Bookmark and Share

Na Podlasiu zaginął helikopter Straży Granicznej

2009-10-31

Foto: PZL Rzeszów
Jeden ze śmigłowców Kania w służbie Straży Granicznej

Od późnych godzin popołudniowych poszukiwany jest śmigłowiec podlaskiej Straży Granicznej, ktory zaginął podczas lotu patrolowego w pobliżu granicy z Białorusią. Na pokładzie maszyny typu Kania były trzy osoby, w tym pilot z 15-letnim stażem.

Poszukiwania odbywają się w okolicach miejscowości Tymianka, Klukowicze i Tokary w powiecie siemiatyckim. W akcji ratunkowej uczestniczy blisko dwieście osób: strażacy, policjanci, pogranicznicy i wojsko.

"Poszukiwania zaginionego w sobotę po południu śmigłowca Straży Granicznej, prowadzone w południowo-wschodniej części województwa podlaskiego będą kontynuowane do skutku" — zapewniali na konferencji prasowej w Czeremsze przedstawiciele służb biorących udział w akcji.

Ratownicy wyruszyli z miejscowości Tokary, podzielonej polsko-białoruską granicą. Z Białorusi dotarł do nich sygnał, że być może śmigłowiec spadł na terenie uroczysk Kijowszczyzna i Kozaczyzna. Jest to teren bagienny, dlatego też mogły nie uruchomić się systemy alarmowe. Do przejrzenia jest kilkaset hektarów zarośli i terenów bagiennych.

Rano prawdopodobnie do akcji ratunkowej ponownie włączą się śmigłowce. Teraz ich udzial w akcji jest niemożliwy z powodu warunków pogodowych.

Śmigłowiec — jak zapewniają pogranicznicy — miał wszelkie dokumenty i badania by być dopuszczonym do lotu. Maszyna jest nowa, z 2006 roku.

Wiadomo, że helikopter startował w sobotę po 15-tej do rutynowego patrolu wschodniej granicy. Ostatni kontakt ze śmigłowcem miała o godzinie 17:38 placówka Straży Granicznej w Mielniku.  Później mieszkaniec miejscowości Klukowicze w powiecie siemiatyckim poinformował pograniczników, że słyszał przelatującą maszynę, potem ciszę a następnie huk.

"Nie spekulujemy. My cały czas mamy tak naprawdę nadzieję, że jednak ten śmigłowiec usiadł, że doszło do autolądowania. Cały czas szukamy naszych kolegów, którzy wyjdą do nas, tylko w tej chwili nie mogą się z nami połączyć" — mówiła na konferencji prasowej Anna Wójcik, rzecznik Podlaskiego Oddziału SG w Białymstoku.

Marcin Janowski, rzecznik prasowy podlaskich strażaków, powiedział dziennikarzom, że przeszukiwane są kolejne obszary, coraz dalej od miejscowości Klukowicze. Ponieważ trasa przelotu śmigłowca znajdowała się wzdłuż granicy z Białorusią, białoruskie służby przeszukały pas o szerokości kilometra po swojej stronie, na wysokości strażnic na odcinku Mielnik-Czeremcha. Nie znalazły żadnych śladów wskazujących, że polski śmigłowiec mógł tam spaść na ziemię lub awaryjnie wylądować.

Poszukiwania prowadzone są obecnie tylko z ziemi, uczestnicy akcji (strażacy, SG, policja i wojsko, w sumie ok. 200 osób) idą tyralierą w odstępach co 20 metrów i w ten sposób przeczesują kolejne wyznaczone obszary, przede wszystkim na południe od Klukowicz. Janowski zaznaczył, że jeżeli doszło do sytuacji awaryjnej, to maszyna niekoniecznie musiała lecieć po wyznaczonej trasie.

Wcześniej w akcji brał udział śmigłowiec Nadbużańskiego Oddziału SG. Po godz. 21 z Warszawy wyleciał również śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, musiał jednak zawrócić z powodu mgły. Janowski dodał, że jeżeli akcja będzie prowadzona do świtu i pogoda się poprawi, będzie można włączyć do niej znowu śmigłowce.

Rzecznik Komendanta Głównego Straży Granicznej Wojciech Lechowski poinformował wcześniej, że zaginiona maszyna miała wszelkie dokumenty i badania dopuszczające do lotu.

det, (PAP), (IAR)



Komentarze:

Name: zei

Date: 2009-11-01 01:21:34

Już niestety odnależli ale wrak a w nim 3 osoby , które nie żyją.

Wiadomość*:

Dodaj komentarz:

Podpis:

Wpisz kod z obrazka powyżej:


loc