Do drzwi wielu amerykańskich miejsc pracy mogą w najbliższym czasie zapukać agenci Immigration and Customs Enforcement (ICE). To część nowej ogólnonarodowej operacji administracji Baracka Obamy skierowanej przeciwko pracodawcom zatrudniającym nielegalnych imigrantów.
W środę 650 firm w całych Stanach Zjednoczonych otrzymało zawiadomienia, że służby imigracyjne zamierzają przejrzeć wszystkie dokumenty dotyczące zatrudnionych w nich ludzi. Nie był to przypadkowy wybór. Firmy do kontroli wytypowano na podstawie donosów i innych śladów mogących świadczyć o naruszaniu prawa imigracyjnego. Wszystkie podejrzewane są o zatrudnianie nielegalnych imigrantów.
Z informacji przekazanych przez ICE członkom Kongresu wynika, że tym razem agentów imigracyjnych będą interesować przede wszystkim formularze I-9. Są to dokumenty wypełnianie przez pracowników w momencie podejmowania zatrudnienia. Zawierają one podstawowe informacje dotyczące osoby odejmującej pracę, w tym numer Social Security, Jakiekolwiek niezgodności ze stanem faktycznym mogą sprowokować kontrolę w samym miejscu pracy. ICE pobił przy tym rekord liczby kontroli rozpoczętych jednego dnia. W całym roku finansowym 2008 sprawdzono w ten sposób tylko 503 pracodawców.
Sprawdzanie formularzy I-9 to część nowej strategii administracji Baracka Obamy, która polegać ma na ściganiu w pierwszej kolejności nieuczciwych pracodawców, a nie samych nielegalnych imigrantów. Za masowe obławy na nieudokumentowanych cudzoziemców krytykowany był w przeszłości prezydent George W. Bush. „Teraz chcemy, żeby pracodawcy wiedzieli, że naprawdę serio podchodzimy do sprawy” – powiedziała rzeczniczka prasowa ICE Par Reilly. Rząd chce także zachęcać pracodawców do korzystania z elektronicznego systemu e-Verify, pozwalającego na natychmiastowe potwierdzenie prawa do pracy kandydata do zatrudnienia.
W ramach tej samej, nowej strategii ICE zapowiedział nałożenie kar administracyjnych na 80 firm, w których znaczna część pracowników nie posiadała pozwolenia na pracę. W każdej z nich przeprowadzono już kontrole. Firmy te będą miały 30 dni na odwołanie się do sądu administracyjnego. Jeśli pracodawca zostanie ponownie złapany na zatrudnianiu nielegalnych może już odpowiadać przez sądem karnym – ostrzegła Reilly.
Jedną z ostatnich spółek skontrolowanych przez służby imigracyjne była firma odzieżowa American Apparel. Według ICE na 10 tysięcy zatrudnionych aż 1600 nie posiadało prawa do pracy, a status następnych 200 nie został jeszcze w pełni wyjaśniony. Peter Schey, prawnik American Apparel zapowiedział pełną współpracę z władzami imigracyjnymi. „Osoby, których statusu nie da się potwierdzić zostaną zwolnione” – zapewnił. W okolicach Los Angeles dotknie to co trzeciego pracownika American Apparel. Nie będzie jednak masowych aresztowań nielegalnych.
Przymusowe zwolnienia odbiją się na kondycji finansowej spółki. Jednocześnie Schey zwrócił uwagę, że problem nie dotyczy wyłącznie reprezentowanej przez niego korporacji. „Jakakolwiek spółka produkująca towary w okolicy licznie zamieszkałej przez imigrantów będzie miała podobny problem – mówił Schey – takie są realia obecnego systemu imigracyjnego, który przestał funkcjonować”. Jego zdaniem spółce nie udowodniono, że z premedytacją zatrudniała nielegalnych imigrantów. „Jesteśmy bardzo dumni z naszych wysiłków na rzecz przyjęcia kompleksowej reformy imigracyjnej” – wtórował mu założyciel American Apparel Dov Charney.
American Apparel szczycił się tym, że oferował najbardziej ludzkie warunki pracy wśród amerykańskich firm odzieżowych w USA. Zarobki w spółce także należały do najwyższych.
det (R)