Bookmark and Share

Maraton da się lubić

Autor: ALEKSANDRA SŁABISZ, JG
2009-11-03
Foto: Wojciech Kubik
Polscy maratończycy w gościnnych progach Konsulatu Generalnego RP w Nowym Jorku

Wśród 43 250 tysięcy biegaczy z 105 krajów, którzy ukończyli 40. ING Maraton Nowojorski, znalazła się spora grupa Polaków.

Część z nich przybyła na tradycyjne spotkanie polskich maratończyków w Konsulacie Generalnym RP.
Część biegła pod banderą polonijnych klubów, takich jak Polish Runners Club, Polska Runnig Team czy Witold’s Runners. Pięciu maratończyków niepełnosprawnych, którymi podczas pobytu w Nowym Jorku opiekuje się Halina Koralewska, przyjechało z ramienia klubu Achilles TC. Było też wielu niezrzeszonych Polaków z Polski, Stanów Zjednoczonych, Kanady oraz innych krajów.
Gratulując wszystkim udziału w biegu konsul generalny RP Krzysztof Kasprzyk wręczył trzem najszybszym maratończykom – Polakom w poszczególnych kategoriach pamiątkowe puchary. Otrzymali je: 3934. na mecie Monika Caban-Benavides, która przebiegła trasę maratonu w czasie 3:24:32; nieobecny na spotkaniu Adam Kukliński (241.), uznany pierwszym Polakiem na mecie z czasem 2:45:44 oraz Arkadiusz Skrzypiński, który zajął trzecie miejsce w rywalizacji mężczyzn na wózkach ręcznych – z czasem 1:25:12. Przypomnijmy, że rok temu pan Arkadiusz był pierwszy w swojej kategorii.
Gratulacje maratończykom złożył też mistrz boksu – Tomasz Adamek, który w poniedziałek zaszczycił biegaczy swoją obecnością na spotkaniu w konsulacie. Przy okazji pozował do wspólnych zdjęć.
Innym znanym gościem był Jaś Mela, który w maratonie biegł z reprezentacją fundacji "Poza horyzonty", w składzie której znaleźli się: Jurek Płonka, mistrz Polski w kategorii niewidomych, który nowojorski maraton ukończył w czasie 3:55:25; Piotr Pogon (4:09:44), który jest po resekcji płuca i biegł w towarzystwie opiekuna Rafała Pliszki oraz Jacek Pawlikowski, opiekun Płonki, doświadczony maratończyk (zaliczył 12 maratonów), a zarazem szef drużyny biegowej Fundacji (więcej o Jasiu Meli na stronie Metropolii).
Maratończycy zgodnie twierdzili, że pogoda w tym roku dopisała. Porównując trasę nowojorską do innych np. chicagowskiej, czy maratonów w Polsce większość biegaczy twierdziła, że tutejsza jest zdecydowanie trudniejsza. "Trudno pobić swój rekord życiowy w Nowym Jorku" – powiedział Robert Nowicki, który w NYC startował już po raz 5., zajmując 7. miejsce w kategorii handcycles z czasem 1:41:08.
Udział w maratonie jest niezwykłym wysiłkiem dla organizmu każdego uczestnika. Bez względu na to jak dobrze się przygotuje przed nim po przebiegnięciu ponad 42 km bolą kolana, łydki, kostki, stopy. W rozmowie z "Nowym Dziennikiem", Jaś Mela żartował, że dzień po maratonie był tak obolały, że w metrze zaczynał wstawać z siedzenia kilka minut wcześniej, żeby zdążyć wysiąść na swojej stacji.

Arkadiusz Skrzypiński ze Szczecina ponownie w maratonie startował w barwach klubu Achilles TC i ponownie wypadł najlepiej ze wszystkich Polaków. W ubiegłym roku był pierwszy, tym razem do mety dotarł trzeci w swojej kategorii – wózków ręcznych z czasem 1:25:12, ale pobił swój nowojorski rekord. Jego rekord życiowy jest o 25 minut lepszy.
"Jako ubiegłoroczny zwycięzca podszedłem do tego maratonu na większym luzie. Poza tym miałem bardzo długi sezon i jestem na fali spadającej, jeśli chodzi o formę. Trzecie miejsce w tej sytuacji jest dla mnie satysfakcjonujące, tym bardziej, że przebyłem trasę szybciej niż w ubiegłym roku" – podsumował swój start w 40. maratonie.
W planach pan Arkadiusz ma zamiar wziąć udział w kwietniowym maratonie w Bostonie. Nowy sezon natomiast zaczyna w styczniu na Wyspach Kanaryjskich. "W przyszłym roku będę miał mniej startów, bo zaczynam też przygotowania do paraolimpiady w Londynie w 2012 r.".
 

Monika Caban-Benavides o nowojorskim maratonie VIDEO

Monika Caban-Benavides z Warszawy zajęła najlepsze miejsce spośród Polek uczestniczących w 40. Maratonie Nowojorskim.
"To był mój pierwszy w życiu maraton, ale biegło mi się świetnie. Nie spodziewałam się też tak dobrego wyniku" – mówiła w konsulacie uśmiechnięta warszawianka.
Pani Monika biega amatorsko od kilku lat, od roku trenuje poważnie i planowo, co najmniej 5 dni w tygodniu, pod okiem trenera. "On wyznacza mi kiedy mam biegać, kiedy pływać, a kiedy odpoczywać; co jeść, a czego nie".
Zapytana o sekret diety maratończyka mówi: "Przede wszystkim trzeba odżywiać się zdrowo i jeść często, a mało w ciągu dnia. Nie można sobie pozwolić na posiłek raz czy dwa razy dziennie. Ja staram się jeść wszystko świeże i dużo błonnika pod każdą postacią. Najważniejsze jest śniadanie. Moje składa się z dużej ilości ziarenek, płatków i suszonych owoców oraz soku ze świeżych pomarańczy. Na co dzień nie przesadzam jednak z dietą i jem to na co mam ochotę". Pani Monika odradza również palenie oraz picie alkoholu i kawy.

Ludwik Kasprzyk z Ostrzeszewa koło Olsztyna w nowojorskim maratonie biegł po raz pierwszy i ukończył go z czasem 3:23:53. Wcześniej zaliczył maraton w Chicago.
Trzy miesiące przed każdym startem Kasprzyk zaczyna przygotowania – specjalistyczne, szybkościowe, siłowe, a w weekendy wybiera się na dłuższe trasy.
Jeśli zaś chodzi o odżywianie: tydzień przed maratonem w niedzielę zaczyna dietę białkową, ogranicza węglowodany, natomiast w środę kończy dietę białkową, a zaczyna węglowodanową.
"Biegam, żeby odpocząć – mówi. – W czasie biegu mam czas, żeby sobie przemyśleć różne sprawy z życia zawodowego i rodzinnego".

Także Marcin Lisica z Warszawy i Bartek Szejba z Pomorza uczestniczyli po raz pierwszy w nowojorskim maratonie.
"Pierwsze 24 km to przyjemność. Biegło mi się bardzo dobrze. Około 30. kilometra zaczynałem sobie mówić 'nigdy więcej', bo brakowało mi sił, ale na mecie pełen satysfakcji pomyślałem, że ten bieg muszę powtórzyć" – powiedział zadowolony ze swojego wyniku Lisica, bo biega, jak twierdzi amatorsko, 3 razy w tygodniu, a miesiąc wcześniej brał udział w maratonie warszawskim.
Szejba wyznał, że spodziewał się większego dopingu na Greenpoincie. "Była tylko jedna polska flaga" – stwierdził rozczarowany.
Maciek Leszczyński z Bielska Białej, natomiast, postanowił upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i kilka dni po maratonie, w czwartek poślubi swoją narzeczoną Annę Gwożdziewicz, również z Bielska Białej.


PS. Podczas spotkania w konsulacie korespondent sportowy "Nowego Dziennika" Wojciech Ziębowicz otrzymał nagrodę – piłkę wykonaną z drewna lipowego – w uznaniu zasług w propagowaniu polonijnej piłki nożnej.
Piłkę wykonaną przez Mariana Kruczyńskiego z Żywca wręczyła mu uczestniczka maratonu (6600. w czasie 3:35,47) Bożena Niewiadomy. Pan Marian jest bratem Tony’ego Kruczyńskiego, sponsora i trenera bostońskiej drużyny Biały Orzeł oraz sponsora Koszarawy Żywiec.



Komentarze:

Name: Ireneusz

Date: 2009-11-03 20:51:04

Nasz obecny konsul jest wspanialym czlowiekiem, szkoda, ze odchodzi.

Wiadomość*:

Dodaj komentarz:

Podpis:

Wpisz kod z obrazka powyżej:


loc