a publiczność dowiedziała się dopiero gdy udało mu się uciec z niewoli.
 |
|
Foto: Archiwum
David Rohde przed porwaniem zbierał materiały do książki, na pograniczu afgańsko – pakistańskim
|
Mniej więcej dwa tygodnie temu amerykańskie i światowe media obiegła wiadomość o udanej ucieczce dziennikarza New York Timesa Davida Rohde'e, który wraz ze swoim tłumaczem wymknął się Talibom. Wtedy też szersza publiczność dowiedziała się, że w ogóle był porwany. Skutkiem bezprecedensowej zmowy milczenia wiadomość nie przedostała się do serwisów informacyjnych, praktycznie nie było też informacji o porwaniu Amerykanina w internecie.
Blokadę przeprowadzono po akcji New York Timesa, w którą zaangażowane było najwyższe kierownictwo redakcyjne gazety. Jeden z czołowych redaktorów Bill Keller tłumaczył, że cisza informacyjna miała pomóc w uwolnieniu dziennikarza. Gdyby jego historia została szeroko opisana jego wartość w oczach porywaczy znacznie by wzrosła, a tym samym znalazłby się on w większym niebezpieczeństwie – mówił Keller.
Niedawno wyszło jednak na jaw, że w czasie gdy Rohde by w niewoli redakcja miała z nim kontakt. Przysyłał on cenne informacje, które w znaczącym stopniu przyczyniły się do otrzymania przez New York Timesa nagrody Pulitzera, za materiały z Afganistanu i Pakistanu.
W całej sprawie mniej ważne jest jednak czy gazeta zachowała się fair wobec innych mediów. W środowisku dziennikarskim i wśród czytelników rozpętała się dyskusja o stosowaniu przez media podwójnych standardów. Dlaczego bowiem o porwaniach biznesmenów, turystów czy nawet innych dziennikarzy wszyscy dowiadują się niemal natychmiast i nikt nie zastanawia się jakie to może przynieść konsekwencje, a gdy w ręce Talibów wpada reporter potężnej gazety, jest ona w stanie używając zakulisowych kontaktów wyciszyć wszystkie media.
Rodzą się także inne pytania. Np. czy przypadek Davida Rohde'a nie jest dowodem na manipulację informacjami jakiej mogą dopuszczać się silne media także w innych sprawach.
New York Times przyznał, że większość komentarzy jakie otrzymuje w związku z przypadkiem Rohde'a
jest krytyczna. Odpowiedzialny za kontakty z czytelnikami red. Clark Hoyt zapowiedział, że w niedzielnym wydaniu gazety opublikuje artykuł tłumaczący postępowanie redakcji.
bat