Gubernator Południowej Karoliny Mark Sanford może nabrać wiatru w żagle. Został oczyszczony z zarzutu wykorzystywania stanowych pieniędzy podczas podróży do Argentyny, gdzie spotkał się z kochanką. Niespodziewanie rękę do niego wyciągnęła też żona.
W opublikowanym w czwartek oświadczeniu Jenny Sanford podkreśla, że postępowania jej męża nie da się w żaden sposób usprawiedliwić, a jego konsekwencje będą ciążyć na ich życiu przez długi czas. "Zaufanie zostało zawiedzione i musi zostać odbudowane, zarówno w rodzinie, jak i wśród wyborców, którzy na niego głosowali" – czytamy w oświadczaniu. Jenny Sanford dodaje jednak, że gotowa jest "zostawić dla męża otwarte drzwi", podkreślając jego determinację dla ratowania małżeństwa. Cytuje nawet Biblię i arcybiskupa Desmonda Tutu, tłumacząc jak ważne jest wybaczanie.
 |
|
Foto: Reuters
Janny i Mark Sanford (na zdjęciu przed przyjęciem w Biłym Domu na początku tego roku) mają czterech synów
|
Druga dobra wiadomość dla Marka Sanforda to fakt, że został on całkowicie oczyszczony z zarzutu wykorzystywania publicznych pieniędzy, dla pokrycia kosztów "argentyńskiego wypadu", gdzie w tajemnicy nie tylko przed żoną ale także przed najbliższymi współpracownikami, spotkał się ze swoją kochanką, Marią Belen Chapur.
Prowadzący w tej sprawie postępowanie Reggie Lloyd ze stanowej policji powiedział, że "nie znaleziono żadnych dowodów na złamanie przez gubernatora prawa", o co podejrzewali go zarówno przeciwnicy z Partii Demokratycznej jak i niektórzy koledzy republikanie.
"To nie jest Bernie Madoff" – mówił na konferencji prasowej Lloyd. "Wiemy kiedy kontaktował się z tą kobietą i znamy dokumenty, które pokazują kto za to płacił" – dodał.
Oświadczenie przekonujące o tym, że nie złamał prawa, jak również ręka wyciągnięta przez żonę, pozwolą zapewne Sanfordowi umocnić się w walce z żądaniami dymisji, które narastały w ostatnich dniach. W czwartek twardą postawę w kwestii rezygnacji ze stanowiska powtórzył jego rzecznik, Joel Sawyer. "Gubernator wyjeżdża na świąteczny weekend na Florydę ale nie zamierza rezygnować" – podkreślił Sawyer.
Skandal z pozamałżeńskim związkiem Marka Sanforda wstrząsnął Partią Republikańską zwłaszcza, że uchodził on za konserwatystę i był szefem Związku Republikańskich Gubernatorów, wymienianym w gronie potencjalnych kandydatów na prezydenta. Związek Gubernatorów ma już innego przewodniczącego, a o nominacji w wyborach Sanford raczej może zapomnieć. Pytanie czy zdoła dotrwać na stanowisku gubernatora do końca drugiej kadencji, która upływa w 2011 roku.
bat (r)
Inne informacje w kategorii:
"Z Ameryki"