![]() Foto: Reuters
Landon Donovan (z prawej) skwapliwie skorzystał z prezentu obrońców Chivas USA |
Po pierwszych meczach MLS playoffs żadnej z drużyn nie udało się zapewnić bezpiecznej przewagi przed czekającymi je rewanżami.
Sprawa awansu do finałów konferencji we wszystkich czterech przypadkach nadal pozostaje otwarta.
Mecze pierwszej rundy playoffów w MLS przyciągnęły na stadiony łącznie 80 000 widzów, co jest nowym rekordem MLS, ale to głównie za sprawą fanów z Seattle, których stawiło się 36 000. 25 i pół tysiąca kibiców obejrzało derby południowej Kalifornii.
Polska myśl szkoleniowa znowu dała o sobie znać w USA i jednym z trzech nominowanych na trenera roku w amerykańskiej MLS jest 47-krotny reprezentant Polski a obecnie trener mistrzów USA Robert Warzycha. Rywalami Warzychy do najbardziej prestiżowej trenerskiej nagrody roku będą jego były przełożony, a obecnie prowadzący Sounders Sigi Schmid, oraz pracujący w Galaxy Bruce Arena.
REAL Salt Lake 1 (0)
Columbus CREW 0 (0)
Bramka: Robbie Findley (88). Żółte kartki Brian Carroll (Crew), Kyle Beckerman (RSL). Widzów 11 500
Crew: William Hesmer – Frankie Hejduk, Eric Brunner, Chad Marshall, Gino Padula – Eddie Gaven, Brian Carroll, Danny O'Rourke, Robbie Rogers (Emmanuel Ekpo, 85) – Emilio Renteria (Jason Garey, 77), Steven Lenhart.
Real: Nick Rimando – Chris Wingert, Nat Borchers, Jamison Olave, Tony Beltran (Robbie Russell, 79) – Andy Williams, Kyle Beckerman, Javier Morales (Clint Mathis, 75), Will Johnson – Robbie Findley, Fabian Espindola (Yura Movsisyan, 65).
Crew wystąpili w dość eksperymentalnym składzie, z którego wynikało jasno, że ich trener Robert Warzycha stawia na rozstrzygnięcie w rewanżu na własnym stadionie. Warzycha pokerowym zagraniem posadził na ławce swojego najlepszego piłkarza ubiegłego sezonu Guillermo Barrosa Schelotto oraz zawsze groźnego napastnika z Wenezueli Alejandro Moreno.
Nawet bez swoich asów przez prawie cały mecz wszystko wskazywało, że Crew wywiozą z Salt Lake korzystny remis. Mistrzom USA nie udało się zachować czystego konta przed rewanżem, choć byli tego bardzo bliscy. Na 3 minuty przed końcem, po podaniu Yuri Movsisyana i błędzie obrońców Crew, Robbie Findley z bliska skierował piłkę do siatki, zdobywając jedynego gola meczu.
"Prowadzimy 1-0, ale to jeszcze nie koniec i w Ohio możemy zobaczyć zupełnie inny mecz" – przestrzegał strzelec jedynej bramki Robbie Findley.
"Jasne, że w każdym meczu gra się po to, żeby strzelać gole, ale czasami nie można stworzyć sytuacji strzeleckich i właśnie dziś to się stało" – powiedział trener Crew Robert Warzycha.
New England REVOLUTION 2 (1)
Chicago FIRE 1 (1)
Bramki – dla NE: Emmanuel Osei (45+), Shalrie Joseph (75), dla Fire: Chris Rolfe (17). Żółte kartki: Kevin Alston (Revolution), Baggio Husidic (Fire). Widzów 7 500
Revolution: Matt Reis – Emmanuel Osei, Jay Heaps, Jeff Larentowicz, Shalrie Joseph, Darrius Barnes, Kenny Mansally (Mauricio Castro, 69), Kevin Alston, Sainey Nyassi (Wells Thompson, 90+) – Edgaras Jankauskas, Kheli Dhube
Fire: Jon Busch – C. J. Brown, Brandon Prideaux, Logan Pause, Baggio Husidic – Cuauhtemoc Blanco, Marco Pappa (Patrick Nyarko, 74), Chris Rolfe (Justin Mapp, 87), Mike Banner (Gonzalo Segares, 64) – Brian McBride, Dasan Robinson
W najsłabszym pod względem poziomu meczu pierwszej rundy playffów padły aż 3 gole. Dwa z nich strzelili Revolution, którzy do rewanżu przystąpią z przewagą jednej bramki, dzięki wielkiemu szczęściu i nie najlepiej ustawionym celownikom napastników Fire. Strażacy w 17. minucie po strzale Chrisa Rolfe objęli prowadzenie, ale jeszcze przed przerwą wyrównał reprezentant Ghany Emmanuel Osei. W drugiej połowie obie drużyny stworzyły kilka dogodnych sytuacji, ale tylko jedną wykorzystał Shalrie Joseph w 75. minucie z bliska pakując piłkę do siatki.
"Nie zaczęliśmy tego meczu najlepiej, ale zakończyliśmy tak jak chcieliśmy, czyli zwycięstwem" – powiedział trener zwycięzców Steve Nicol.
W rewanżu na Toyota Park, mimo że Fire nie najlepiej w tym sezonie grają u siebie, to oni będą faworytami.
Chivas USA 2 (1)
Los Angeles GALAXY 2 (2)
Bramki – dla Chivas: Maicon Santos (4), Maykel Galindo (50), dla LA: Mike Magee (14), Landon Donovan (41). Żółte kartki Chris Birchall (Galaxy), Marcelo Saragosa (Chivas). Widzów 25 500
Chivas USA: Zach Thornton – Carey Talley, Jonathan Bornstein, Yamith Cuesta, Ante Jazic (Jorge Flores, 79) – Michael Lahoud (Maykel Galindo 46), Paulo Nagamura, Marcelo Saragosa, Sacha Kljestan – Justin Braun, Maicon Santos (Jesus Padilla, 77).
Galaxy: Donovan Ricketts – Sean Franklin, Gregg Berhalter, Omar Gonzalez, Todd Dunivant – Chris Birchall (Chris Klein, 77), David Beckham, Dema Kovalenko, Mike Magee (Eddie Lewis, 63) – Edson Buddle (Alan Gordon, 69), Landon Donovan.
Był to zdecydowanie najlepszy mecz pierwszej rundy playoffów, ale głównie za sprawą katastrofalnych błędów obrońców obu drużyn. Kibice zobaczyli bardzo ciekawe widowisko, 4 gole, mnóstwo akcji. Pierwsze Super Clasico w playoffach zakończyło się ostatecznie remisem.
Oba gole dla faworyzowanych Galaxy padły po fatalnych wręcz błędach obrony Chivas, a przy drugim Paulo Nagamura jak zaczarowany halloweenowymi duchami podał we własne pole karne. Takiego prezentu nie mógł zmarnować Landon Donovan dając prowadzenie swojej ekipie 2-1. "Daliśmy sobie strzelić 2 gole, które można nazwać co najmniej amatorskimi. My praktycznie pomogliśmy Galaxy strzelić te bramki" – podsumował obrońca Chivas USA Ante Jazic.
5 minut po przerwie, po błędzie tym razem defensywy Galaxy, Kubańczyk Maykel Galindo wyrównał, jednak ciekawie było do samego końca.
"To nigdy nie będą łatwe mecze" – podsumował David Beckham, dla którego był to pierwszy mecz w playoffach odkąd przyszedł do MLS. Rewanż w niedzielę zapowiada się jeszcze bardziej pasjonująco.
Seattle SOUNDERS 0
Houston DYNAMO 0
Żółte kartki Fredy Montero, Osvaldo Alonso, Brad Evans (Sounders), Pat Onstad, Brian Mullan, Mike Chabala (Dynamo). Widzów 36 000.
Dynamo: Pat Onstad – Andrew Hainault, Bobby Boswell, Geoff Cameron, Mike Chabala – Brian Mullan, Ricardo Clark, Stuart Holden, Brad Davis – Brian Ching (Cam Weaver, 89), Dominic Oduro (Luis Angel Landin, 79).
Sounders: Kasey Keller – James Riley, Jhon Kennedy Hurtado, Patrick Ianni – Leo Gonzalez, Osvaldo Alonso, Brad Evans, Steve Zakuani (Sebastien Le Toux, 82) – Nate Jaqua, Freddie Ljungberg, Fredy Montero (Roger Levesque, 63).
"To jeszcze nie rugby, to ciągle piłka nożna" – tak żartobliwie zapewniał dziennikarzy po tym meczu Szwed Freddie Ljungberg.
Jego zdanie najtrafniej opisuje pierwszy w historii mecz playoffów w Seattle. W meczu tym było wszystko, dużo ostrej walki, szturchańce, typowe dla playoffów przepychanki, niezdecydowanie i wręcz chaos sędziego, oraz doping 36 000 fanatycznych kibiców Sounders. Do pełni szczęścia zabrakło tylko najważniejszego, czyli goli.
Po kwadransie gry najstarszy zawodnik ligi bramkarz Dynama prawie 42-letni Pat Onstad po rzucie rożnym brutalnie przewrócił 20 lat młodszego Kolumbijczyka Fredy Montero. Fatalnie zachował się sędzia Ricardo Salazar, który powinien wyrzucić Onstada z boiska, a tak pokazując obu piłkarzom żółte kartki wprowadził jeszcze więcej zamieszania na boisku.
Obie drużyny stworzyły wiele dogodnych sytuacji, ale albo zabrakło precyzji pod bramkami, albo wyśmienicie spisywali się bramkarze. Tak wspomniany, Onstad jak 39-letni Kasey Keller ustrzegli się błędów.
"Zobaczymy jak potoczy się rewanż, może być inaczej" – Sigi Schmid nie krył pretensji do arbitra. "Dostaliśmy 3 żółte kartki za 6 fauli, a rywale też 3, ale za 18" – grzmiał wściekły trener Sounders.
"Nie wiem co robił sędzia, ale więcej nie mogę powiedzieć, bo chcę grać w kolejnych meczach" – podsumował Ljungberg.
REWANŻE
Konferencja Wschodnia
Columbus Crew – Real Salt Lake – czwartek 5/11/09, godz. 20:00 – ESPN2
Chicago Fire – New England Revolution – Sobota 7/11/09, godz. 20:30 – FSC, FSE
Konferencja Zachodnia
Houston Dynamo – Seattle Sounders – niedziela 08/11/09, godz. 15:00 – Telefutura
Los Angeles Galaxy – Chivas USA – niedziela 08/11/09, godz. 19:30 – ESPN2