Te szokujące dane przekazane przez nowojorski bank Rezerwy Federalnej pokazują dramat młodego pokolenia. Aby sfinansować koszty wyższej edukacji, są oni zmuszeni pożyczać pieniądze w ilościach do tej pory niespotykanych.
Wszystko przez rosnące koszty czesnego oraz kryzys, który sprawił, że rodzice nie mogą finansować studiów dzieci w takim stopniu jak jeszcze kilka lat temu. Rezultat? Według College Board suma zaciągniętych pożyczek studenckich w ciągu pięciu lat podwoiła się po uwzględnieniu wskaźnika inflacji. Statystyczny student na studiach dziennych pożyczył w 2010 roku 49 623 dolary – o 63 procent więcej niż dziesięć lat temu. Dla kontrastu – w czasach kryzysu Amerykanie zmniejszyli obciążenia swoich hipotek i kart kredytowych.
To kolejna pułapka, którą sami sobie gotujemy – ostrzegają ekonomiści. Produkujemy całą generację ludzi, którzy w dorosłe życie wystartują z ogromnym obciążeniem finansowym. Jest to pokolenie, które w dobie strukturalnego bezrobocia będzie miało poważne problemy ze znalezieniem pracy. Konieczność spłacania długów opóźni podejmowanie przez nich ważnych życiowych decyzji, takich jak zakładanie rodziny, prokreacja czy zakup pierwszego domu. Ten schemat, wielokrotnie powielany, musi się odbić negatywnie na rozwoju gospodarczym kraju. Bo przecież spłacanie długów skutecznie ograniczy konsumpcję, na której opiera się amerykańska gospodarka.
Nie brak nawet bardziej kasandrycznych głosów, o kolejnej bańce kredytowej, która może od środka rozsadzić system finansowy w przypadku masowych niewypłacalności. Trzeba jednak pamiętać, że uderzy to przede wszystkim w pożyczających, a nie wierzycieli. Pożyczek studenckich nie da się wymazać w przypadku bankructwa. Prawa instytucji finansowych i gwarantującego kredyty rządu są dużo większe niż w przypadku zwykłych pożyczek komercyjnych.
W 2009 roku nie spłacano na czas co dwunastej pożyczki studenckiej. W miarę jak amerykańskie college'e i uniwersytety wypluwać będą kolejne roczniki bezrobotnych, liczba osób przeznaczających większość dochodów na opłacanie kosztów spędzenia pierwszych czterech dorosłych lat życia na kampusie będzie systematycznie rosła. Czy takiego losu życzymy naszym dzieciom?
“Wszystko przez rosnące koszty czesnego…” Hm…. Ale przeciez koszty czesnego rosna szybko wlasnie dlatego, ze studenci chetnie to czesne placa bo latwo dostaja pozyczke wiec rzeczywiscie powstaje banka spekulacyjna. Szkoly wyzsze nie musza sie martwic, ze gdy podniosa czesne to nie wypelnia sal wykladowych - wiec podnosza. Nadmierna podaz pieniadza wywoluje wiec banke na kolejnym rynku. Szkoly wyzsze marnuja dziesiatki miliardow na finansowanie sportu “stuenckiego” (w rzeczywistosci zawodowego), ktory ma dodac im prestizu i przyciagnac dodatkowych klientow, pardon, studentow, ktorzy zaplaca wysokie czesne bo bank chetnie da im pozyczke gwarantowana przez panstwo a wiec pozbawiona ryzyka.
Wyglada jednak na to, ze nastepuje pewne opamietanie i ostudzenie mlodych glow, ktore do tej pory myslaly, ze na domu i na wyksztaleniu nigdy sie nie straci wiec cena nie ma znaczenia. Wazne by wyprzedzic innych chetnych podbijajac cene, a potem jakos to bedzie. Moze i kiedys bylo ale nie jest.
Brawo! Dokladnie tak to wyglada. Tu podaje co napisalem w innym miejscu na ten temat.
Na przyszlosc:
Po pierwsze skonczyc z robieniem “wody z mozgu” mlodemu pokoleniu, ze wszystko moze (“you can do it”), wiecej sie beda zastanawiali nad tym jakie kierunki wybierac - jak sam podajesz twoja edukacja kosztowala troche ale bylo warto. Po drugie skonczyc z wizja “studia sa dla kazdego”, wiecej zawodowek i technikow, jak to bylo w Polsce za dawnych lat, gdzie po 5 letnich technikach (ludzie wtedy nie szli i nie marnowali czasu na licea - high school) mieli oni wieksza wiedze niz dzisiejsi absolwencji tzw. BS.
Po trzecie wspomagac finansowo kierunki, ktore maja znaczenie dla gospodarki kraju tzw. STEM (The Science, Technology, Engineering, and Mathematics) w pozostalych ograniczyc pomoc finansowa do zera.
Uczelnie majac mniej forsy naplywajacej z kasy podatnikow beda musialy zrezygnowac z nowoczesnych stadionow na 50tys.ludzi i zaczna sie zajmowac tym czym powinny zajmowac sie uczelnie wyzsze - tzn. ksztalceniem kadry, a nie bieganiem za pilka czy to okragla, owalna czy kwadratowa, od tego byla w Polsce Akademia Wychowania Fizycznego zwana AWF.
Na dzisiaj:
Nic kompletnie nic. Wziales pozyczke, to ja po prostu splacasz i tyle. A skoro wujek Sam w postaci Obamy chce dac komus prezent (za publiczne pieniadze) to
dlaczego od razu nie pojsc na calosc i “darowac” te pozyczki tak jak “darowano” forse bankom, aby nie upadly.
Albo tez, (zuchwala mysl) wreszcie na powaznie wziasc sie za tworzenie miejsc pracy w Ameryce, a nie w Chinach czy Indiach. Sam dobrze wiesz jak to wyglada, bo pracujesz w branzy komputerowej. Dla ciebie “emigracja” pracy za ocean, zwana popularnie “outsourcing” kosztowala strate ok. 30% zarobkow, dla innych utrate pracy. Mialbys nie 70tys, ale 100tys na rok i pozyczka nie bylaby problemem.
Jak sam dobrze tez zauwazyles jednym z wyjsc (choc i tam sa kolejki, jak sam piszesz), jest sluzba w wojsku, tam tez mozna zarobic, zwlaszcza, ze Ameryka jest juz w stanie wojny z tyloma panstwami (a kolejne na horyzoncie), ze zaczyna brakowac palcow, aby je policzyc.
Nie! Takiego losu nikomu nie powinniśmy życzyć...
http://www.youtube.com/watch?v=VpZtX32sKVE
Gdy bylem mlodszy myslalem ze Bog jest slepy i slonce nigdy nie zachodzi nad USA…. i wtedy chcialem panicznie uciekac z Polski…... a wtedy ktos powiedzial mi, ze niedlugo zobacze i upadek ZSRR, i upadek USA i upadek jakiegos europejskiego kolosa, ktory wtedy jeszcze nie istnial….. a bylo z trzydziesci pare lat temu….. Bog odzyskal wzrok tyle ze trwalo to tak dlugo…. jednak slonce wschodzi i slonce zachodzi…..
Z wielu komentarzy na tym forum widze ogromna radosc z klopotow jakie ma USA. Radosc komentujacych jest proporcjonalna do odleglosci od USA, im dalej, tym radosc wieksza..
Jak sie nie ma z czego cieszyc, to trzeba cieszyc sie z kryzysu..
To pieknie, ze po tylu latach Bog w koncu Pana wysluchal i pozwala napawac sie klopotami innych.. Lubie takich Bogow .. i lubie takich optymistow, ktorzy przepowiadaja upadek kolosa, ktory jeszcze nie istnial. Sa ludzie, ktorzy swoje sukcesy mierza porazkami innych i rownaja do tych, ktorym w danym momencie podwinela sie noga. Gratuluje precepcji !
No i Boga..
Niestety, poza grupą kilkunastu, czy kilkudziesięciu dobrych i bardzo dobrych uniwersytetów większość amerykańskich uczelni nie oferuje edukacji na zadowalającym poziomie. W większości wypadków czteroletni college jest tylko przedłużeniem nauki w szkole średniej, nie przgotowuje nawet do jakiegoś konkretnego zawodu. A odbywa się to wszystko za ogromne pieniądze.
Jak ktos sobie chce kupic Mercedesa albo BMW, czy chocby Lexusa, to musi wziac kredyt z banku. I go splacic. I nikt nad takimi osobnikami nie roni lez ani nei placze.
Edukacja to taki sam towar jak Mercedes, BMW czy Lexus. Jak ktos chce sobie edukacje kupic, to musi zaplacic. Jak nie ma pieneidzy to musi wziac kredyt z banku. I go splacic.
Facio ktory kupil Mercedesa, BMW, czy chocby Lexusa nei czuje sie pokrzywdzony ze splaca kredyt. Rozumie ze dostal towar i musi zaplacic. Osobnik ktory sie wydeukowal i musi splacac kredut uwaza sie za pokrzywdzonego.
Czy moze Pan Redaktor wytlumaczyc dlaczego uwaza sie za pokrzywdzonego i dlaczego mu nalezy wspolczuc? A nei nalezy wspolczuc temu ktory kupil Mercedesa, BMW czy chocby Lexusa?...
Sadzac po tonie Pana artykulu, Pan wie dlaczego im nalezy wspolczuc. Bo im Pan wspolczuje. Prosze wiec o objasnienie. Z gory dziekuje
Pan Redaktor: “W miarę jak amerykańskie college’e i uniwersytety wypluwać będą kolejne roczniki bezrobotnych, liczba osób przeznaczających większość dochodów na opłacanie kosztów spędzenia pierwszych czterech dorosłych lat życia na kampusie będzie systematycznie rosła”
Doskonale Pan Redaktor to powiedzial. Owo “studiowanie” sprowadza sie do “przebywania na kampusie”.
Ja dosyc czesto przeprowadzam interviews mlodych ludzi konczacych amerykanskie uniwersytety w pewnej specjalnosci inzynieryjnej. Na Midwescie. Moje pierwsze a rutynowe pytanie to: “Jakie miales wyklady na temat… powiedzmy, wytrzymalosci materialow”. I typowa odpowiedz: “From the top of my head I cannot tell you”. Facio udzielajacy takiej odpowiedzi laduje za dzwiami w milisekunde. Albowiem jak facio nie pamieta JAKI wyklad mial, to jak ma pamietac CO na tym wykladzie mial?
Niestety, poziom edukacji jest porazajacy. Wiekszosc tych ludzi nigdy nie powinna znalezc sie na studiach WYZSZYCH.
tylko pytanie o co ci ludzie maja pretensje, jesli ktos skonczyl nauki polityczne , literature angielska czy filozofie albo archeologi teatrologie lub historie i zadluzyl sie na 100 000 $ to taka osoba jest poprostu idiota, i pretensje moze miec do siebie , wiadomo ze kierunki humanistyczne sa dla pasjonatow ktorzy wybieraja biede po ich skonczeniu, pozdrawiam
Chcialbym nie stety z koncentrowac sie na nauce .Dlaczego wokol takiej szkoly jest co najmiej kilka barow z alkocholem.Na poczantku mosi przez rok mieszkac w domu studeckim .A tam to jest naprawde dyscyplina .Maja swoich ludzi ktorzy pilnuja porzadku a poza domem jest specialna policja .Po roku taki student moze szukac sobie apartament .Wynajmuja domek na 10 osob placa po 200 czy mniej i lepiej sie oplaca ale co z nauka jak w kolo tyle barow.Mnialem przyjemnosc byc u syna na takim apartamecie .Lodowka zamiast jedzenia ma piwo itp.Alkochol to pierwsza sprawa .Teraz swego czasu przyjezdzali governor do takiej szkoly i za wyklad brali po 50 tys nawet wiecej .Pytanie skad te pieniadze a no skad od studentow.Ile taki Walesa na chapal tych dolarow nie myslac o tym ze zabiera to studentom .Kwasniewski i ini.Po tym jak zaczelo byc glosno na ten temat jak Bush czy Clinton nachapali miliony z College to przestali jezdziic .Swego czasu zapraszalem Walese do odwiedzenia lokalnego High school .Jak mi zaspiewal jakie stawki on ma to baranialem.Yumacze Lechu przeciez te pieniadze to ludzie placa z podatkow zeby utrzymac szkole,Czy mogbys choc cene zbic na dol .A on do mnie ja tez chce zyc a to America.Koszt ze wszystkim z jego ludmi i zyczenie spanie w najlepszym hotelu.Ponad $50 tys .Wiec sami widzicie dlaczego ceny musialy rosnac jak Bush Clinton i ini przyjezdzali i nie brali co laska tylko miliony?
@lenin,
W USA kazdy ma wybor i kazdy ma mozliwosci, od jednostki zalezy, jak je wykorzysta. W Ameryce wyksztalcenie traktowane jest jak dobro prywatne. Wiekszosc prywatnych Uczelni zapewnia najczesciej akademik dla studentow programow undergraduate. Jesli twoj syn zdecydowal sie dzielic dom z 10 studentami to wasza sprawa i wasza decyzja. Jest taniej, ale nie jest lepiej.
Bary wokol szkoly nie naleza do szkoly, ale do prywatnych wlascicieli. Studenci wioda studenckie zycie, ale nie wszyscy sniadanie zaczynaja od puszki piwa na kaca. Trzeba bylo zmusic syna do mieszkania w Akademiku- zreszta, tez nikt im tam lodowki nie sprawdza, security dbaja tylko o bezpieczenstwo campusu.
Amerykanskie Uniwersytety sa jednymi z najlepszych na swiecie, przewodza i dominuja w rankingach.. konkuruja miedzy soba. I sa przede wszystkim bogate, maja pieniadze na badania naukowe, na najlepsza kadre wykladowcow,maja pieniadze na oplacenie podobnych wykladow o jakich piszesz i maja pieniadze na pomoc finansowa dla studentow. Majatki takich uczelni to nie tylko budynki campusu, to takze cale polacie gruntow, nieruchomosci.. Same filantropijne dotacje kazdego roku grubo przekraczaja ponad $100 milonow. Majatki takich uczelni wyceniane sa na biliony.
Wiec, to co piszesz, to bzdury, ze gaza za wyklady Clintona pochodzi z czesnego studentow. To, co placa studenci, to kropla w dochodach takich uczelni. mamula66
, edukacja to taki sam towar jak Mercedes, BMW czy Lexus..
Placisz za jakosc.
I jeszcze jedno. Do najlepszych szkol dostaja sie najlepsi lenin..
Tak, jak pisze
Niestety, komunikatywna nie ma racji: a) Tuition, czyli czesne stanowi bardzo zasdniczy skladnik budzetu uczelni. Prosze popatzrec na internecie. Budzety uczelni stanowych sa jawne, b) Uniwersytety w USA nei sa bynajmniej “najlepsze na swiece”. Owszem, te w pierwszej setce, tak. Ale uniwersytetow jest w tym kraju cos okolo 5 tysiecy
@mamula66
W rankingach swiatowych uczelni na 200 najlepszych, amerykanskich jest okolo 70 ( dwa polskie uniwersytety uplasowaly sie w 6 setce..)
W USA jak wiesz mamy uczelnie publiczne i prywatne. Te pierwsze finansowane sa z pieniedzy podatnikow danego stanu, te drugie posiadaja prywatne fundusze bedace glownym zrodlem finansowym zasilajacym budzet.
System uczelni USA jest bardzo dobry, o czym swiadczy ich udzial we wszystkich prestizowych nagrodach.. Najwiecej laureatow Nobla spotkamy na amerykanskich uczelniach, Panie mamula66.
I tak, jak samochody roznia sie pomiedzy soba, tak samo roznia sie amerykanskie Universytety. Te najlepsze ( a jest ich sporo), zapewniaja doskonala edukacje ..
Ja nie neguje ze w USA sa bardzo dobre uniwersytety, napisalem przeciez: “w pierwszej setce”. Ale 70 uniwersytetow wsrod 200 najlepszych na 5000 uniwersytetow w USA, to jak dla mnie wynik znacznie, ale to znacznie gorszy niz wynik uniwersytetow polskich. Nie zapoinajmy ze ludnosc Polski liczy mniej wiecej tyle co ludnosc Kaliforni. Wiec argument “z Polski 2, z USA - 70” jest taki sobie. Taki sobie dla USA.
Wiem jakie sa uniwersytety w USA i jak sa finansowane, bo mam wglad poniekad “od srodka” - jako profesor pzrepracowalem w dwoch prawie 15 lat. I nadal twierdze ze wplywy z “tuition” sa dosyc wazna czescia budzetu.
Rowniez twerdze ze poziom edukacji na PRZECIETNYM amerykanskim uniwersytecie, tym w rankingu ponizej, powiedzmy, 1000, jest zalosny. W porownaniu z czymkolwiek.
A argument o nagrodach tez jest taki sobie. Nie mozna sadzic o tezyznie fizycznej narodu na podstawie ilosci medali olimpilskich. Zwlaszcza jezeli polowa Olimpijczykow ma egzotyczne nazwiska
@mamula66
Wszystkie polskie uniwersytety maja budzet rowny budzetowi jednej amerykanskiej uczelni i w zasadzie nie licza sie w swiatowych rankingach.
Nie zmienia to jednak faktu, ze wiekszosc amerykanskich uczelni jest po prostu dobra i konkurencyjna.
“Wszystkie polskie uniwersytety maja budzet rowny budzetowi jednej amerykanskiej uczelni”
Ktorej amerykanskiej uczelni? University of Kalamazzoo?
“i w zasadzie nie licza sie w swiatowych rankingach.” Wiekszosc amerykanskich uczelni nie liczy sie w miedzynarodowych rankingach, i w ogole, w zadnych rankingach
“Nie zmienia to jednak faktu, ze wiekszosc amerykanskich uczelni jest po prostu dobra i konkurencyjna.”
Niestety, MNIEJSZOSC. Wiekscosc to “vocational schools” nie dorastajace do piet polskim technikom z okresu Komuny
.
@
Od kilku lat budzet wszystkich polskich uczelni publicznych wynosi 10-12 mld zl.
Buzdet uniwersytetow Princeton i Harvarda wynosi ok 5mld dolarow.
Polskie uczelnie ksztalca ponad miliona studentow a Uniwersytety Harvarda i Princeton ok 25 tys.
Panie mamula66 ja nie pisze o najgorszych uczelniach, ja pisze o dobrych i najlepszych..
Zgadzam sie w 200% i wiecej procentach , ze polskie 5-letnie technika, ksztalcily ludzi duzo bardziej wyksztalconych zyciowo i zawodowo, niz wiekszosc amerykanskich uczelni i to za duzo, duzo mniejsze pieniadze (bo jak sami wiemy moze i nauka byla bezplatna, ale szkola to nie tylko wydatki na ksiazki i wyklady, tez bylo nieraz trudno normalnej rodzinie wyksztalcic dzieci).
Pan Deptuła musi sobie sprawdzić nazewnictwo i kolejność w systemie pieniężnym USA, gdyż w USA stosuje się tzw.short system gdzie bilion jest równy 1.000.000.000 to znaczy tyle samo co w tzw. long system miliard. W tzw short system nie stosuje się pojęcia miliard, zaraz po milionie 1.000.000 jest bilion 1.000.000.000 (nasz Polski Miliard)
Drogi allinall,
Ta sprawa wraca wielokrotnie i jest przyczyną wielu nieporozumień, od kiedy przyszło mi pisać o amerykańskiej gospodarce dla osób mieszkających w USA. Wyjaśnijmy więc po raz n-ty: TEN BLOG JEST PISANY PO POLSKU i w związku z tym stosuję w nim polskie nazewnictwo i polski system numeryczny. Tak robią zresztą wszystkie poważne polskie i polskojęzyczne media.
A więc: tysiąc - milion - miliard - bilion – trylion. W ten sam sposób mierzymy w języku, którym się posługujemy złotówki, dolary, euro, jeny i inne waluty świata. Żądanie, abym w przypadku tekstu (po polsku) o amerykańskiej walucie stosował angielskie liczebniki jest niedorzecznością. Absurdalność takiego żądania dostrzeże każdy, gdy przyjdzie mu przeliczyć ów amerykański “trillion” na polskie złotówki. Wyjdzie z tego, że “trillion dollars” to po polsku 3 biliony PLN. Prawda, że absurd? A więc – w tekście po polsku – polskie liczebniki. Długi z pożyczek studenckich wynoszą więc 1 bilion amerykańskich dolarów. (One trillion US dollars).
Cóż, zawsze się znajdą tacy, którzy myślą, że coś wiedzą lepiej. Najwyraźniej allinall do takich się zalicza. Może od razu zaczniemy pisać przymiotniki z dużej litery, podobnie jak zaimek “I” (Ja), bo tak piszą Amerykanie? Będziemy więc mówić po Polsku, Angielsku, Hiszpańsku, a nie po polsku, angielsku i hiszpańsku. Jak szaleć to szaleć. Ja mówić i liczyć po Angielski!
Taki studencki Gulag na Alasce….