Szczyt, którego nie zdobył Zakopower

Autor: Anna Śpiewak
2009-10-31

 


Fot. PAP/Grzegorz Momot

Zespół Zakopower miał wystąpić w Chicago, a potem w Nowym Jorku. Ale nie wystąpił. Część grupy została zawrócona do Polski przez amerykańskie służby imigracyjne wprost z lotniska w Chicago.

Dagmara Szulce nie mogła się już doczekać koncertu grupy Zakopower w Nowym Jorku – koncert miał się odbyć 3 października. Kupiła dwa bilety dla VIP-ów za 240 dolarów – w cenie biletu została uwzględniona Vodka Party, na kilka godzin przed koncertem na Manhattanie; była to okazja do poznania członków grupy. Ale dla niej najważniejsze było spotkanie się z polskim towarzystwem, w polskich klimatach.
"Dla Polaków, którzy tu mieszkają, taki kawałek polskiej kultury jest bardzo ważny – mówi 41-letnia Dagmara Szulce, która pracuje w marketingu na Manhattanie. – No i takie okazje do spotkania się ze znajomymi też są rzadkie" – dodaje. Kupiła bilet dla siebie i dla męża – Brytyjczyka, aby i on poznał nieco polskiej kultury.
35-letnia Katarzyna Opoka również jest fanką zakopiańskiego zespołu. Jak tylko organizatorka koncertu przyniosła kilka ulotek do jej salonu kosmetycznego – Kasia’s European Day Spa na Manhattanie – zamówiła od razu pięć biletów: dwa VIP-owskie dla siebie i męża oraz trzy zwykłe bilety dla znajomych, po 50 dolarów każdy.
"Nie tylko moi polscy klienci byli zainteresowani tymi biletami, ale także kilku Amerykanów" – mówi pani Katarzyna.
Niestety, obydwie fanki zespołu rozczarowały się, tak jak i wszyscy ci, którzy kupili bilety na koncert na Manhattanie – koncert bowiem nigdy się nie odbył. Jego organizatorka w Nowym Jorku – Agnieszka Balaban – poinformowała, że koncert nie odbędzie się, ponieważ lider Sebastian Karpiel-Bułecka i trzej członkowie zespołu zostali zatrzymani na lotnisku w Chicago, a następnie zawróceni do Polski.

ORGANIZATOR ZAWALIŁ SPRAWĘ Z WIZAMI
W związku z tym, że organizator koncertu nie dostał wiz pracowniczych dla zespołu, załatwił wszystkim wizy turystyczne. Organizator nie poinformował ani menedżera grupy, ani członków zespołu o zmianie wizy – jak wiadomo powszechnie posiadacz wizy turystycznej nie może pracować w Stanach Zjednoczonych, a zespół jechał przecież do... pracy.
"Organizator, zapraszając nas do Stanów Zjednoczonych, po prostu nas oszukał – powiedział Bułecka w programie TVN. – Poinformował nas, że złożył papiery o wizy pracownicze, po czym okazało się, że dostał odmowę. Pomimo tego postanowił zaryzykować i zaprosił nas jako turystów... Dowiedzieliśmy się o tym dopiero w urzędzie imigracyjnym na lotnisku". Bułecka dodał, że nie zajmował się nigdy sprawami wizowymi i nie miał pojęcia, o co w tym wszystkim chodzi. "Nie obchodzą mnie sprawy wizowe. Ja mam wyjść na scenę i zagrać. Wizę ma mi zapewnić organizator" – podkreślił.
Członkowie zespołu Zakopower wylecieli z Polski do Stanów Zjednoczonych w dwóch grupach: jedna poleciała do Chicago samolotem LOT – ta przeszła odprawę graniczną bez problemów; druga grupa poleciała samolotem niemieckich linii Lufthansa wraz z liderem zespołu – i została zatrzymana na lotnisku. Kiedy urzędnik imigracyjny zapytał Bułeckę, po co przyleciał do USA, ten – zgodnie z prawdą – powiedział, że na koncert, aby grać.
Bułecka opowiadał potem, że oficerowie imigracyjni byli agresywni, traktowali ich niczym przestępców, grozili skuciem kajdankami. Dla muzyków był to szok, pierwszy raz bowiem spotkali się z takim traktowaniem. Ostatecznie, po kilku godzinach przesłuchań, grupa została zawrócona do Polski.
I to był koniec marzeń o koncertach...

WIELU RODAKÓW BYŁO ZSZOKOWANYCH
Agnieszka Balaban, która była odpowiedzialna za zorganizowanie koncertu w Nowym Jorku, mówi, że słyszała argument, iż urzędnicy imigracyjni nie wpuścili grupy z powodu kryzysu ekonomicznego – w ten sposób podobno mieli chronić rynek pracy w USA.
Ona nie kupuje tego argumentu. "Zakopower nie miał zamiaru nikomu zabierać pracy – wręcz przeciwnie, dzięki zespołowi wielu Amerykanów właśnie miałoby pracę – podkreśla. – Miałam wynajęty catering na wielkie party, salę, firmę dostarczającą sprzęt, umówione sklepy, które miały sprzedawać bilety i płyty DVD zespołu, drukowanie plakatów i ulotek – amerykańskie firmy miały na tym zarobić, a tak... straciły" – ubolewa.
"Kiedy usłyszałam o tym, co spotkało zespół Zakopower, przypomniały mi się stare komunistyczne czasy, kiedy to Polaków traktowano jak bydło na granicach, nie wpuszczano nas do USA i innych krajów" – Dagmara Szulce nie kryła rozczarowania.
Zakopower to nie pierwsza polska grupa, której nie wpuszczono na koncerty w USA. Latem odmówiono wiz muzykom z zespołów Lombard, Sztywny Pal Azji i Sidney Polak, które miały uczestniczyć w festiwalu "Taste of Polonia".
"To jest po prostu idiotyczne, aby nie wpuścić grupy, która przyjeżdża grać dla amerykańskiej Polonii, ale i dla Amerykanów" – powiedział Randolph Hernandez, promotor imprez organizowanych na Manhattanie dla polskiej młodzieży pod nazwą "Podejdź do płota". Hernandez od dawna jest fanem polskiej kultury.
"Dla mnie to jest absurdalne, to jest dyskryminacja Polaków – wtóruje mu Katarzyna Opoka. – Polscy żołnierze walczyli w Iraku, teraz walczą w Afganistanie – i nic z tego nie mamy. Amerykanie przyjeżdżają do Polski i nie potrzebują wiz, a my musimy płacić za wizy, a na dodatek często ich nam się odmawia" – podkreśla.
"Artyści muszą mieć wizę typu P – dla tymczasowych pracowników – aby legalnie grać w Stanach Zjednoczonych dla widzów – mówi Adriana Gallegos, rzecznik prasowy US Department of State w Waszyngtonie. – Niekiedy podanie o błędną wizę może być rezultatem odmowy, jak w przypadku grupy Sidney Polak: organizator złożył wnioski o wizy P3 zamiast P1. Nic mi nie wiadomo o odmowie wjazdu do USA z powodu kryzysu ekonomicznego. Powód odmowy przyznania wizy wjazdowej do USA może być jeden – jeśli ktoś chce zostać w naszym kraju i nielegalnie pracować".

PETYCJA HERNANDEZA DO PREZYDENTA USA
Customs and Border Protection – amerykańska służba celna – jak zapewniają publicznie jej pracownicy, bardzo poważnie podchodzi do składanych skarg na temat złego traktowania na granicy osób wjeżdżających do USA.
"Członkowie grupy Zakopower muszą pójść do konsulatu w swoim kraju i złożyć skargę, a wtedy kompetentny pracownik konsulatu zajmie się tą sprawą – twierdzi John Saleh, rzecznik prasowy nowojorskiego oddziału Customs and Border Protection. – Obywatel obcego kraju, przy przekraczaniu amerykańskiej granicy – w przypadku wątpliwości – musi przekonać oficera imigracyjnego, że nie ma przeszkód w jego wpuszczeniu do USA" – dodaje.
Katarzyna Opoka twierdzi, że ta sytuacja z zespołem "jest szczytem" i że nie powinna przejść bez echa zarówno w Polsce, jak i w USA. Randolph Hernandez, obywatel Stanów Zjednoczonych, za pośrednictwem dwóch polskich prawników wysłał petycję do prezydenta USA Baracka Obamy, w której informuje głowę państwa o niesprawiedliwym traktowaniu polskich artystów na granicy i stwierdza, iż widzi potrzebę zreformowania amerykańskiego prawa imigracyjnego.
"Wiem, że reforma prawa imigracyjnego to poważna sprawa, bowiem wielu moich polskich przyjaciół napotykało i napotyka na liczne jego bariery" – podkreśla Randolph Hernandez.
 

Zakopower jest jedną z bardziej znanych grup muzycznych w Polsce, która z powodzeniem łączy muzykę góralską z nowoczesną muzyką pop. W 2008 roku zespół otrzymał prestiżową nagrodę Fryderyka w kategorii "album roku" za płytę "Na Siedem". Zakopower zdobył też nagrodę jury i publiczności w konkursie premier na 45. Festiwalu Opolskim. Nazwa grupy pochodzi od miasta Zakopane, skąd Sebastian Karpiel-Bułecka – założyciel, lider i skrzypek zespołu pochodzi. Oprócz niego Zakopower tworzą: Wojciech Topa, Bartek Kudasik, Józef Chyc-Scepon, Piotr Rychlec, Tomasz Krawczyk, Michał Trąbski i Łukasz Moskal.