Rozmowa z Jadwigą Dębski, współwłaścicielką The Victorian.
Od dawna zamieszczamy reklamy domu bankietowego The Victorian. Dzisiaj przybliżamy Czytelnikom sylwetki ich właścicieli.
![]() |
|
Jadwiga Dębski i Franciszek Łapczyński
Foto: Adam Wolak
|
Zacznijmy od Pani początków w USA
Przyjechawszy tu przed 20 laty, wierzyłam, że przyszedł czas na mój American Dream. Nie zraziłam się trudnymi początkami; były zapewne podobne do losów większości imigrantów: brak znajomości języka, praca w fabryce, sprzątanie, praca w restauracyjnej kuchni przy zmywaniu... Wtedy rozumie się sens przysłowia "żadna praca nie hańbi". Franio, mój partner życiowy od kilkunastu lat, wówczas też ciężko pracował w gastronomii. Wkrótce po tym, jak się poznaliśmy, postanowiliśmy wspólnie poprowadzić restaurację.
To nie był chyba obecny potężny dom bankietowy?
Nie, była to niezbyt wielka restauracja Krakus w Wallington. Pamiętam, jak Franio nie wstydził się obsługiwać gości w niedzielę, sprzątał stoliki, choć ten i ów znajomy czasem z tego drwił. Jego pasja do pracy pozostała, choć teraz zmieniły się okoliczności.
Kiedy kupili Państwo The Victorian?
Przed 8 laty. Jest to spore, jak pan widzi, miejsce, w którym zorganizować można imprezy na każdą okazję. Wesela, chrzciny, pierwsze komunie, rocznice, urodziny, imieniny, przyjęcia zwane shower party, a także te smutne – stypy. Dokładamy wszelkich starań, aby każda uroczystość miała niezapomnianą atmosferę. Spełniamy wymogi każdego klienta i jeszcze nikogo nie zawiedliśmy, a dowodem na to są stali, zadowoleni goście, którzy wracają i organizują kolejne imprezy. Mamy wielu klientów, którym w Krakusie robiliśmy przyjęcia weselne czy chrzciny, a po latach urządzają oni tu – w The Victorian imprezy z okazji pierwszych komunii. Bo tym co nas wyróżnia jest należyta obsługa, wyśmienity, tradycyjny smak naszych potraw i rodzinna atmosfera.
Włączacie się Państwo w polonijne życie społeczne?
W miarę możliwości tak. Franciszek udzielał się w Stowarzyszeniu Podhalan w NJ; do dzisiaj jest tam wiceprezesem, choć obecnie mamy nowe obowiązki. Półtora roku temu bowiem zmarła Kasia, synowa Franka. Pomagamy Markowi w tygodniu w wychowaniu dzieci, które, gdy zmarła ich mamusia, miały – jedno 9 miesięcy, drugie 3 latka. W weekendy zajmują się nimi rodzice Kasi. Mimo różnych potrzeb, nie odmawiamy wsparcia różnych polonijnych organizacji.
Czy macie Państwo jakieś nowe projekty biznesowe?
Mamy, bo bez marzeń i planów nasze życie częściowo straciłoby sens. Cztery lata temu kupiliśmy od gminy Czorsztyn obiekt w stanie surowym przeznaczony na dom starców. Sporo czasu poświęcamy na ten projekt, prace budowlane trwają. Przewidywane otwarcie tego dużego obiektu nastąpi za dwa lata. Już teraz mogę powiedzieć tym, którzy planują spędzić jesień życia w Polsce, że to najpiękniejszy zakątek świata, nad jeziorem Czorsztyńskim, z widokiem na polskie i słowackie Tatry.
Widzę i słyszę, że Państwu sprawia radość dawanie radości innym – poprzez usługi na najwyższym poziomie.
Tak, cieszymy się, widząc satysfakcję naszych klientów.
Życzymy powodzenia z nową inwestycją, chętnie w przyszłości napiszemy o inauguracji obiektu.
Dziękuję także w imieniu Franka. Na inaugurację zaprosimy całą redakcję "Nowego Dziennika"!
Z góry dziękujemy!
ROZMAWIAŁ: ANDRZEJ JASIŃSKI
| Komentarze: | |
Name: Zenon P. | Date: 2009-10-25 12:39:21 |
Gratulujemy biznesu i sukcesu, wspaniali ludzie, i dziennikowi za promowanie polskich biznesow i. | |
Name: Ela W | Date: 2009-10-27 14:57:50 |
Gratulacje,i dalszego powodzenia | |
Name: krzysiek_1225Mcbride | Date: 2009-11-07 10:46:52 |
OOOOO ! jak milo ,,Franio i pani Jadwigo powodzenia i wytrwalosci zycze !!! | |