Eva Hedges, organizatorka kolonii w Niagara Falls, podczas których utonęła 12-letnia Magda Łubowska, wyprowadziła się na Florydę. Pozostawiła po sobie długą listę wykroczeń.
Dziennik "Buffalo News" odkrywa kilka niepokojących szczegółów z życia Evy Hedges – opiekującej się w sierpniu 2008 r. grupą 22 dzieci, w tym 12-letnią Magdaleną Łubowską, która poniosła tragiczną śmierć w wodach Niagary. Hedges stara się sprzedać swój dom przy 722 Fourth Street za pół miliona dolarów, kilkakrotnie więcej, niż jest wart. Internetowa oferta sprzedaży mówi, że posiadłość ma basen, wysoki na 8 stóp płot i altankę. Reklamuje ją także jako idealne miejsce na motel (bed-and-breakfast). Żadna z tych informacji nie jest już prawdziwa, gdyż Hedges była zmuszona obniżyć ogrodzenie oraz zlikwidować basen i altankę, bo były ustawione niezgodnie z zasadami budownictwa w tym terenie. Prowadzenie motelu w posiadłości mieszkalnej natomiast nie jest w tym rejonie dozwolone. Za wynajmowanie pokoi Hedges odpowiadała nawet w sądzie miejskim. Pozew wycofano, gdy zaprzestała wynajmu.
To jeszcze nie koniec. W ostatnich latach Eva Hedges robiła interesy, przedstawiając się jako asystentka adwokacka, kontraktorka oraz agentka od nieruchomości o imieniu Julita. W 2003 r. sprzedała dom w Pittsford polskiej rodzinie ze Staten Island. Próbowała też sprzedać inne posiadłości będące w rękach jej rodziny.
W latach 1999-2003 Hedges kilkanaście razy wzywana była do sądu w Pittsford, NY, w sprawie wykroczeń budowlanych, m.in.: zainstalowania tarasu oraz dachu bez pozwolenia i wynajmowania pokoi. Była też oskarżona o prowadzenie nielegalnej działalności gospodarczej w domu (zakładu świadczącego usługi naprawcze), a zarząd ubezpieczeń pracowniczych (Workers' Compensation) kazał jej wypłacić odszkodowanie w wysokości 80 000 dol. pracownikowi, który spadł z dachu. Latem zaniepokojeni sąsiedzi kilkakrotnie składali skargi do miasta, bo wokół posesji Hedges biegały dzieci bez opieki. Pytana przez prasę Hedges twierdzi, że to wszystko nieporozumienia. Przebywa ona teraz na Florydzie, gdzie, jak twierdzi jej adwokat, opiekuje się chorym na raka synem.
Tymczasem rodzina tragicznie zmarłej Magdy Łubowskiej nadal szuka sposobów pociągnięcia Evy Hedges i jej syna Timothy'ego do odpowiedzialności karnej lub cywilnej za śmierć dziewczynki. Rodzice Magdy czują się bezsilni. Sprawa cywilna ciągnie się bardzo powoli. "Sprawą kryminalną może zająć się tylko prokurator powiatu Niagara Falls – Michael Violante. Ten jednak od ponad roku twierdzi, że prowadzi śledztwo, ale wyników żadnych nie widać" – mówi Marta Łubowska, ciocia Magdy, dodając, że rodzinie nie chodzi o pieniądze, ale o to, żeby wyciągnąć konsekwencje z niewinnej śmierci.