Jasiek Mela wybiega poza horyzonty (wideo)

Autor: Aleksandra Slabisz
2009-11-03

W tegorocznym maratonie wziął udział 21-letni Jan Mela, który zasłynął jako najmłodszy na świecie oraz pierwszy niepełnosprawny polarnik. W Nowym Jorku spotka się on też dwukrotnie z Polonią.
W 2004 r. dwa lata po nieszczęśliwym wypadku, w którym stracił rękę i nogę, Janek Mela zdobył oba bieguny w wyprawach z Markiem Kamińskim. W październiku 2008 r. z grupą niepełnosprawnych przyjaciół wszedł na Kilimandżaro – najwyższy szczyt w Afryce. W grudniu ub.r. założył fundację "Poza Horyzonty", a w niedzielę wziął udział w nowojorskim maratonie.
"Bieg w maratonie był dla mnie o tyle trudny, że do tej pory najdłuższym dystansem, jaki pokonałem naraz, było 10 km" – mówi Mela, który początkowo nie planował pokonania całej trasy maratonu, ale w końcu przebył całe 42 km w 6 godzin i 30 minut. "Na trzeciej mili, zbiegając z mostu, spotkałem biegacza, który mimo że miał szybsze tempo ode mnie, postanowił dotrzymywać mi towarzystwa. To bardzo mnie mobilizowało. Stwierdziłem, że nie mogę sobie odpuścić – opowiada Mela, dodając, że był pod wrażeniem wsparcia, jakiego doświadczył od zupełnie obcych ludzi. – W trakcie maratonu zjadłem 8 bananów, które dawali mi ludzie. Dostawałem też pomarańcze, a nawet kwiatki. Bez tej mobilizacji i dopingu nie dałbym radu ukończyć biegu".
"Jaś Mela to młody człowiek, który chce żyć i żyje pełnią życia" – powiedział korespondent sportowy "Nowego Dziennika" Wojciech Ziębowicz na spotkaniu maratończyków w konsulacie. Mela w nowojorskim biegu wziął udział z reprezentacją fundacji "Poza horyzonty". W grupie tej znaleźli się: Jurek Płonka, mistrz Polski w kategorii niewidomych, Piotr Pogon, który jest po resekcji płuca i biegł w towarzystwie opiekuna Rafała Pliszki, oraz Jacek Pawlikowski, opiekun Płonki, doświadczony maratończyk (zaliczył 12 maratonów), a zarazem szef drużyny biegowej fundacji.
Udziałem w maratonie chcieli pokazać, że biegać każdy może. "Nie jest ważna ilość rąk czy nóg, ale to, co mamy w głowie i w sercu – mówi Mela. – Naszym marzeniem jest, aby udział naszego teamu biegowego w maratonach mógł przynosić wymierne korzyści. Na zachodzie to wygląda tak, że znajduje się sponsora, który za każdy przebiegnięty kilometr danego członka drużyny wpłaca pieniądze na jakiś szczytny cel. W ten sposób można by zbierać fundusze na potrzeby naszych podopiecznych".
Misją fundacji Jana Meli jest pokazać, że można wybiec poza horyzonty. "Staramy się aktywizować ludzi niepełnosprawnych fizycznie i społecznie, czyli tych pochodzących z ubogich czy dysfunkcjonalnych rodzin i pomagać im w sposób wymierny poprzez zbieranie pieniędzy na ich potrzeby". Organizując mistrzostwa narciarskie, fundacji udało się m.in. zakupić protezę dla 8-latka, który uległ wypadkowi. "Działamy różnymi sposobami, żeby pobudzić tą pozytywną energię" – mówi Mela, który jest prezesem fundacji "Poza Horyzonty", i któremu w prowadzeniu tej organizacji pomaga dyrektor Agnieszka Pleti oraz plejada wolontariuszy, jak np. Jacek Pawlikowski oraz ochotnicy świadczący pomoc prawną i psychologiczną.


Jan Mela spotka się z Polonią m.in. w Fundacji Kościuszkowskiej (we wtorek, 3 listopada, o godz. 6:30 wiecz.) oraz w Polsko-Amerykańskim Centrum Kulturalnym w Passaic, NJ (w środę, 4 listopada, o godz. 7 wiecz.).


Więcej o fundacji Jasia Meli: www.pozahoryzonty.org. Zobacz też blog Janka: http://pozahoryzonty.blogspot.com.
 

FOTO: Wojciech Kubik, VIDEO: AS

 Jaś Mela o fundacji "Poza horyzonty" i udziale w nowojorskim maratonie