W październiku miały miejsce w Chicago dwa wydarzenia niezwykle ważne dla Amerykanów polskiego pochodzenia i Polaków zamieszkałych w Stanach Zjednoczonych.
Pierwszym z nich było sympozjum "Polonia amerykańska XXI wieku – wyzwania i możliwości", które odbyło się w audytorium Northeastern Illinois University w Chicago, drugim zaś doroczny zjazd Rady Dyrektorów Kongresu Polonii Amerykańskiej – organizacji, pod auspicjami której odbywało się wspomniane sympozjum.
Sympozjum jest wydarzeniem wyjątkowym w dziejach amerykańskiej Polonii. Nigdy przedtem nie zebrało się razem tak liczne gremium polityków i naukowców z Polski i Stanów Zjednoczonych. Debata dotyczyła naszej przyszłości, a więc tak żywotnych spraw, jak polska obecność w polityce amerykańskiej (ze szczególnym nastawieniem na lobbowanie i wspieranie kandydatów polskiego pochodzenia ubiegających się o stanowiska we władzach wszystkich szczebli w USA), kontaktów pomiędzy Polonią a krajem przodków (w tym aspekcie odbyła się żywa debata o ruchu bezwizowym, Karcie Polaka i wzajemnych kontaktach), rozliczanie przeszłości, ale również otwarcie na znacznie dalszą przyszłość.
O wadze sympozjum świadczyć może lista zaproszonych gości, wśród których – ze strony amerykańskiej – znaleźli się: gubernator stanu Illinois Pat Quinn i burmistrz Chicago Richard Daley, a ze strony polskiej: wicemarszałek Senatu Krystyna Bochenek, prezes Stowarzyszenia "Wspólnota Polska" Maciej Płażyński, dyplomaci z ambasadorem RP Robertem Kupieckim na czele, a także biznesmeni, wśród których wymienić wypada choćby dyrektora naczelnego PLL LOT Sebastiana Mikosza, a nadto liczni naukowcy z Polski i Stanów Zjednoczonych, w większości polskiego pochodzenia.
Warto dodać, że dyskusje były otwarte dla publiczności, co dawało możliwość zadawania pytań z sali, za pomocą rozstawionych w przejściach mikrofonów.
Marszałek Płażyński w swym wystąpieniu podkreślił między innymi nigdy dotąd w Polsce nie podnoszoną sprawę żołnierzy amerykańskich polskiego pochodzenia, którzy walczą i giną na frontach walki z terroryzmem w Iraku i Afganistanie. "Wspólnota Polska" zajmie się w bliskiej przyszłości tym zagadnieniem.
Wszyscy wiemy, że jedno takie spotkanie nie otworzy bram porozumienia pomiędzy kolejnymi pokoleniami Polonii i emigracji, ale początek został zrobiony. Wierzę mocno, iż sympozjum to otwiera drogę do dalszych tego typu kontaktów, które zaowocują wzrostem naszej świadomości, wzajemnego zrozumienia i zaufania.
Drugim wydarzeniem jest – jak już wspomniałem – zjazd Rady Dyrektorów Kongresu Polonii Amerykańskiej. Jest to organizacja "parasolowa", skupiająca pod swoimi skrzydłami liczne organizacje polonijne i emigracyjne, które (w roku 1944, kiedy to KPA został powołany do życia) stawiały sobie za cel walkę z komunizmem, który właśnie wtedy osaczał i podporządkowywał sobie Polskę, co miało trwać niemal pół wieku.
Dziś Kongres ma zupełnie inne zadanie niż przed rokiem 1989. W Polsce mamy demokrację i o żadnej walce z kimkolwiek nie może być mowy, tym bardziej że KPA jest organizacją z gruntu apolityczną, a więc niezainteresowaną wspieraniem jakiejkolwiek partii w ojczyźnie. Zadania Kongresu Polonii Amerykańskiej zbiegają się niejako z zadaniami Stowarzyszenia "Wspólnota Polska", co należy rozumieć jako promowanie polskości, walkę o nasze prawa tu, na miejscu, i wspieranie działań podobnych organizacji w innych krajach, zwłaszcza na dawnych Kresach Wschodnich.
W posiedzeniu Rady Dyrektorów KPA wziął udział gość z Polski Janusz Kurtyka, prezes Instytutu Pamięci Narodowej, który poinformował czołowych działaczy Kongresu o sprawach lustracyjnych.