Bliższa ciału koszula – wydają się mówić wszyscy ci rodacy, którzy krytykują ustawę (informacja o ustawie – kliknij tutaj). Na zniesieniu limitów skorzystają przede wszystkim Chińczycy i Hindusi, którzy już teraz masowo zalewają rynek IT. Inni potencjalni imigranci, którzy do tej pory nie "dobijali" do 7-procentowego limitu, mogą czekać na swoje zielone karty dłużej. I jest w tym sporo racji.
Każdy kij ma jednak dwa końce. Wystąpię więc tu poniekąd jako adwokat diabła. Zacznę od stwierdzenia, że już sam fakt, iż demokraci i republikanie dogadali się w sprawie ustawy, która nie dokręca śruby imigrantom, tylko luzuje obowiązujący gorset przepisów, należy uznać za sukces. To dobrze, że mając na względzie dobro gospodarki, spolaryzowane frakcje w Kongresie potrafią jakoś się porozumieć.
Po drugie, ustawa wnosi więcej racjonalności w funkcjonowanie systemu. O tym, że sektor IT, mimo powszechnego bezrobocia, wciąż potrzebuje ludzi kreatywnych, wiadomo nie od dzisiaj. Od lat mówią o tym szefowie największych spółek. Nie wszyscy z nich chcą wyprowadzać miejsca pracy za granicę, ale ograniczenia przy przyznawaniu zielonych kart i wiz H1 często ich do tego zmuszały. To prawda – w sektorze zaawansowanej technologii kształci się relatywnie dużo imigrantów z Azji, ale któż tego zabrania innym? Ci, którzy pomstują na nowe prawo, jakoś nie ustawiają się w kolejce po doktoraty z nauk ścisłych i inżynierii IT na amerykańskich uczelniach. High-Skilled Immigrants Act wprowadza zasadę wolnego rynku przy przyznawaniu wiz – jeśli jesteś w czymś dobry, to nieważne, z jakiego kraju pochodzisz. Ameryka cię potrzebuje. Zjawisko brain drain jest przecież amerykańskim wynalazkiem.
Z tego punktu widzenia ustawa kongresmana Jasona Chaffetza nie wydaje się wymysłem idioty. Trudno też posądzić o brak rozumu prawie 400 kongresmanów, którzy poparli jego projekt. Pozostaje jedynie życzyć sobie, aby był to dopiero pierwszy krok do zracjonalizowania systemu imigracyjnego, który powinien preferować przede wszystkim przyjmowanie ludzi zdolnych i przedsiębiorczych. W końcu przecież na tym polega Ameryka.
Ta ustawa, zakladajac, ze zatwierdzi ja Senat, a Prezydent podpisze to nie zaden przelom tylko malenka, kosmetyczna poprawka przesuwajaca ilosc przyznawanych zielonych kart z jednych krajow na inne ale w ramach tej samej co poprzednio puli 140 000 wiz pracowniczych rocznie. Nie ma wiec czym sie za bardzo podniecac, a jesli juz ma byc bliska cialu koszula to raczej nalezaloby sie martwic, ze Polacy na tej zmianie raczej straca. Prawdziwym i niezwykle potrzebnym przelomem byloby oddanie calej rocznej puli zielonych kart (ostatnio pomiedzy 1 milion a 1 milion 200 tysiecy rocznie) ludziom z wyzszym wyksztalceniem. Ludzie ci nie tylko, ze generuja wyzszy dochod (jako pochodna wiekszej wartosci dodanej ich pracy), a zatem powiekszaja baze podatkowa (zwlaszcza, ze system jest progresywny i ci o zarobkach ponizej sredniej krajowej, zadnego podatku dochodowego nie placa) to jeszcze przyczyniaja sie do rozwoju tych galezi gospodarki, ktore maja przyszlosc. Zatrzymanie naplywu pracownikow bez wyksztalcenia, zmniejszyloby presje na place i zatrzymalo pchanie plac w dol w sektorach gospodarki, ktore zamieraja lub opuszczaja Ameryke.
Panie Tomaszu ja juz napisalem swoje uwagi na ten temat pod informacja ND na ten temat.
Powtorze tylko krotko to jest kolejny krok do niszczenia klasy sredniej, zabierania Amerykanom mozliwosci kariery w “future jobs” do jakich zaliczam IT, pozostawiajac im ylko tzw. “service jobs”. Opowiadanie o tych “niesamowitych zdolnosciach” przybyszow z Indii czy Chin jest po prostu bzdura, w kazdym spoleczenstwie jest 2-3% wybitnych ludzi, reszta zas pracuje pod ich przewodnictwem. Te setki tysiecy wiz nie sa dla setek tysiecy Steve Jobs - bedzie ich moze kilku, te setki tysiace wiz kazdego roku po prostu oznacza, setki tysiecy mniej miejsc pracy dla amerykanskiej mlodziezy. Dla tego co tego nie moze pojac, podam prosty przyklad - zniesmy wizy w Polsce i zaprosmy wszelkich specjalistow z krajow biednieszych Ukrainy, Rumuni, z Afryki itp. ciekawe tylko co zrobimy z mlodymi ludzmi i rosnaca armia bezrobotnych w kraju..
Ciekawe, ze pomimo tego “outsourcingu/globalizacji/free trade”, tego podobno dobrodziejstwa dla gospodarki ,w ciagu ostatnich lat Ameryka i swiat coraz bardziej tonie w balaganie i kryzysie.. teraz przychodzi kolejny glupek i mowi “jestesmy w kryzysie, wiec wydajmy wiecej wiz” to moze sie nam poprawi.. glupek nie wie, albo dobrze wie, ze i tak wiekszosc pracy zostala “wyeksportowana” do Indii, tam sa juz “call centers” , z tamtad juz maja dostep do danych osrodkow obliczeniowych w Ameryce, firmy kochani ,nie musza juz nikogo w sumie j sciagac na amerkanska ziemie, chca jednakze dac im tzw. “experience” aby po powrocie do do Indii ci Panie Tomaszu bezblednie mowili “my name is John.. and your name is tar, tar, tar ..” i tu wychodzi z kim masz do czynienia..pozdrawiam
“Powtorze tylko krotko to jest kolejny krok do niszczenia klasy sredniej, zabierania Amerykanom mozliwosci kariery w “future jobs” do jakich zaliczam IT”
Gdzie sa ci Amerykanie chetni do pracy w"future jobs”? Wyksztalceni. Z doktoratem. Prosze mi podeslac CV, Moze zatrudnie
Po pierwsze nie przesadzalbym z okresleniem ‘‘wybitnym specjalistom i osobom o wyjątkowych kwalifikacjach’ gdyz jesli chialoby nam sie przetlumaczyc co jest napisane w regolce przy grupie drogiej ‘’:Members of the Professions Holding Advanced Degrees or Persons of Exceptional Ability’’ znaczy to ze obok tych wybitnych o niewiarygodnych umiejetnosciach, z doktaratem i talentem do ulepszania swiata jest grupa ludzi ze zwyklym magistrem czesto ledwo zdobytym, wystarczy popatrzyc jakie to trudne jest dzisiaj w Polsce.W mojej opiniiprzydaloby sie rozdzielic te grupy i tym wibitnym pozostawic wieksza pule.Zgadzam sie z panem Mezonem, ze ta kosmetyczna zmiana jest krzwdzaca dla takich malych krajow( w porownaniu do Indii czy Chin) jak Polska. Ale nie zapominajmy o tym ze jest bardzo silne azjatyckie lobby ktore walczylo o takie zmiany i ktos musial dostac kupe kasy.Obawiam sie ze nie dlugo wiekszosc firm w Ameryce na wysokich stanowiskach bedzie mialo glownie hindusow i chinczykow.Juz dzis jak pije Pepsi to mysle o jej CEO
http://en.wikipedia.org/wiki/Indra_Nooyi
nemo- jeszcze az takiego dramatu nie ma,jezdze troche po roznych firmach i widze, ze wciaz biali przewazaja
Ja to bym sie jednak innych ras obawial, bo ci sa przynajmniej pracowici.
@uzytkownik
To wszystko zalezy w jakiej firmie sie obracasz.
Chinczycy sa generalnie ok, maja wychowanie wyniesione z Chin, ale u Hindusow, widac coraz wieksza pogarde, zwlaszcza jak jest ich wiecej w grupie - coz wychowani w srodowiskach kastowych, traktuja innych jak pariasow..
Drogi Panie Nemo, Pan zakłada, ze ilośc miejsc pracy jest stała. A przecież, gdy w roku 1620 przyplynal Mayflower do Plymouth, MA to miejsc pracy było w Ameryce 0, a teraz jest 130 milionów pracujących. Czy imigrant z Węgier, Andy Groove, komuś prace zabrał? Nie, stworzył firmę Intel, która zatrudnia tysiące ludzi. A kto zalozyl Google jak nie imigranci z Rosji? O olbrzymiej firmie CA założonej przez Wanga i Kumara pisałem w innym miejscu.
I jeszcze jedno, Panie Nemo - Kanada ma 10 razy mniej ludności niż Stany, a przyjmuje 400 tysięcy imigrantów rocznie (US 1 milion) ale wpuszcza tylko osoby znające angielski (francuski w Quebecku) i mające zawód gwarantujący przynajmniej średnie zarobki. I jakoś się Kanada jeszcze nie zawaliła.
@Mezon
Drogi Panie, zapytaj Pan tych co pracowali w amerykanskich fabryczka i pobieraja teraz zasilki dla bezrobotnych (lub przestali juz je dostawac) czy uwazaja , ze ktos im zabral robote..
Jak juz pisalem wiele razy ja obserwuje zycie, ja nie patrze na statystyki drukowane dla potwierdzenia pwenymch tez. Ja pracowalem w dziale z kilkudziesiecioma ludzmi, specjalistami, ktory zniknal w przeciagu paru miesiecy, bo postanowiono wyslac robote do Indii, pracowalem z ludzmi, ktorzy przyuczali Hinduskich zastepcow na ich miejsce, zajete tylko dlatego , ze sa tansi.. prosze wiec nie opowiadac sloganow, ze “nikt nikomu miejsca nie zabiera”.. to sie dzieje bowiem kazdego dnia..
Odnosnie Kanady, pamietam jak wiele, wiele lat temu skladalem podanie, spelnialem wszystkie wymagania typu wyksztalcenie, jezyk, poza “czy mam kogos z rodziny, kto mnie utrzyma w Kanadzie”..bylem tym pierwszym, wiec nie mialem nikogo..
Kanada stawia poprzeczke dla przyjezdnych, ale jak opusci ja tak jak zrobila to Ameryka,to zapewne i tam zaczna sie spore problemy..
“Odnosnie Kanady, pamietam jak wiele, wiele lat temu skladalem podanie, spelnialem wszystkie wymagania typu wyksztalcenie, jezyk, poza “czy mam kogos z rodziny, kto mnie utrzyma w Kanadzie”..bylem tym pierwszym, wiec nie mialem nikogo..”
Ja tez. Ale mialem UDOKUMENTOWANE wyksztalcenie i dorobek zawodowy. Troche wiecej niz “spelnienie wymagan”. Pozwolenie na pobyt staly uzyskalem po jednej wizycie w kanadyjskim konsulacie. Po czym zrezygnowalem bo USA wydalo ni sie profesjonalnie ciekawsze
@mamula66
Drogi Panie ja tez mialem udokumentowane wyksztalcenie - co prawda, ze nie profesorskie, ale magistra matematyki w specjalnosci informatyka, po 5 latach studiow analizy matematycznej/informatyki, w klasie do ktorej zapisalo sie tylko 7 osob, bo reszta na roku sie bala, bo bylo to 42 godziny zajec z matematyki teoretycznej na tydzien.. jesli ma Pan troche pojecia na czym polega studiowanie matematyki teoretycznej, to mysle, ze rozumie Pan co 42 godziny zajec w tygodniu znacza.. pozwole sobie odpowiedziec na inny Pana wpis jutr bo dzisiaj niestety jestem nieco zajety..
Panie nemo, wiem na czym polega, ale samo wyksztalcenie to do tego zeby pojsc po sciezce “special skills” to troche za malo.
A tak w ogole, panie nemo, jak sie Pan tak troszczy o mlodych Amerykanow i ich prace, to czy nie uwaza Pan ze zabiera Pan prace jakiemus mlodemu ambitnemu Amerykaninowi po studiach wyzszych? Moze zechcialby Pan stosowaqc do siebie te sama miare ktora pan przykalda do Chinczykow?
@mamula66
Odpisalem Panu na ogolny komentarz - nie pod tym linkiem.
Ma Pan racje o stosowaniu miary - moja sytuacja wydaje sie byc podobna, jednakze jak i w zyciu po wypiciu 1 piwa ma Pan humor , po 10 piwach jest Pan dobrze wstawiony..
Ja nie widze problem jesli ilosc jest limitowana tak jak bylo czy to 7% czy mniej, wtedy mozna powiedziec daje Pan rzeczywiscie szanse roznycm ludziom swiata, danie zas calej puli Chinczykom i Hindusom - bo do tego sie to w sumie sprowadza, oznacza po prostu pelna ich dominacje..
Innymi slowy nie widze problemu jak Ameryka pomaga nieduzemu krajowi, ale jak oddaje swoje technologie narodom o ludnosci kilkakrotnie przewyzszajacym ilosc wlasnych obywateli to widze w tym powazne zagrozenie..Ameryka moglaby wchlonac cale roczniki polskich inzynierow i nikt by nie zobaczyl roznicy, pare rocznikow chinskich inzynierow i moze Pan skresli zawod inzyniera z uczelni amerykanskich - no chyba, ze tak jak zaczyna juz byc dzisiaj beda ksztalcic one prawie , ze wylacznie inzynierow o chinskim pochodzeniu
nemo: “Jak juz pisalem wiele razy ja obserwuje zycie, ja nie patrze na statystyki drukowane dla potwierdzenia pwenymch tez. Ja pracowalem w dziale z kilkudziesiecioma ludzmi, specjalistami, ktory zniknal w przeciagu paru miesiecy, bo postanowiono wyslac robote do Indii, pracowalem z ludzmi, ktorzy przyuczali Hinduskich zastepcow na ich miejsce, zajete tylko dlatego , ze sa tansi.. prosze wiec nie opowiadac sloganow, ze “nikt nikomu miejsca nie zabiera”.. to sie dzieje bowiem kazdego dnia..”
Panie nemo, to juz nalezy do przeszlosci, w zasadzie, bo trend do “outsourcing” ustal: oszczednosci okazaly sie bardzo kosztowne. Zas pisze Pan nie na temat: nie idzie o eksport stanowisck pracy za granice, ale o to aby specjalisci - w wiekszosci wuksztalceni w USA na koszt podatnika - mogli pozostac w USA.Nie sadze aby zabrali prace Amerykanom - jak juz Panu kiedys pisalem, Amerykanom nie chce sie robic doktoratow, zas na 1 doktorat z nauk technicznych przypada 18 magistrow prawa i 60 magistrow business administration. Wrecz przeciwnie, obecnosc takich osob na rynku pracy przyczyni sie do powstania nowych miejsc pracy. W tym dla Amerykanow. Zakladajac, oczywiscie, ze Amerykanom sie bedzie chcialo…
@Mezon
Ja czesto zadawalem swoim szefom w pracy juz w poczatkach 2000 roku proste pytanie “co wy Amerykanie chcecie zostawic swoim dzieciom, nastepnemu pokoleniu, co macie dla nich, czy nie widzicie co sie dzieje?....” teraz juz nie musze pytac..sami to widza na wlasne oczy..
Pan Redaktor: “Pozostaje jedynie życzyć sobie, aby był to dopiero pierwszy krok do zracjonalizowania systemu imigracyjnego, który powinien preferować przede wszystkim przyjmowanie ludzi zdolnych i przedsiębiorczych. W końcu przecież na tym polega Ameryka. “
Brawo, panie Redaktorze! Oddal Pan istote sprawy. W koncu, moze dzieki zdolnym i kreatywnym imigrantom USA odbije sie od dna. A obecnosc tych mlodych i kreatywnych moze w koncu obudzi rodowitych Amerykanow z lenistwa i nieuctwa.
@mamula66
Drogi Panie, jakby sie Pan wczytal glebiej w moje uwaje uwagi, to zauwazylby Pan,
ze pisze o tym samym, jednak z innej perspektywy. Pan pisze - gdzie sa ci specjalisci?,
a ja pisze dlaczego ich nie ma i dlaczego dzieki takim glupkom demokratycznym czy republikanskim glupkom
ich nie bedzie.
Ja mowie, ze obecne rozwiazania pogarszaja tylko sytuacje,
a nie polepszaja jej, sytuacje do ktorej pogorszenia swiadomie doprowadzaja obydwie partie w imie zludnej
zasady “utrzymania przewodnictwa technologicznego” Ameryki. Ameryka juz ja stracila w momencie, kiedy zadufana w sobie,
jak Pan to slusznie zauwazyl, zaczela tworzyc nowoczesne kadry ksztalcone raczej w “social study”, “political ballet”,
“undecided - later will decide” ze sloganem “you CAN do it”. Ja zawsze odpowiadam ludziom - “no, not everybody CAN”.
Ja pisze, ze rozwiazania, serwowane od kilkunastu lat - outsourcing, nazwe ja “dzika” globalizacja, czy chocby te
,ktore sa obecnie proponowane - imigracyjne, tylko pogarszaja sytuacje, nie rozwiazujac fundamentalnego problemu
jakim jest brak mlodziezy studiujacej w tzw. STEM kierunkach.
Pytanie tylko jak to Pan ujal “nie chce im sie”, mozna odniesc i do ludzi bez pracy “nie chce im sie”..
Podaje Pan przyklad znajomego, ktory powiedzial “nie bede zapier.. na studiach i po studiach” i slusznie zauwaza,
ze ma on racje. Ale popatrzmy blizej co na to wszystko sie sklada:
1) kiepska edukacja juz na poziomie klas podstawowych i srednich, to juz tutaj generalnie
zaczyna sie proces “odpadania” - proces, ktory pozniej zaczynaja dostrzegac ludzie probujacy
podejmowac studia w STEM kierunkach. Ot na marginesie, wczoraj widzialem reportaz, w ktorym podano,
ze jedynie 14% ludzi zaczynajacych studia w STEM rzeczywiscie je konczy. Jeden ze studentow, dal bardzo
dobra uwage - “homework” z jednego tylko przedmiotu moze zabrac kilkanascie godzin.
Musi to byc wrazenie dla mlodziezy przyzwyczajonej od najmlodszego w szkole,
ze generalnie na lekcji uczy sie wszystkiego,
a prac domowych nie ma za wiele, bo przeciez dzieciaki musza spedzic troche czasu na komputerze, xboxie itp.
2) brak szkol, ktore dawniej stanowily sito i zatrzymywaly ludzi, ktorzy nie chcieli lub nie mogli
isc w kierunku wyzszej edukacji - mowie tu o szkolach zawodowych, technikach, nikt z tych ludzi
nie wybieral sie do tzw. high school, bo po co bylo marnowac 4 lata zycia
3) “high school” stal sie dla wszystkich - czyli jednoczesnie obniza poziom nauczania,
ktory musi tez. przeciez promowac ludzi, ktorzy powinni zakonczyc edukacje na poziomie szkoly podstawowej
4) otwarcie studiow dla wszystkich chetnych - bo studia staly sie w sumie “fabryczkami” zarabiajacymi forse,
jak sam wiesz Pan, dlugi studentow to kolejny zblizajacy sie powazny kryzys,
szkoly w ktorych budowane sa olimpijskie stadiony, zamiast centrow naukowo-badawczych, ale przeciez
trzeba dac mlodziezy “igrzysk” - nieprawdaz?
5) systemy stypendialne - tak zachwalane, promuja studentow na podstawie tzw. GPA, bez zroznicowania kierunkow studiow,
ktore to GPA jak kazdy normalny rozumie latwiej jest uzyskac na studiach o kierunku “undecided/niezdecydowany”
niz na kierunku “inzynier”.
6) brak jakiejkolwiek polityki w celu zachecania studiowania tych trudnych STEM kierunkow,
ot chocby przez czesciowe umazanie pozyczek, po skonczeniu itp.
ciag dalszy ponizej..
Tak jak juz pisalem kiedys - to nie “wrodzone lenistwo Amerykanow - bo im sie nie chce uczyc”,
to po prostu glupota rzadzacych z obu partii, ktorzy zamiast stworzyc warunki dla powstawania rodzimej kadry,
po prostu coraz bardziej otwieraja granice i daje wiecej i wiecej wiz - bo tego jakoby zada “business”.
Dopoki istniala pewna izolacja, ze wzgledu na “blok wschodni - komunizm”, to oczywistym bylo, ze
sciaganie specjalistow z zagranicy bylo utrudnione, firmy amerykanskie musialy brac tych co sie pojawiali na rodzimym rynku.
Trzeba ich bylo najac, poprzez prace ot tzw “entry jobs” zobywali doswiadczenie, proces ten generalnie wygladal tak samo jak w kazdym kraju.
W momencie otwarcia rynku - outsourcing/globalizacja - proces ten zostal zaklocony, bo po co firmom czekac na rodzimych absolwentow,
po co ladowac w nich pieniadze i przyuczac ich do zawodu (doswiadczenie), skoro mozna “kupic” tanszego pracownika w Azji.
Powiesz Pan przeciez z punktu pracodawcy on potrzebuje specjaliste, ostatnio takiego co ma 35 lat w tym 20 lat doswiadczenia,
sklonny do spedzania 6 miesiecy za oceanem, pracujacy 16 godzin na dobe i jaka taka znajomosc hinduskiego, z zarobkiem $35 tys na rok,
jednym slowem “takiego co to trudno znalezc na amerykanskim rynku”, a wiec wizy sa potrzebne.
Przeciez rownie dobrze rozwijajac mysl tego Chaffetza, moznaby calkowicie zniesc wizy dla pracownikow STEM kierunkow? nieprawdaz?
wtedy Ameryka nigdy by nie cierpiala na brak inzynierow i syndrom “robot, ktore nikt nie chce” i tym samym momencie tez moglaby
darowac sobie kredytowanie studiow rodzimych inzynierow, ktorzy w obecnych czasach musza sie liczyc z coraz wiekszymi dlugami
po skonczeniu studiow jak i mniejszymi zarobkami, ze wzgledu na coraz wiecej sprowadzanych specjalistow.
Dobrze Pan wiesz , ze studiowanie STEM to cholerny wysilek, ktory nie powinien byc pozostawiany na barkach samych studentow i rodzicow,
na zasadzie, ze po studiach sobie “odrobisz” - w swiecie IT przestalo to dzialac.
Na zakonczenie - czekam tylko kiedy wprowadza te glupie 100-200 tysiecy wiz rocznie dla wszelkiej masci lekarzy z calego swiata?
(oczywiscie bez koniecznosci przechodzenia przez amerykanskie egzaminy/wymagania, aby tu pracowac)
ciekaw jestem co powiedza na to tutejsi lekarze jak ich place zaczna spadac o 25-40%?
Ile wtedy ludzi urodzonych w Ameryce decydowac sie bedzie na studia lekarskie?
@mamula66
Odpisalem Panu na ogolny komentarz - nie pod tym linkiem.
Ma Pan racje o stosowaniu miary - moja sytuacja wydaje sie byc podobna, jednakze jak i w zyciu po wypiciu 1 piwa ma Pan humor , po 10 piwach jest Pan dobrze wstawiony..
Ja nie widze problem jesli ilosc jest limitowana tak jak bylo czy to 7% czy mniej, wtedy mozna powiedziec daje Pan rzeczywiscie szanse roznycm ludziom swiata, danie zas calej puli Chinczykom i Hindusom - bo do tego sie to w sumie sprowadza, oznacza po prostu pelna ich dominacje..
Innymi slowy nie widze problemu jak Ameryka pomaga nieduzemu krajowi, ale jak oddaje swoje technologie narodom o ludnosci kilkakrotnie przewyzszajacym ilosc wlasnych obywateli to widze w tym powazne zagrozenie..Ameryka moglaby wchlonac cale roczniki polskich inzynierow i nikt by nie zobaczyl roznicy, pare rocznikow chinskich inzynierow i moze Pan skresli zawod inzyniera z uczelni amerykanskich - no chyba, ze tak jak zaczyna juz byc dzisiaj beda ksztalcic one prawie , ze wylacznie inzynierow o chinskim pochodzeniu.
Panie nemo, niestety nei moga odpowiadac bardziej wyczerpujaca na Panskie posty, bo jestem w podrozy. W skrocie:
1. W ciagu nastepnych 10 lat bedzie w USA brakowalo 400 tysiecy inzynierow. Z wyzszym wyksztalceniem inzynierskim
2,. Podla kondycja podstawowej i sredniej edukacji w USA jest dobrze znana od dziesiecioleci, i kazdy z kolejnych Prezydentow, poczynajac, powiedzmy, od Clintona, stara sie owo szkolnictwo naprawic. Niestety, z zerowym skutkiem, a niekiedy nawet z ujemnym,
3. Nie wydaje mi sie aby ograniczeie imigracji spowodowalo automatycznie wzrost zainteresowania mlodziezy amerykasnskiej studiami inzynieryjnymi i pomoglo jakkkolwiek rozwiazac problem braku inzynierow w amerykanskim przemysle
4. Zgadzam sie z Panem ze cos tzreba zrobic. Zgadza sie rozniez Prezydent Clinton na przyklad. Pare dni temu opublikowal swoja nowa ksiazke. Proponuje poczytac bo ciekawa. Natomiast organizacje profesjonalne typu ACM czy IEEE wskazuja na postepujacy spadek konkurencyjnosci USA na miedzynarodowym rynku High Tech. RAND opublikowal jakis czas temu raport ktorego ogolny wydzwiek jest tak ize “jest dobrze ale nei beznadziejnie”.
5. temat edukacji jest ciekawy, ale nei sadze ze komentarze do blogy Redaktora sa wlasciwym miejscem na bardziej obszerna dyskusje
@mamula66
Widzi Pan dawniej prognozy typu “w nastepnych latach bedzie brakowalo tyle, a tyle tysiecy, programistow, inzynierow, pielegniarek itp” byc moze mialy sens bo dawaly pewne pomysly, w ktore ewentualnie zawody warto bylo inwestowac.. teraz w swiecie “dzikiej” globalizacji.. mozna powiedziec, ze Chinczycy i Hindusi sa w stanie wypelnic 100% wszystkich pozycji w IT, czy zawodach inzyniera, albo porzez “outsourcing” roboty np. programistow,
projektowej (inzynierowie) i ewentualnie poprzez sprowadzanie inzynierow do Stanow, jest tylko kwestia ile uda sie uzyskac wiz..
Jak powiedzialem, z IT sprawa poszla dosc gladko jak widze, mysle jak tak dalej pojdzie, to i w innych zawodach tez sobie poradza.
To nie ograniczenie imigracji ma pomoc w zainteresowaniu mlodziezy kierunkami STEM, po pierwsze mamy tylko podstawowe pytanie, czy wladze amerykanskie sa wogole zainteresowany posiadaniem wlasnych inzynierow? czy wygodniej jest im sprowadzac ich w tysiacach z zagranicy?
a jesli sa zainteresowani, to coz takiego robia w tym kierunku? Jakie daja gwarancje, ze mlody czlowiek konczacy w STEM bedzie mial szanse na zatrudnienie i dobra place, ktora pozwoli mu zrekompensowac czas spedzony na studiach i splacic wziete kredyty? Na razie nie ma zadnych - jak Pan powiedzial z faktu , ze bedzie brakowalo 400 tys inzynierow, moze tylko oznaczac, ze za rok przydziela 400tys wiz pracowniczych dla inzynierow z Chin i Indii bo “brakuje inzynierow” (tak samo jak dzisiaj brakuje programistow w IT) - i jak Pan widzisz ta sprawa sie szybko rozwiaze.
1. “Bedzie brakwoalo 400 tysiecy inzymierow” znaczy ze taka jest roznica miedzy potzrebami przemyslu a produkcja amerykanskich uniwersytetow. Pzremysl zatrudni dowolnych osobnikow, w tym imigrantow.
2. Nie istnieje cos takiego jak “wladze amerykanskie” nie istnieje, i nie ma globalnych mechanizmow ktore zrobilyby to co Pan chce. W USA luzie maja pelna wolnosc nie interesowac sie inzynieria, ktora w ogolnym odczuciu jest nudna i malo platna
3. Proponuje nie demonizowac problemu “outsourcing” w IT, bo ten trend jus sie skonczyl. Outsourcing w ramach osczednosci okazal sie byc bardzo kosztiwny
4. Mentalnosc spolecenstwa moze sie zmienic tylko pod wplywem szoku. Niech Pan sobie ptrzypomni okres sputnika. Niestety, niczego takiego na horyzoncie nie widac
Do mojego ostatniego komentarza - sytuacja sie nie zmieni dopoki nie zmieci sie percepcja spoleczna zawodu inzyniera i naukowca. Kiedy widzial Pan ostatnio film pokazujacy inzyniera czy naukowca w pozytywnym swietle? Jak sie juz pokazuje, to albo dlatego ze ma problemy mentalne, bije zone, chce zniszczyc cysilizacje albo jest “zombie”. Skadinad znakomity film “The Beautiful Mind” o Johnie Nashu powstal tylko dlatego ze glowny bohater mial schizofrenie a nie dlatego ze stworzyl nowa teorie matematyczna. W szkole sredniej, “geeks” czy “nerds” sa izolowani spolecznie, a czesto bici i ponizani pzrez kolegow. Polecam ksiazke “Painters and Hackers” Paula Grahama ktory anailizuje zjawisko izolacji “nerdow”. Pol biedy gdy chlopak interesuje sie inzynieria. Gdy dziewczyna - otoczenie sugeruje ze jest “nienormalna” i rodzice powinni ja zaprowadzic do psychiatry. Czy widzial Pan film o inzynierach w Programie Apollo? Hollywoodzki film? Bo ja nie widzialem. Czy widzal Pan jakies filmy o inzynierach, tworcach komouterow? Bo ja nie widzialem. A o wynalazcach transystora, na przyklad? Czy o inzynierach ktorzy wynalezli radio i telewizje? Ja tez nei widzialem.
Populacji, “inzynier” kojarzy sie z maszynista kolejowym - ktory jest nazywany “engineer” czy operatorem koparki ktory jest nazywany tak samo. Prawdziwi inzynierowie zyja w cieniu. Jak sie ma mlody czlowiek zainteresowac praca inzyniera, i co wiecej - byc inzynierem, gdy wzorce medialne stawiaja na piosenkarzy, gwiazdy medialne, finansistow na Wall Street i prawnikow.
“Rzad” tu nic nie zmieni, niestety. Rzad nie moze nakazac mediom aby nagle zaczely robic filmy o inzynierach. Miedzy innymi dlatego ze praca umyslowa czy w laboratorium jest malo medialna i trzeba wielkich umiejetnosci - i zrozumienia tej pracy - aby ja “medialnie” przedstawic
P.S. Polecam film “October Sky” - ktory wiosny nie robi i film “Madame Curie” o Marii Sklodowskiej Curie, z 1943 roku bodajrze. Nominowany do 6 Oscarow. Dowod na to ze mozna robic takie filmy. Jak sie chce
@mamula66
1) “Brakuje 400tys inzynierow” - roznica miedzy potrzebami przemyslu,a produkcja amerykanskich
uniwersytetow.
Widzi Pan to nieco dziwne, bo wszedzie kryzys,
brakuje pieniedzy w budzecie federalnum, stanowym nawet na latanie zepsutych dziur w drogach utrzymaniem infrastruktury. Dlatego pozwoli Pan , ze jeszcze raz powtorze “za stary juz jestem aby wierzyc w statystyki pisane pod zamowienie”.
A nawet gdy to bylaby prawda, to dlaczego jak pisalem ostatnio, pozwalaja, aby prawie 8/10 ludzi zaczynajacych studiowanie STEM z nich rezygnowalo? moze troche z odrobina pomocy, czesci udaloby sie
zaliczyc te studia? Po prostu “nie przekonuje mnie rozwiazanie - na brak inzynierow - wiecej wiz”.
2) Pozwole sobie nie zgodzic ze stwierdzeniem
“Nie istnieje cos takiego jak “wladze amerykanskie” nie istnieje, i nie ma globalnych mechanizmow”.
Ja sam Pan wiesz to nie IBM podjal decyzje o “free trades”, czy ilosci wiz, to wlasnie wladze amerykanskie podejmuja takie decyzje - a wiec jak widac jednak jakis osrodek decyzyjny w tym “panstwie wolnego rynku - dzikiego kapitalizmu istnieje”.
Ostatnio dla przykladu Obama wyszedl z propozycja redukcji zadluzenia studentow, ktorzy po studiach nie maja pracy i tym samym nie moga spalaca wzietych kredytow..nie mowmy wiec,ze “rzad nic nie moze zrobic w tej sprawie”..
3) Proponuje Pan nie demonizowac problemu outsourcing”
Masz Pan racje, ale tylko w tym, ze oszczednosci okazaly sie byc zbyt “kosztowne”, jednakze “harm was already done” - zdobyte przez nich na poczatku proste prace tzw. “entry jobs”, pozniej projektowe, pozniej R&D, powoduja, ze kolejne prace projekty najczesciej laduja wlasnie w tamtych krajach.
Jakos nie slyszalem o masowym (choc zapewne pojedyncze przypadki byly od samego poczatku) powrotu miejsc pracy w IT do Ameryki. Hindusi, Chinczycy byliby po prostu glupkami, gdyby sobie dali odebrac to co im zostalo dane.
4) “Mentalnosc spoleczenstwa” - oczywiscie zmiany w spoleczenstwie sa jak najbardziej potrzebne, ale jak sam Pan wspomina i stokroc popieram, potrzebne sa dzialania - i ja tylko dodam “na szczeblu ludzi odpowiedzialnych za ten kraj”. Dlatego tak mnie zdenerwowal ten facet Chaffetz.
Jakos nie brakuje im pieniedzy na zachecanie do wstapienia do armi, a brak jest pare dolarow na
powiedzenie ludziom, ze warto inwestowac w inzynierie.
Aby jednakze powiedziec, ze warto inwestowac w inzynierie, trzba najpierw pokazac , ze tak jest w rzeczywistosci nieprawdaz? Trzeba miec jakas wizje..poza ta, ze jak bedzie ich brakowac na rodzimej ziemi, to nie ma sprawy sciagnie sie Chinczykow Hindusow, itp. tam ich nie zabraknie, a nasza mlodziez - no coz jak juz mowilem “medical assistent” ze specjalizacja w myciu nocnikow.
5) Pisze Pan “Rzad nie moze nakazac mediom aby nagle zaczely robic filmy o inzynierach.” to prawda, ale moze np. powiedziec, ze jesli inzynier dostanie np. pomoc federalna (kredyt) to po 5-10 latach pracy w Ameryce bedzie mu ona umozona? To moze zrobic nieprawdaz? W sytuacji rosnacych kosztow studiow, moze bylby to choc jeden z elementow, ktory dalby rodzicom wladze nad dziecmi i argument, aby zamiast siedzieli oni i wpatrywali sie w kolejnego “Idola”, zajeli sie rozwiazywaniem zadan z matematyki.
“powiedzenie ludziom, ze warto inwestowac w inzynierie.
Aby jednakze powiedziec, ze warto inwestowac w inzynierie, trzba najpierw pokazac , ze tak jest w rzeczywistosci nieprawdaz”
Nie wystarczy powiedziec. Do inzynierii trzeba miec talent i zamilowanei do przedmiotow scislych. Problem zaczyna sie na szczeblu szkoly podsatwowej/sredniej. Jak maja do matematyki zachecac nauczyciele ktory sami matematyki nie znaja? A nauczyciela wyrzucic z pracy sie nie da. Juz pisalem - wszelkie federalne proby “zrobienai czegos” z edukacja podstawowa nie powiodly sie. Poczawszy od Clintona, skonczywszy na Bushu. Obamie tez sie nie uda. I nie mozna powiedziec ze pozorowali swoje zainteresowanei edukacja. Oni naprawde cos chcieli zrobic i poprawic. A nie podiodlo sie, albowiem “do tanga tzreba dwojga”. A nawet trojga - Rzad, nauczycieli i uczniow. A Teacher’s Unions zawsze byly i sa przeciwne wszelkim zmianom. Moze reforma powinna zaczac sie od rozpedzenia Unions? Tylko kto sie na to powazy?... Chyba tylko ten kto chcialby przepasc w nastepnych wyborach
Poa tym, jest jeszce jeden problem - trzeba dzieciom sytlumaczyc ze nauka to nie zabawa a praca. I to ciezka. I ze nei wszyscy wszystko moga, bo nei wszyscy sa tacy sami imaja takie same mozliwosci. Gdy “robilem za profesora” zarzycano mi ze moje wykaldy sa “za malo rozrywkowe”. Ciekawe jak sie mozna rozrywac uczac o “spektralnej stabilnosci schematow roznicowych”
Zaleglosci sa zbyt duze aby sie je dalo latwo usunac. Musimy miec drugiego Sputnika.
Przykre jest to ze edukacja w Polsce szparko podaza sladami edukacji amerykanskiej. Wlasnie wrocilem z Polski gdzie mialem pare konferencji z moimi znajomymi z Politechniki Warszawskiej. Od dlugiego czasu ptrzyjmuje sie mniej studentow niz miejsc, a ci ktorych sie przyjmula nie znaja ulamkow i nie potrafia liczyc procentow
@mamula66
Mysle, ze juz wiele napisalismy i chyba czas konczyc dyskusje. Dziekuje za naswietlenie jej z Pana punktu widzenia.Jak powiedzialem na poczatku moich wpisow, mowimy w sumie o tym samym i rozumiem Pana obiekcje, co do kwestii ksztalcenia, zreszta ja to widzialem wszystko na wlasnym dziecku od pierwszej klasy podstawowej do ostatniego roku studiow na kierunku inzynieryjnym. Ma Pan racje, ze do “tanga trzeba dwojga”: rzadu i rodzicow, dlatego tym bardziej, jak wspomnialem denerwuje mnie postawa rzadu - ktory “umywa rece” od tego problemu, mowiac “ok brakuje pracownikow to damy wiecej wiz”.
Ja mowie, nie w wizach rozwiazanie problemu, macie miliony ludzi we wlasnym kraju, wasz obowiazek to tak ich ksztaltowac, aby podejmowali wysilki w tym kierunku. Co do rodzicow to posluze sie przykladem - malo ktory farmer zasiewa dziesiatki hektarow pszenica, bez dogadania sie najpierw czy
ma szanse na jej zbyt po jakies rozsadnej cenie za te pare miesiecy, w przypadku mlodych ludzi mowimy o o kilku, kilkunastu latach.
Pisze Pan o tej trzeciej grupie - uczniowie, ktorzy powinni widziec w tym swoj interes, najlepiej jesli beda robic to co lubia.
Ja czesto powtarzam dzieciom “lubicie to co umiecie robic” - lubicie jezdzic na nartach, to lubicie ten rodzaj spedzania czasu, nie umiecie jezdzic,
to najczesciej powiecie komus “nie lubie tego”. To jest duza sztuka co trzeba zrobic, aby w sumie ten ostatni element (uczniowie) zadzialal, ale jak
w zyciu kazdego inzyniera, dopiero po ilus tam godzinach siedzenia nad zadaniem domowym doswiadczeniem, gdy z “glowy zaczyna parowac”, gdy czlowiek juz
sprawdzi wszelkie mozliwe rozwiazania i ciagle “nie wychodzi”, dopiero wtedy zwykle pojawia sie to rozwiazanie, ktorego szukamy..
To jest duza praca, ale nie mozna po prostu powiedziec “modziezy sie nie chce”, bo przypomina mi sie tutaj z wlasnego doswiadczenia, kiedy
po raz pierwszy przyjechalem z Polski i odwiedzilem znajomego, siedzielismy w pokoju i on zaczal narzekac na “dzisiejsza mlodziez”, obok niego
na kanapie siedzial caly czas jego kilkunastoteltni syn z czapka (tzw. bejsbolowka) na glowie, moze to kogos zdziwi, ale pomyslalem sobie,
“o czym ty mowisz? rozumiem tam na dzworze nie masz wladzy co mlodziez robi, ale tutaj we wlasnym domu masz syna, ktory siedzi w czapce na glowie
przy gosciach” - drobne nieprawdaz? ktos powie, e, tam takie czepianie sie “dobrego wychowania”, ale to tak samo sie dowiaduje, po ktorys tam zajeciach
z matematyki wlasnego dziecka, ze w szkole nie uzywaja linijki, cyrkla i pisze sie slupki w zeszycie w linie, a nie w kratke..
Sam Pan wiesz, ze dom buduje sie najczesciej z drobnych elementow zwanych “cegla” i trzeba tego sporo, zwlaszcza gdy tym domem jest “inzynier”..
nemo: “. Hindusi, Chinczycy byliby po prostu glupkami, gdyby sobie dali odebrac to co im zostalo dane”
A co oni maja tu do gadania? Moje firma potzrebowala kilku milisekund “to pull the plug” na projekcie w Indii gdy okazalo sie ze dostarczaja kit za calkiem dobre pieniadze.
@mamula66
Zwykle tylko mniejsze firmy sobie moga na to pozwolic, lub tez w firmach, w ktorych nie zginal jeszcze rozsadek..
Ja widzialem w zyciu milionowe projekty, ktore za2-3 probami zrobienia ich w Indiach rozsypywaly sie jak “domki z kart” - i co z tego, po raz kolejny ladowano miliony dolary, zwalniajac ludzi w Ameryce pod haslem “niedobrze kontrolowali Hindusow”, a oni tak dobrze chcieli..oni sie po prostu uczyli od podstaw i wszystko im trzeba bylo tlumaczec, teraz juz wielu umie - to to mialem na mysli, ze pewnych rzeczy nie dadza sobie wypuscic z rak..
Zapomnialem dodac pare slow o nauce w Polsce, o ktorej Pan wspomnial, tak to tez jest smutne, ze coraz wiecej mlodziezy wybiera to czego sie latwiej uczy, a jak nie, to ewentualnie zmywak na zachodzie, widze ze ta sama “amerykanska moda na idole”, nie na “inzyniera” dotarla i tam, coz moze i w Polsce za pare lat jedynym rozwiazaniem proponowanym w Sejmie beda wizy dla chinskich inzynierow czy hinduskich programistow..
nemo: ” jesli sa zainteresowani, to coz takiego robia w tym kierunku? Jakie daja gwarancje, ze mlody czlowiek konczacy w STEM bedzie mial szanse na zatrudnienie i dobra place, ktora pozwoli mu zrekompensowac czas spedzony na studiach i splacic wziete kredyty? Na razie nie ma zadnych”
“nie ma zadnych”?.... Pozwole sobie meic odmienne zdanie. Jak juz pisalem, moje firma ma prawie 100 otwarc, ludzi z wiza H1B nie zatrudnia, zatrudnia ludzi z okolicznych uniwersytetow, i tych ludzi jest ZA MALO. Wiec wspolpracuje ze szkolami zeby zachecic mlodych ludzi do studiowania inzynierii i w roznych formach wspolpracuje z uczelniami.
Poglad ze “zaleja nas Chinczycy” nie ma nic wspolnego z rzeczywistoscia, przynajmniej ta ktora ja znam. Albowiem w tej ktora ja znam, wygodniej i przyjemniej - i mniej kosztownie - jest zatrudnic Amerykanina niz imigranta na H1B
@mamula66
Jesli jest prawda o czym Pan piszesz to mozna tylko pogratulowac zdrowego patrzenia i musze przyznac, ze ostatnio sam bylem zdziwiony wypowiedzia jednego z ludzi z przemyslu, ktory stwierdzil, ze poszukuja mlodych inzynierow po studiach, bo chca ich “wyksztalcic” w tym nad czym pracuja.
To sa dobre oznaki, szkoda tylko, ze tak nieliczne i tak malo uwagi jak juz wspomnialem poswiecaja temu na wyzszych politycznych szczeblach.
Choc z drugiej strony, przeciez wiekszosc tych ludzi tam nawet nie ma rzeczywiscie pojecia na czym STEM polega, bo sami studiowali “political ballet”
(to z filmu “Green Card”).
nemo: ” ze poszukuja mlodych inzynierow po studiach, bo chca ich “wyksztalcic” w tym nad czym pracuja.”
To nic nowego. Od zawsze wiadomo bylo ze mlodego inzyniera po studiach tzreba wyksztalcic. To co firmy robia, to ksztalcenie mlodego studenta ZANIM skonczy studia. Do tego sluza “internships” do ktorych firma doklada, a ktore w weilu uczelniach (na przyklad Rochester Institute of Technology) sa obowiazkowe i stanowia czesc programu nauczania. Sciaganie mlodych ludzi na internships to najlepszy sposob zapewnienia sobie pracownikow
@mamula66
Widzisz Pan, mnie wyglada z wlasnej obserwacji, ze te wszystkie “Instytuty of Technology”, to jest po prostu inna nazwa na “Technikum” - znane od lat w Polsce
w ktorym bylo zwykle 2-3 lata nauki, przeplatane 2 latami praktyki. One ksztalcily wyksztalconych, doswiadczonych technikow, ale nie inzynierow z “wizja” - studia na Politechnice, AGH, to bylo cos innego - mysle, ze wie Pan o czym mowie.
Studia uczyly jak sie “uczyc”, technika jak obslugiwac istniejacy sprzet..
Ostrzegam wszystkich ze w 2007 10 lat po skonczeniu studiow PhD i prawie 20 od pierwszego wjazdu na wizie studenckiej F-1 zostalem porwany z USA przez ICE do Warszawy z mojego
domu w Utah podczas zblizenia sie do granicy kanady aby przekroczyc ja w ta i z powrotem
bez inspekcji z powodu klopotow ze zmian statusu z wizy pracowniczej H1B na prawo
stalego pobytu.
Podejrzewam ze moja deportacja z USA jest spiskiem i zostala spreparowana aby zademonstrowac
swiatu dominacje panstw okupacyjnych ZSSR i USA nad Polska i Polska emigracja
tzn. ze komunistyczny sowiecki system prezydencki ma nad polskimi naukowcami na uchodzctwie dlugie rece gdzie moga byc traktowani jako szeregowi zolnierze NATO
mimo ze maja najlepsze amerykanskie tytuly ktore nie zotaly zelgalizowane przez
Rosje sowiecka zza grobu w Polsce. Moje PhD zgodnie z Polski prawem jest nie wazne
i moga tam pracowac niezaleznie tak jak Profesor tylko prywatnie jakbym nigdy nie wyjechal z USA i jestem wyjatkiem kiedy wszystkie moje wizy z powodu PhD niewaznego w Polsce i wymagajacego nostryfikacji na duzo gorszych uczelniach postsowieckiech musialy byc
wydane zdodnie z zasada podwojjnej intencji pozostania i wyjazdu z USA, jestem dlatego niedeportowalny i moje wywiezienie to porwanie: http://mkk.blox.pl
USA blokuje mnie od stalej legalnej emigracji jeden dzien po skonczeniu
Politechniki Warszawskiej w 1991 juz od 20 lat.Robi to zeby
podtrzymywac niewolnicze plantacje w Polskich uniwersytetach oplacanych
od 10 do 100 krotnie gorzej niz w uczelniach USA i jeszcze promowac z
nimi wspolprace naukowa. Uczelnie te sa niepotrzebne w wolnej RP
poniewaz byly stworzone tylko na potrzeby Wojsk Ukladu Warszawskiego
aby stworzyc darmowa sile robocza dla ich wojsk.Robia to zeby Sowieccy
naukowcy przesluchwani latami falszywymi kontraktami ile wiedza o broni
ZSSR nie byli zbyc widoczni jako jedyne obywatelstwa w objektach
USA. Najpierw zmuszano mnie przez lata do falszywej wizy studenckiej
zebym mogl podrozowac podczas kiedy musialem uciekac przed Szkola
Podoficerow rezerwy i bedac profesorem musialem udawac studenta potem
przez wiele lat do udawania legalnego imigranta na wizach
pracowniczych.W 2007 nazwano mnie sytuacyjnie szeregowcem NATO
zmuszajac do maszerowania w obozie deportacyjnym jakby po wielu latach
nie ZSSR a jego aliant USA wymusilo na mnie sluzbe zasadnicza w LWP
wieku 40 lat od ktorej cale zycie uciekalem. Nie moge dostac sie do
domu w USA juz 4 lata. Amerykanscy zbrodniarze wojenni zmuszaja do
legalizacji najlepszych doktoratow na swiecie w “kolchozach” Polski
Ludowej:USA metodami mafii zmusza do legalizacji amerykanskich tytulow
naukowych w Polsce zdewastowanej przez ZSSR do poziomu ponizej
Meksyku:Stany Zjednoczone postawily mnie z PhD, obywatela Unii
Europejskiej w 2007 deportujac mnie po wizie F-1 w sytuacji bez
wyjscia. Ustawa o Narodowosci i Imigracji mowi o wizie studenckiej w
101(a)(15)(F):(F) (i) 3/ an alien having a residence in a foreign
country whichhe has no intention of abandoning, who is a bona fide
student qualifiedto pursue a full course of study and who seeks to
enter the United States temporarily and solely for the purpose of
pursuing such a course of study consistent with section 214(l) at an
established college,university, seminary, conservatory, academic high
school, elementary school, or other academic institution or in a
language 3/ training program in the United States, particularly
designated by him and approved by the Attorney General after
consultation with the Secretary of Education, which institution or
place of study shall have agreed to report to the Attorney General the
termination of attendance of each nonimmigrant student, and if any such
institution of learning or placeof study fails to make reports promptly
the approval shall be withdrawn,lub(F) (i) 3 / cudzoziemca majacego
pobyt staly w obcym kraju, z którego nie ma zamiaru rezygnacji, który
jest w dobrej wierze studentem i kwalifikuje sie do wykonywania pełnego
cyklu kształcenia i który chce wjechać do Stanów Zjednoczonych
tymczasowo i wyłącznie w celu prowadzenia takich studiów zgodnie z
sekcją 214 (l) w siedzibie szkoły,uniwersytecie, seminarium,
konserwatorium, akademickich liceum, szkole podstawowej lub innej
uczelni lub w języku 3 / program szkoleniowy w Stanach Zjednoczonych,
szczególnie przez niego wyznaczony i zatwierdzony przez Prokuratora
Generalnego po konsultacji z Sekretarzem Edukacji, którego instytucja
lub miejsce studiów zgadza sie zgłosić do prokuratora generalnego o
zakończeniu obecności każdego nieimigracyjnego studenta, i jeżeli taka
instytucja nauki lub miejsca studiów nie może tego uczynić niezwłocznie
to zatwierdzenie zostanie cofnięte,podczas kiedy Polskie prawo nie
uznaje tytulow naukowych wydanych przezUSA i mowi sprzecznie anulujac
jakikolwiek „brak zamiaru rezygnacji z pobytu”w Polsce na rzecz USANa
podstawie art. 192 ust. 4 ustawy z dnia 27 lipca 2005 r. – Prawo o
szkolnictwie wyŜszym (Dz. U.Nr 164, poz. 1365) zarządza się, co
następuje:§ 1. Nostryfikacji dyplomu ukończenia studiów wyŜszych
uzyskanego za granicą dokonują:1) rada jednostki organizacyjnej
uczelni, uprawnionej do nadawania stopnia doktora określonej dziedziny
nauki lub dziedziny sztuki oraz dyscyplin naukowych i artystycznych
odpowiadających kierunkowi studiów wyŜszych, którego ukończenie potwierdzono
dyplomem uzyskanym zagranicą,2) (1) w przypadku dyplomu ukończenia
studiów wyŜszych, które w polskiej uczelni są prowadzone na więcej niŜ
jednym kierunku studiów albo jako studia międzykierunkowe – rada
jednostki organizacyjnej uczelni uprawnionej do nadawania stopnia
naukowego doktora, wyznaczona przez rektora jako wiodąca, w
porozumieniu zradami jednostek organizacyjnych uczelni, które prowadzą
studia odpowiadające studiom ukończonym za granicą,3) (2)
(uchylony),zwana dalej „radą”.Polska jest postkomunistycznym krajem
zdemolowynym przez Sowietow z nauka i technika opozniona do USA od 30
do 50 lat i zupelnie niepotrafiacym produkowac niektorych dobr wyzszych
technologii ale amerykanskie tytuly naukowe sa tam nieuznawane. mkk.blox.pl
@mamula66
Widzi Pan dawniej prognozy typu “w nastepnych latach bedzie brakowalo tyle, a tyle tysiecy, programistow, inzynierow, pielegniarek itp” byc moze mialy sens bo dawaly pewne pomysly, w ktore ewentualnie zawody warto bylo inwestowac.. teraz w swiecie “dzikiej” globalizacji.. mozna powiedziec, ze Chinczycy i Hindusi sa w stanie wypelnic 100% wszystkich pozycji w IT, czy zawodach inzyniera, albo porzez “outsourcing” roboty np. programistow,
projektowej (inzynierowie) i ewentualnie poprzez sprowadzanie inzynierow do Stanow, jest tylko kwestia ile uda sie uzyskac wiz..
Jak powiedzialem, z IT sprawa poszla dosc gladko jak widze, mysle jak tak dalej pojdzie, to i w innych zawodach tez sobie poradza.
To nie ograniczenie imigracji ma pomoc w zainteresowaniu mlodziezy kierunkami STEM, po pierwsze mamy tylko podstawowe pytanie, czy wladze amerykanskie sa wogole zainteresowany posiadaniem wlasnych inzynierow? czy wygodniej jest im sprowadzac ich w tysiacach z zagranicy?
a jesli sa zainteresowani, to coz takiego robia w tym kierunku? Jakie daja gwarancje, ze mlody czlowiek konczacy w STEM bedzie mial szanse na zatrudnienie i dobra place, ktora pozwoli mu zrekompensowac czas spedzony na studiach i splacic wziete kredyty? Na razie nie ma zadnych - jak Pan powiedzial z faktu , ze bedzie brakowalo 400 tys inzynierow, moze tylko oznaczac, ze za rok przydziela 400tys wiz pracowniczych dla inzynierow z Chin i Indii bo “brakuje inzynierow” (tak samo jak dzisiaj brakuje programistow w IT) - i jak Pan widzisz ta sprawa sie szybko rozwiaze.
@mamula66
Mysle, ze juz wiele napisalismy i chyba czas konczyc dyskusje. Dziekuje za naswietlenie jej z Pana punktu widzenia.Jak powiedzialem na poczatku moich wpisow, mowimy w sumie o tym samym i rozumiem Pana obiekcje, co do kwestii ksztalcenia, zreszta ja to widzialem wszystko na wlasnym dziecku od pierwszej klasy podstawowej do ostatniego roku studiow na kierunku inzynieryjnym. Ma Pan racje, ze do “tanga trzeba dwojga”: rzadu i rodzicow, dlatego tym bardziej, jak wspomnialem denerwuje mnie postawa rzadu - ktory “umywa rece” od tego problemu, mowiac “ok brakuje pracownikow to damy wiecej wiz”.
Ja mowie, nie w wizach rozwiazanie problemu, macie miliony ludzi we wlasnym kraju, wasz obowiazek to tak ich ksztaltowac, aby podejmowali wysilki w tym kierunku. Co do rodzicow to posluze sie przykladem - malo ktory farmer zasiewa dziesiatki hektarow pszenica, bez dogadania sie najpierw czy
ma szanse na jej zbyt po jakies rozsadnej cenie za te pare miesiecy, w przypadku mlodych ludzi mowimy o o kilku, kilkunastu latach.
Pisze Pan o tej trzeciej grupie - uczniowie, ktorzy powinni widziec w tym swoj interes, najlepiej jesli beda robic to co lubia.
Ja czesto powtarzam dzieciom “lubicie to co umiecie robic” - lubicie jezdzic na nartach, to lubicie ten rodzaj spedzania czasu, nie umiecie jezdzic,
to najczesciej powiecie komus “nie lubie tego”. To jest duza sztuka co trzeba zrobic, aby w sumie ten ostatni element (uczniowie) zadzialal, ale jak
w zyciu kazdego inzyniera, dopiero po ilus tam godzinach siedzenia nad zadaniem domowym doswiadczeniem, gdy z “glowy zaczyna parowac”, gdy czlowiek juz
sprawdzi wszelkie mozliwe rozwiazania i ciagle “nie wychodzi”, dopiero wtedy zwykle pojawia sie to rozwiazanie, ktorego szukamy..
To jest duza praca, ale nie mozna po prostu powiedziec “modziezy sie nie chce”, bo przypomina mi sie tutaj z wlasnego doswiadczenia, kiedy
po raz pierwszy przyjechalem z Polski i odwiedzilem znajomego, siedzielismy w pokoju i on zaczal narzekac na “dzisiejsza mlodziez”, obok niego
na kanapie siedzial caly czas jego kilkunastoteltni syn z czapka (tzw. bejsbolowka) na glowie, moze to kogos zdziwi, ale pomyslalem sobie,
“o czym ty mowisz? rozumiem tam na dzworze nie masz wladzy co mlodziez robi, ale tutaj we wlasnym domu masz syna, ktory siedzi w czapce na glowie
przy gosciach” - drobne nieprawdaz? ktos powie, e, tam takie czepianie sie “dobrego wychowania”, ale to tak samo sie dowiaduje, po ktorys tam zajeciach
z matematyki wlasnego dziecka, ze w szkole nie uzywaja linijki, cyrkla i pisze sie slupki w zeszycie w linie, a nie w kratke..
Sam Pan wiesz, ze dom buduje sie najczesciej z drobnych elementow zwanych “cegla” i trzeba tego sporo, zwlaszcza, gdy tym domem jest “inzynier”..
Dla ciekawostki polecam Wam tez swiezy artykul z CNBC:
More Americans Go Abroad for Economic Opportunities
http://www.cnbc.com/id/45567659
http://www.youtube.com/watch?v=b4DN7TVekbw&feature=youtube_gdata_player
Zycie nerda nigdy nie bylo latwe….
@Mezon
Z calym szacunkiem, ale tzw. proponowane przez Pana “..oddanie calej rocznej puli zielonych kart (ostatnio pomiedzy 1 milion a 1 milion 200 tysiecy rocznie) ludziom z wyzszym wyksztalceniem..” oznacza wyslanie 1 miliona Amerykanow z wyzszym wyksztalceniem na bezrobocie. Zgadza sie Pan placic im dodatkowe podatki,na ich “food stamps”?
Ja juz pisalem ze pan pie… Czy do USA beda przyjezdzali chinscy specjalisci od politologii, gender studies, black studies, woman studies, political science czy creative writing? Beda przyjezdzali specjalisci w naukach scislych i technicznych. Bezrobocie w USA w dziedzine IT wynosi 3%. Moj\a firma ma 90 kilka otwarc w IT i nei moze znalezc ludzi do pracy. W tym roku tylko 5% absolwentow szkol wyzszych w USA bedzie studiowalo inzynierie. W Chunach - 60%. “Amerykanski inzynier” czy “amerykanski fizyk” lub “amerykanski matematyk” staje sie bytem roznie rzadkim jak “bialy nosorozec” Chinski inzynier nie odbierze pracy amerykanskiemu insynierowi, bo amerykanskiego inzynieranie ma.
Studia “wyzsze” ktore koncza mlodzi amrykanie - owa political science itede to nei zawod - to legitymacja do bezrobocia. To nie jest zadne “wysze wyksztalcenie” - to jest “wyzsz zawracanie glowy”. Niech mlodzi Amerykanie pokoncza studia ktore daja ZAWOD, a potem niech sie martwia o konkurencje. Poki co… Polki co moj mlody kuzynek, loco USA zapytany dlaczego nie studiuje inzynierii, odpowiedzial: “Bo zycie jest za krotkei zebym zapi… na studiach i zapie.. po studiach. I Poki co.. .Poki co, jedynym produktem elektroniki uzytkowej produkowanym w USA sa uzrzadzenai do wykrywania radarow policyjnych. Wszystko inne produkowane jest w Chinach i Azji. I neistety, coraz czesciej wymyslane w Chinach i Azji.Kindle Amazona nie jest produkowane USA dlatego ze Amazon nie chce produkowac tego uzredzenia w USA. W USA nie ma nikogo kto by UMIAL takie urzadzenie wyprodukowac.
Mlodzi Amerykanie, jak sie tak troszcza o swoja przyszlosc, neich sie weznado pracy zamiast powtarzac mantre: NAM SIE NALEZY.
A krytycy powinni wiedziec ze branza high-tech rozni sie nieco od branzy kladzenia “sajdingu”, i nie powinni estrapolowac swych doswiadczen z tej dziedziny na rynek pracy ludzi z doktoratami