
Foto: Reuters
W mijającym tygodniu z okazji amerykańskiego Święta Niepodległości giełda była otwarta tylko przez cztery dni. Wskaźniki zaliczyły trzeci kolejny tydzień na minusie.
Od poniedziałku do środy podczas sesji Dow Jones tracił lub zyskiwał 0,7-1%. Podobnie Nasdaq i S&P 500. Tutaj w obu przypadkach zmiany były jeszcze mniejsze i wahały się pomiędzy 0,4-0,8%. W czwartek giełda zakończyła dzień na ponad 2,5% minusie. Utrata 467 tysięcy miejsc pracy w ubiegłym miesiącu i wzrost bezrobocia do 9,5% był głównym powodem stojącym za spadkami.
W zakończonym we wtorek drugim kwartale Dow Jones wzrósł o 838 punktów, czyli 11%. Były to najlepsze trzy miesiące od 2003 roku. Ubiegły kwartał był pierwszym od ponad półtora roku, kiedy akcje zyskały na wartości.
Ostatnie trzy miesiące były czasem gojenia ran po tornadzie, które przeszło przez światowe rynki finansowe. Po panicznej wyprzedaży, która skończyła się na początku marca i gwałtownym odbiciu od dna inwestorzy muszą czekać na wzrostu profitów. Do dalszego wzrostu giełdowych wskaźników brakuje chyba najważniejszego składnika, czyli większych zarobków spółek giełdowych. Ponad 30% skok indeksów, z jakimi mamy do czynienia od początku marca, opiera się w głównej mierze na pobożnych życzeniach. Spółki zaczną składać swoje raporty za drugi kwartał w następnym tygodniu. Analitycy z Thomson Financial przewidują że będą one mniejsze o ok. 35%. Podobny trend ma się utrzymać aż do czwartego kwartału.
Skandal Bernarda Madoffa uderzył w amerykańską opinię publiczną niczym grom z jasnego nieba. W poniedziałek Madoff, główna osoba stojąca za największą piramidą finansową w historii, został skazany na 150 lat więzienia. Sędzia nie miał litości, skazując oskarżonego na najsurowszy wymiar kary. Madoff oszukał inwestorów na łączną sumę ok. 50 miliardów dolarów. To z pewnością nie koniec tej sprawy, bo trudno uwierzyć, że jedna osoba była w stanie popełnić oszustwo na tak olbrzymią skalę. Śledczy dopiero odkrywają rozmiary całego procederu, który zawiłością śmiało może konkurować z najbardziej zagmatwanymi sprawami kryminalnymi w historii. Implikacje całego skandalu można zauważyć daleko od Wall Street. Cała afera przede wszystkim podważyła ufność w przejrzystość i wiarygodność amerykańskiego systemu bankowo-inwestycyjnego. Mała grupa (dokładnie nie wiadomo, ile osób brało udział w procederze) była w stanie oszukać tysiące osób na dziesiątki miliardów dolarów. Pośrednio związane z aferą Madoffa była natychmiastowa reakcja władz federalnych, które przygotowały pakiet zmian dotyczący między innymi monitoringu niektórych produktów finansowych. Ostateczny kształt zmian poznamy dopiero za kilkanaście miesięcy. Pewne jest, że amerykański system bankowy zmieni się całkowicie.
Firmy brokerskie, którym udało się przetrwać kredytowy kataklizm, zaliczyły najbardziej lukratywny kwartał od początku kryzysu. W tym roku największe banki inwestycyjne wypłacą premie swoim pracownikom, które będą porównywalne z zarobkami z 2007 roku. Największe banki szybko przystosowały się do nowych reguł gry. Zamiast transakcji, które były finansowane przez pożyczany kapitał, nastąpił powrót do podstaw, czyli handlu różnymi instrumentami finansowymi.
Zarządy największych firm samochodowych od lat nie są wiarygodnym źródłem informacji. W środę producenci samochodów zgodnie obwieścili stabilizację sprzedaży aut. Analitycy rynku nie spodziewają się dalszych spadków. Roczna sprzedaż nie powinna spaść poniżej 9,5 miliona pojazdów. W ostatnim kwartale liczba ta powinna zacząć rosnąć i przekroczyć 10 milionów, ciągle w skali roku.
Pytania? Napisz:
raportgieldowy@gmail.com
Inne informacje w kategorii:
"Gospodarka"