FOTO: Ewa Kern-Jędrychowska
"Jeśli nielegalni nie zostaną policzeni, zmniejszone zostaną środki na bezpieczeństwo i funkcjonowanie naszego miasta" - przekonywał komisarz ds. imigrantów Guillermo Linares. Po prawej: Stacey Cumberbatch, dyrektor NYC Census 2010
Przedstawiciele Biura Spisu Powszechnego (Census) przekonują, że udział w ankiecie jest bezpieczny, a na jej wypełnieniu skorzystają wszyscy.
"Dane zbierane podczas prowadzenia spisu powszechnego są wykorzystywane m.in. do tego, by określać, ilu kongresmanów i posłów stanowych ma reprezentować dany region. Na tej podstawie ustalane są także rozmiary dystryktów reprezentowanych przez radnych miejskich – mówiła podczas wtorkowej konferencji zorganizowanej dla prasy etnicznej Stacey Cumberbatch, dyrektor niedawno utworzonego z inicjatywy burmistrza Bloomberga Miejskiego Biura Spisu Powszechnego (NYC Census 2010), które ma pomóc biurom federalnym w prowadzeniu spisu. – Na podstawie tych danych ustalana jest także wysokość funduszy federalnych, które dostaje Nowy Jork. Fundusze te są potem rozdzielane m.in. na opiekę zdrowotną, mieszkalnictwo, edukację czy usługi dla seniorów".
Cumberbatch powiedziała też, że przykładowo w 2007 roku Nowy Jork otrzymał na tego rodzaju programy 22 miliardy dolarów z kasy federalnej (2700 dol. na osobę). Wysokość sumy ustalono właśnie na podstawie danych spisu. Gdyby pokazywały one wyższy odsetek ludności, miasto dostałoby więcej pieniędzy.
Przy każdym liczeniu, które następuje co 10 lat, pracownicy biura spisu mają problem z pewnymi grupami ludności, wolącymi pozostawać w cieniu. Często należą do nich imigranci, zwłaszcza nielegalni. Przeszło 3 miliony z 8,3 miliona mieszkańców Nowego Jorku to imigranci. Według szacunków obecnego na konferencji miejskiego komisarza ds. imigrantów Guillermo Linaresa ok. pół miliona z nich nie ma zalegalizowanego statusu. "Ci ludzie są integralną częścią naszego miasta. Jeśli nie zostaną policzeni, zmniejszone zostaną środki na bezpieczeństwo i poprawne funkcjonowanie naszego miasta. A w dodatku liczby te będą obowiązywać przez kolejne 10 lat" – podkreślał Linares.
"Nielegalni imigranci korzystają z autobusów i pociągów, chodzą do szpitali, a ich dzieci uczęszczają do szkół. Oni powinni być uwzględnieni przy przydzielaniu funduszy" – dodała Allison Cenac z regionalnego Biura Spisu Powszechnego.
Podkreślała ona także, że ankiety są tajne i Census nie dzieli się nimi z żadnymi innymi agencjami federalnymi, a pracownikowi biura, który ujawniłby dane z kwestionariusza, grozi do 5 lat więzienia i 200 000 dolarów grzywny. Kwestionariusze nie zawierają pytania o status imigracyjny.
W tym roku po raz pierwszy część ankiet zostanie w Nowym Jorku wysłana także po hiszpańsku do rejonów, w których mieszka wielu Latynosów. Ponadto osoby, które mówią po hiszpańsku, rosyjsku, chińsku, wietnamsku i koreańsku, będą mogły uzyskać przez telefon pomoc tłumaczy przy wypełnianiu ankiety. Osoby posługujące się 50 innymi językami będą mogły zamówić specjalną broszurkę z instrukcją w ich języku.
Kwestionariusze zostaną rozesłane w marcu 2010 roku. Do tych domostw, które nie odeślą wypełnionych ankiet, Census wydeleguje swoich pracowników, którzy będą się starali uzyskać odpowiedzi bezpośrednio od zainteresowanych. Udział w ankiecie jest całkowicie dobrowolny.
EWA KERN-JĘDRYCHOWSKA
Inne informacje w kategorii:
"Metropolia"