Samobójstwo Madoffa przypominało jego inwestycje. Postanowił je popełnić w Wigilię nie mogąc dłużej znieść nieprzyjemnych telefonów, roszczeń, pogróżek, prawników. Według żony przez cały wieczór razem pakowali prezenty z najcenniejszej biżuterii dla najbliższych. Bernie pisał liściki z przeprosinami, a potem nakleił znaczki i poszedł na pocztę. Gdy wrócił, zażyli po kilkanaście tabletek ambienu, położyli się na łożu okrytym kapą z kaliko i następnego dnia obudzili z bólem głowy. Ambien to wyjątkowo bezpieczny środek nasenny, nieszkodliwa jest nawet dawka czterdziestokrotnie większa od normalnej. Innymi słowy: miks operetki z Mniszkówną, który w wyższych sferach Nowego Jorku uchodzi za normalne życie.
Haha
)
Drogi panie Milo… to, że ponoć dziadki Madoffa byli imigrantami z Polski, nie oznacza jeszcze wcale, że ta rodzina siadała razem każdego grudnia do stołu wigilijnego, kładli prezenty pod choinką (...) i śpiewając kolędy wspólnie świętowali Boże Narodzenie…
Co Ty człowieku za głupoty wypisujesz? Przecież każdy, nawet dziecko wie, że ród Madoff’ów to (syjonistyczni) żydzi - http://en.wikipedia.org/wiki/Bernard_Madoff#Early_life
Już kij z tym, ale zastanawia mnie w jakim celu w ogóle powyższy wpis do bloga?
Mamy się śmiać, jaki z Madoffa nie jest fajtłapa, że nawet nie wiedział jak się zabić?
Czy może mamy zwrócić uwagę na fakt, że cwany Bernie to scamowiec nad scamowcami (i nawet jego próba samobójcza była chutzpą)??
Tu i tu nonsens!
Bo gdyby naprawdę chciał się zabić, to w “basement-cie” nie mieszkał i wystarczyło mu stanąć na parapecie i wyjść na zewnątrz (owszem, istnieje prawdopodobieństwo przeżycia, ale szansa na trupa całkiem spora).
Madoff (z nazwiska), jest jedynie figurą na szachownicy, będącej podstawą całej tej piramidy
Po wielkiej depresji z lat 30-tych ub. wieku, powstał tak zwany Securities Act of 33, którego zasadniczym celem było sprawdzenie wiarygodności firm inwestycyjnych i zapewnienie inwestującym wyczerpujących informacji, zanim ulokują w nich swoje środki - (innymi słowy zapewnienie bezpieczeństwa inwestowania). Powstała federalna (czyt. rządowa) agencja SEC (http://www.sec.gov), która miała kontrolować rynek, między innymi właśnie przed piramidami. Raptem przez tyyyyle lat nikt nie zauważył schematu ponzi’ego w multimiliardowej firmie inwestycyjnej? I to nawet po tym, jak w 1999 niejaki Harry Markopolos przeprowadził śledztwo i doniósł do SEC, że firma Madoffa to piramida ponzi’ego?
Zaraz… a może my mamy współczuć temu bogatemu, wszak biednemu człowiekowi?
Otóż fck him! Ja nie współczuję ani trochę. Powinni wystawić dyby na Times Square, powinni go w nie wsadzić, karmić i poić kroplówkami żeby jak najdłużej żył i każdy kto miałby tylko na to ochotę, powinien móc podejść i przyjehać żydowi z kujawiaka.
Setki poczciwych ludzi, jak się dowiedzieli, że oszczędności ich całego życia przepadły też mieli myśli samobójcze. O ich tragediach pan pisz jak Ci tak przykro, a nie o z kur, wy synie.
W przekręcie brała udział niezwykle liczebna zorganizowana grupa przestępcza (i to rządowa!), gdzie sporo z jej członków, dalej “kontroluje” finanse.
I o to się tłum powinien zamartwiać...
Juz w 1992 r. SEC sprawdzala Madoffa i jego partnera. Partner dostal po uszach, Madoffa zlekcewazyli. Gdyby zweryfikowano kartoteke Madoffa z informacjami z trzecich zrodel, Madoff juz wtedy poszedlby do wiezienia. 5 razy - 2000, 2001, 2003, 2004, 2008 - gosc o nazwisku Markopolos pisal na niego szczegolowe donosy do SEC. W sumie, SEC przeprowadzila 3 examinations i 2 investigation i za kazdym razem nie odkryla nic, bo prawnicy SEC, ktorzy analizowali Madoffa nie mieli doswiadczenia w finansach (trudno uwierzyc, ale prawda). W 2004/5 dwie rozne komorki SEC prowadzily sledztwo w sprawie Madoffa, zupelnie o sobie nie wiedzac. Dopiero Madoff ich poinformowal, ze jest podwojnie sprawdzany. Gdy pojawialy sie niescislosci w papierach, sledczy szli do Madoffa, ktory wyjasnial co trzeba. Spece z SEC wierzyli w kazde jego slowo. W 2003 r. jeden ze sledczych otrzymal nawet potwierdzenie od National Association of Securities Dealers, ze Madoff nie dokonal zadnej transakcji kupna/sprzedazy w okresie kilku miesiecy, ale sledczy “dismissed” wszelkie watpliwosci. Czasem, juz napisane w sprawie Madoffa listy do instytucji trzecich, w ktorych sprawdzano by jego prawdomownosc nie byly wysylane, innymi razy otrzymane odpowiedzi wkladano do kartotek bez dalszego wyjasniania.
Jak sie to czyta, to czlowiek zadaje sobie pytanie, co bylo gorsze: czy skala szwindlu Madoffa, czy skala absurdalnej niekompetencji rzadowej SEC?
Potwierdza sie teza inzyniera Mamonia – Kadafi, Madoff, a w nastepnym blogu pewnie The Donald i jego “birtherskie” odgrzewane kotlety.
Fenomen piramidy zbudowanej przez Berniego Madoffa pokazuje, ze im bardziej spoleczenstwo robi sie swieckie i mniej wierzy w byty nadprzyrodzone, tym bardziej wierzy w cuda w innej sferze, a mianowicie osobistych finansow. Najpierw spekulacyjna banka internetowa tlumaczona “racjonalnie” przez New Economy, w ktorej nie obowiazuje juz klasyczna analiza wartosci Grahama, przez co oszczednosci emerytalne z funduszy 401(k) zainwestowane np. w Pets.com wyparowaly. Zaraz potem banka na rynku nieruchomosci oparta na wierze, ze jeszcze tak nie bylo zeby domy potanialy, a rodzina zarabiajaca $40k rocznie moze sobie spokojnie zakupic dom za milion bo jak za 5 lat cena skoczy na 2 miliony to sie pozyczke przefinansuje i jeszcze wyciagnie milion “equity” na wydatki konsumpcyjne. Cud sie nie dokonal wiec teraz placz, ze to bankerzy tak nas urzadzili. Lapali ludzi na ulicach i w ciemnej bramie kazali podpisywac jakies papiery. Piramidy finansowe zdarzaly sie wczesniej w historii ale jeszcze tak nie bylo aby uczestniczyly w nich tak szerokie rzesze. Teraz jeszcze Obama i FED kaza nam wierzyc, ze jak sie dodrukuje pare trylionow dolarow to sie od tego wszyscy zrobia zamozniejsi. Niestety o zamoznosci decyduje przedsiebiorczosc i inowacyjnosc, a nie kuglarskie sztuczki w narodowej ksiegowosci. Miejsce Obamy i Bernankego jest w pomieszczeniu obok zajmowanego przez Madoffa!
Barnie Madoff przynajmniej strzygl tylko multimilionerow (i wcale nie latwo bylo sie do niego dostac) zas tulipanowe cebulki Obamy bedziemy przymusowo konsumowac wszyscy.
Panie inligeTnY, nie przypomniam sobie, żebyśmy pili bruderszaft. Gdyby czytał Pan coś poza faszystowskimi broszurkami i centroprawicowym Nowym Dziennikiem, to by się Panu Wigilia nie kojarzyła z Żydami, tylko z 24 grudnia (2008). Proszę sobie wyobrazić, że w Stanach Zjednoczonych chrześcijanie nie wybijają podczas dwunastu dni Gwiazdki szyb Żydom, tylko dają prezenty i vice versa. Jedni mówią na to tygiel kulturowy, inni – normalność. Której Panu życzę już teraz, choć do świąt zostały jeszcze dwa miesiące.
Nie przypominasz sobie panie Milo, bo brudzia nie piliśmy. Proponowałem wprawdzie panu na otrzeźwienie, kiedy to stwierdziłeś, iż ja to student a student to ja i tylko konta zmieniamy, ale nie doszło to z jakiegoś powodu do skutku…
Natomiast nie odpowiedział pan Milo na zasadnicze moje pytanie wcześniej zadane - jaki cel przyświecał autorowi, częstując nas (czytelników centroprawicowego Nowego Dziennika) tego typu wpisem do bloga? Jaki morał? Jakie przesłanie?
“No nie być pan taki, odpowiedz”...
Panie Mezonie, ja jestem tylko stendhalowskim zwierciadłem stojącym przy drodze, po której przetaczają się codzienne cykle informacyjne. Jeśli chodzi o czerwoną płachtę w postaci nazwiska prezydenta, to dziś mnie zupełnie nie drażni, bo właśnie kończę trzeci Foster’s. Czy to zgodne z etyką dziennikarską? Tak! Bo jutro obudzę się z napędzającym polemiczną pasję aldehydem octowym w krwiobiegu.
W ostatnim wejsciu rzucil pan, panie Piotrze, tyle hasel, ze az w glowie zakrecilo: “stendhalowskie zwierciadlo stojace przy drodze”, “koncze trzeci Foster’s”, czy “aldehyd octowy w krwiobiegu”. Czy to znaczy, ze patrzac w lustro wlewa pan w siebie trzeci kieliszek whisky obawiajac sie, ze jutro bedzie kac, czy moze poeta mial na mysli zupelnie co innego?
Zwierciadlo autora powiesci “Czerwone i czarne” przechadzalo sie po goscincu, a nie siedzialo w knajpie popijajac Fostera i zajadajac do tego, byc moze, lazanki z kapusta, bo po takiej kombinacji znacznie lepiej sie odbija. I nie plachta zadna czerwona machalem tylko wystawilem Panu Piotrowi pilke aby celnie strzelil w prawe okienko. Ale coz, po trzech piwach, ma sie, co najwyzej, ochote strzelic gola jakiejs panience bo wtedy wszystkie wydaja sie bardzo urodziwe.
To co Pan proponuje, poza wsadzeniem Obamy do więzienia, Panie Mezonie? Parytet złota? Obecny prezydent nie wymyślił drukowania pieniędzy. To wszystko wina Gutenberga. Przez niego upadały nie tylko rządy, ale i całe systemy i.e. komunizm.
Gutenberg - ach ci Zydzi! Nie bez kozery ich ten ruch OWS tak miesza z blotem. Nie chce tego Gutenberga bronic ale psucie pieniadza przez wladce uprawnionego do bicia monety jest duzo starsze od wynalazku Doborgorskiego. Dobry pieniadz jest wypierany przez zly pieniadz, jak glosi prawo Kopernika. Co robic? Co robic? Co robic? Moze nic. Cykle ekonomiczne wystepuja od bibilijnych czasow (lata tluste i chude) wiec moze trzeba recesje przeczekac. Katar nie leczony trwa tydzien, a leczony 7 dni. Gospodarka musi sie przegrupowac. Konsumenci powinni posplacac dlugi zanim zaczna na nowo konsumowac. Za wiele zainwestowano w sektor budowlany-mieszkaniowy, a za malo w infrastrukture bo pieniadze publiczne ida na transfery socjalne. Zmniejszyc przeregulowanie gospodarki krepujace inicjatywe przedsiebiorcow - to nie kosztuje budzetu! Nie straszyc sektora prywatnego, nie siac niepewnosci, ze nastapi jakas bolszewicka redystrybucja. Dac ludziom dzialac, zakladac przedsiebiorstwa co wiaze sie z ryzykiem, a wiec sukces nie powinien byc karany podatkowa konfiskata zysku. Wreszcie zrobic cos z naplywem niewykwalifikowanych imigrantow aby zmniejszyc konkurencje na rynku pracy i poprawic negocjacyjna sile Pracy w odwiecznym, zdrowym sporze z Kapitalem. W 3 latach kryzysu 2008-2010 wydano 3.5 miliona nowych zielonych kart co jest dokladnie rowne przyrostowi bezrobotnych.
“W 3 latach kryzysu 2008-2010 wydano 3.5 miliona nowych zielonych kart co jest dokladnie rowne przyrostowi bezrobotnych”
Minus ci ktorzy zrobili w Ameryce doktoraty i muslieli wyjechac, albowiem uzyskanie zielonej karty przez takiego naciagacza jest niemozliwe.
Panie Mezonie - wszystko z pana planu jest prawidlowe. Jedynie czesc o nielegalnych imigrantach jest nonplus (confused) bo armia nielegalnych nie stanowi konkurencji dla bezrobotnych. Ci ostatni zostali zwolnieni z galez przemyslu, w ktorych niewyksztalceni Latynosi nie szukaja pracy. Ograniczona konkurencja istnieje jedynie w konstrukszon. Ale dobrze, ze istnieje - zyskuja na niej nie tylko konsumenci, bo placa taniej za uslugi kontraktorow, ale takze sami kontraktorzy, dla ktorych koszty zatrudnienia pracownika sa duzo nizsze. W sumie, nielegalni to gospodarczy plus dla Ameryki.
Nie rozumiem tez, jak poparcie zwiazkow zawodowych (Pracy) wzgledem sektora prywatnego (Kapitalu) poprawi cokolwiek. Raczej pogorszy. Walki z labor w Wisconsin, a teraz w Ohio jasno to pokazuja.
Klucz to odsuniecie Barack “The Empty Suit” Obama od wladzy. Facet wpedzi kraj w bankructwo.
Nie pisalem o nielegalnych ani slowa tylko o niewyksztalconych. Oczywiscie, ze wlasciciel budowlanego interesu korzysta na tym, ze placi pracownikowi malo i nie funduje mu ubezpieczenia. Klient “konstuktora” korzysta pozornie bo zaplaci mniej za robote ale podniosa mu podatki bo nieubezpieczonego robotnika i tak publiczny szpital przyjac musi, a jego dzieci musi ksztalcic publiczna szkola. Jak to jest, ze niemieckie firmy samochodowe maja najwyzsze na swiecie koszty robocizny, a mimo to sa dochodowe? Ha???? Podobnie szwajcarski przemysl precyzyjny. Niskie place to kopanie sobie grobu bo czynia one inwestycje zwiekszajace produktywnosc nieoplacalnymi. Niestety sila nabywcza przecietnej placy robotniczej stoi w miejscu od 40 lat. Trudno winic Obame za to ,ze juz w wieku 10 lat zaczal szkodzic krajowi. Robi to dopiero od 3 lat. Jesli uznamy, ze zwiekszajace sie rozwarstwienie dochodowe jest szkodliwe bo moze zaburzyc spoleczna harmonie, to nalezy leczyc nie objawy (np. podnoszac podatki tym ktorzy sa produktywni) ale zrodlo choroby jakim jest stagnacja plac w grupach niewyksztalconych. Problem jest nie tylko amerykanski bo rozwarstwienie dochodowe powieksza sie tez w Europie.
Musze sprostowac - ten “boa constructor” wcale nie zyskuje na duszeniu niskimi placami swoich pracownikow. Konkuruje przeciez z innymi constructorami, ktorzy maja takie same niskie koszty pracy, a wiec zaden z nich nie moze sobie skalkulowac wiekszego zysku bo nie dostanie zlecenia. Wlasciwie gdyby ci przedsiebiorcy budowlani musieli placic swoim robotnikom 3 razy wiecej (ale wszyscy w ramach uczciwej konkurencji wymuszanej przez nadzor tak srogi jak w Niemczech) to nadal mieliby takie same zyski. Klienci placiliby wiecej za robote ale za to mniejsze podatki na finansowanie uslug publicznych dla taniej sily roboczej. Wysokie zarobki, oparte o wysoce wydajna, wyksztalcona sile robocza sa dobre dla wszystkich inaczej idealnym krajem do zycia bylby Bangladesz.
Posilbym o pozostawienie na boku Bangladeshu, Niemiec i Szwajcarii i nie porownywanie jablek z gruszkami (US vs Niemcy, US vs Swiss, etc.). i sliwek z ananasami (wysoce wyspecjalizowanej, produkujacej “rich, value-added products” sile robocza tych krajow z masa robotnicza swiata).
———
Klasyczna ekonomia, doswiadczenie w kierowaniu biznesem i zdrowy rozsadek ucza, ze podnoszenie zarobkow - o czym pan pisze - zmniejsza, nie zwieksza oplacalnosc businessu i jego survivability. A bez dynamicznych biznesow nie ma zdrowej gospodarki. Zwiekszanie zarobkow, nawet znaczne, mozliwe jest i KONIECZNE dopiero wtedy, gdy jakosc produktu jest niezwykle wysoka. W fazie wczesniejszej to samobojstwo.
———
Wartosc taniej sily roboczej niewykwalifikowanych czy nielegalnych jest wyzsza niz koszty szpitalne, wiezienne, szkolne, etc. ponoszona przez spoleczenstwo - stad, taniocha poplaca. Taki wydaje sie konsensus wsrod naukowcow chociaz bardzo to trudno precyzyjnie wyliczyc.
——-
Economy 101 uczy, ze sztuczne, nie rynkowe podnoszenie zarobkow dla pewnych zawodow (pisze pan: 3x wiecej) zmniejsza wealth reszty spoleczenstwa, ktore “karane” wyzszymi cenami uslug nie ma pieniedzy na konsumpcje innych produktow. Ale to tez teoria, jak prawie wszystko w dismal science, czyli w ekonomii.
————-
“Uczciwa konkurencja wymuszona przez ... srogi nadzor…” - nie chce sie czepiac slow, ale przeciez srogi nadzor wymusi sztuczna, bo nierynkowa, konkurencje. Dlugoterminowo, rynek jest madrzejszy niz najmadrzejszy urzednik. Myslalem, ze jest pan wolnorynkowcem…
Prosze sie nie martwic rozwarstwieniem spoleczenstwa. To problem sztuczny tworzony przez inzynierow spolecznych, ktorzy zaprzedali swe dusze destrukcyjnej idei rownosci. Podzial na bogatych, mniej zamoznych i biednych zawsze bedzie istnial. Problem w tym, zeby ci, ktorzy sa biedni mieli szanse skakac z nizszej kategorii do wyzszej. W US taka szansa wciaz istnieje. Oblicza sie, ze w ciagu typowej dekady tylko 16 proc. poor people is still at the same level. W tej liczbie sa glownie mniejszosci plus ludzie nie bedacy w stanie sie podniesc. The rest is well-to-do or rich. Na miejsce formerly poor naplywaja biedni imigranci - legalni i nielegalni. I tak kolo sie kreci.
Sorry, wybyłem na weekend. Zadziwia mnie, Panie INteligentNY, że mieszkając tak długo w kraju dość liberalnym i zdecydowanie liberalnym mieście, wciąż posługuje się Pan frazeologią używaną na zebraniach partyjnych pod koniec lat 60. ubiegłego wieku. Komu to służy? Kto za kim stoi? Jak kto? Ja przecież stoję jak wół. Piotr Milewski brzmi nazwisko. A komu to służy? Ludziom, którzy mają poczucie humoru trochę bardziej generalne niż Pan i nie śmieszą ich wyłącznie dowcipy o Żydach, ale również takie powyższe połączenie operetki z Miniszkówną.
Chodza rozne plotki na temat Docenta. Podobno tak przejal sie teoria Darwina, ze postanowil, na wlasne reke, ewoluowac wraz ewolucja srodowiska tj. blogowiska tudziez rykowiska. Natomiast znajomy Kaon slyszal, ze Docent w stanie wskazujacym zatoczyl sie i wpadl w Brookhaven na wiazke protonow no i w rezultacie rozpadl sie na czastki elementarne. Mnie go tam wcale nie zal.
Czyli stalo sie cos tragicznego z naszym Docentem. Nic nie zrozumialem z wypowiedzi Mezona.
Przy okazji przegladnalem inne blogi ND, gazete online w ogole, i jestem zatrwozony jakoscia polszczyzny. Wszyscy przepisuja z angielskiego az piszczy. Widac to w konstrukcji zdan i mysli. Pan jest zdecydowanie najlepszy, pod kazdym wzgledem. Gietkosc jezyka, swoboda i lekkosc wykladania mysli godne pochwaly. No i bardzo dobry jezyk chociaz pan w USA juz pewnie dlugo. Latus jest sprawny, ale cyniczny. Tomek Deptula - mechaniczny ale napisze na kazdy temat bez specjalnych zgrzytow. Inni, szczegolnie mlode kobiety (bo to nie dziennikarki) beznadziejne. Kto im pozwala dotykac piora? Gazeta, nawet w nowej, okrojonej formie, nie przetrwa dluzej niz 2-3 lata.
Czyli stalo sie cos tragicznego z Docentem. Nic nie zrozumialem z wypowiedzi Mezona.
Przy okazji przegladnalem inne blogi ND, gazete online w ogole. Jestem zatrwozony jakoscia polszczyzny. Poza tym, wszyscy przepisuja z angielskiego az piszczy. Widac to w konstrukcji zdan i mysli. Pan jest zdecydowanie najlepszy, pod kazdym wzgledem. Gietkosc jezyka, swoboda i lekkosc wykladania mysli godne pochwaly. No i bardzo dobry jezyk chociaz pan w USA juz pewnie dlugo. Latus jest sprawny, ale cyniczny. Tomek Deptula - mechaniczny ale napisze na kazdy temat bez specjalnych zgrzytow. Inni, szczegolnie mlode kobiety (bo to nie dziennikarki) beznadziejne. Kto im pozwala dotykac piora? Gazeta, nawet w nowej, okrojonej formie, nie przetrwa dluzej niz 2-3 lata.
He, he… Dobre, Panie Mezon. Biedni ci Amerykanie. Sila, no, sila ich do tych pozyczek przygwalcili. No to teraz maja prawo narzekac.