Wiele osób nie jest w stanie zrozumieć dlaczego projekty Stop Online Piracy Act oraz Protect Intellectual Property Act rozpatrywane równolegle w Izbie Reprezentantów oraz w Senacie cieszą się poparciem tak wielu członków Kongresu, mimo że są zaprzeczeniem podstawowych wartości amerykańskiej demokracji. Dlaczego państwo chce ingerować wolność internetu w imię obrony praw grupy producentów i wydawców muzycznych i firmowych? W obecnym brzmieniu rozpatrywane równolegle ustawy dają amerykańskiemu rządowi narzędzia pozwalające na ingerencję w wolność słowa w internecie i ograniczanie dostępu do portali, którym nie udowodniono jeszcze naruszenia praw autorskich.
Odpowiedź na to pytanie znajdziemy zaglądając do kieszeni polityków. Według MapLight nie nastawionej na zysk, ponadpartyjnej organizacji zajmującej się ujawnianiem wpływu pieniędzy na politykę, grupy interesu związane z przemysłem rozrywkowym wpłaciły na fundusze wyborcze siedmiokrotnie wyższe sumy niż lobby internetowe. W ciągu minionych 6 lat na konta kampanii wyborczych amerykańskich senatorów firmy z Hollywood (np. Disney, Time Warner, Comcast, CBS) oraz reprezentujące producentów muzycznych Recording Industry Association of America wpłaciły prawie 14,5 miliona dolarów w nadziei, że uda im się przeforsować ustawę, dzięki której będą mogli łatwiej zwalczać piratów. W tym samym czasie spółki, które sprzeciwiają się ustawie (Google, Yahoo, Facebook, eBay, czy Twitter) przekazały politykom z izby wyższej tylko 2 miliony dolarów. Z kolei w Izbie Reprezentantów w latach 2009-2011 (zbadano tylko członków wpływowej Komisji Sądownictwa) proporcja w donacjach wynosiła 4:1 na korzyść zwolenników ustawy.
Nic więc dziwnego, że do środy 18 stycznia wielu członków Kongresu bezkrytycznie popierało forsowane przez "rozrywkowe" lobby zapisy ignorując apele drugiej strony. Dopiero rozmiary protestu zainicjowanego przez Wikipedię, Google i inne spółki internetowe dały politykom do myślenia. Akcję poparły miliony internautów na całym świecie, ale przede wszystkim w samych Stanach Zjednoczonych. Jak za dotknięciem różdżki, wielu kongresmanów i senatorów od razu zasygnalizowało zamiar ponownego pochylenia się nad projektem i zmiany najbardziej kontrowersyjnych zapisów. W szlachetne intencje i nagły przypływ miłości w fundamentalną zasadę wolności słowa nikt co prawda nie wierzy, ale mamy przecież rok wyborczy. W listopadzie Amerykanie wybiorą nie tylko prezydenta, ale także całą Izbę Reprezentantów i 1/3 Senatu. Wielu młodych ludzi z pewnością nie zapomniałoby w listopadzie swoim reprezentantom w Kongresie, że zagłosowali za ograniczeniem wolności podstawowego narzędzia komunikacji jakim posługuje się cała generacja Amerykanów.
Czy takie podejście oznacza przyzwolenie na kradzież własności intelektualnej? Bynajmniej. Piractwo jest zjawiskiem nagannym, ale należy znaleźć środki, które pozwolą na jego zwalczanie bez wylewania dziecka z kąpielą. Krajami o najniższych wskaźnikach przestępstw były zawsze kraje totalitarne. Tam był zawsze spokój, ład i porządek, bo policja i służby bezpieczeństwa trzymały wszystkich za mordę. Tylko jakoś nie wszyscy mieli ochotę żyć pod czujnym okiem Wielkiego Brata. I na pewno nie o taką formę kontroli chodziło ani ojcom-założycielom amerykańskiej demokracji, ani twórcom internetu.
” Piractwo jest zjawiskiem nagannym, ale należy znaleźć środki, które pozwolą na jego zwalczanie bez wylewania dziecka z kąpielą”
Jak wykazuja dyskusje na forach internetowych, grupach usenetowych itede. wiekszosc tak zwanych “internautow” nie potepia piractwa. Wrecz przeciwnie, uwaza ze “za darmo nam sie malezy” a zlodziejami sa ci ktorzy pobieraja 10 dolarow za plyte CD czy bilet do kina. Natomiast wszelkie proby regulacj itraktowane sa jak ozamach na “wolnosc”. Wolnosc do wolneg ozlodziejstwa…
Ja popieram SOPA i PIPA i bede moich kongresmanow z tego poparcia rozliczal. o czym juz do nich napisalem. A popieram takie akcje od czasu gdy wydawnictwo odmowilo wznowienia mojej ksiazki bo ktos ja skopiowal i umiescil na internecie
“Piractwo jest zjawiskiem nagannym,”..... tak jak pazernosc wlascicieli tych “wartosci intelektualnych”..... Dla “poprawnosci poltycznej” w tym miejscu powiniem powiedziec , ze potepiam piractwo…... a powiem tylko, ze mam to gleboko w d…. moj pierwszy komputer kupilem w 1989 roku (x286).... i od tego czasu mam caly strych zawalony tuzimem innych komputerow i kilka kartonow z accesoriami i oprogramowaniem…. zaplacilem “frycowe” za pogon za cyberspace….. kupowalem niesprawdzone do konca hardware i software…. placiel swoim czasem i pieniedzmi za eksperymenty programistow i pazernosc Gatesa…..
Dzis dopiero po 2 dekadach Windows 7 nie jest na tyle pazerny i zadowala sie konfiguracja compa z Window XP…..
Dlaczego wtedy te opasle dupki z Congresu nie chcialy regulowac tej branzy aby zaoszczedzic mi czasu i kasy…. dlaczego pralke i lodowke kupuje z jakims systemem operacyjnym a system operacyjny dla PC osobno…. dlaczegp nie ma abonamentu jak przy telewizji kablowej, czy Internecie na korzystanie z systemu operacyjnego, itp….... bo America zawsze lubiala burdel i wielkie pieniadze….. dlaczego Windows nie kosztuje 20 $$$ + plus jakis abonament roczny na serwisy….. dlaczego film kosztuje 30$ ....czy po to aby Johnny Depp za role blazna dostawal 90 mln$..... dlaczego Liz Taylor ciagle zarabia miliony ( jej filmy po 20$ ) choc juz dawno lezy w grobie…... dlaczego Autodesk co roku publikuje nowa wersje Autocada i bierze za upgrade 500$ choc zmiany niewielkie ale za to niezbyt kompatybilne z wczesniejszymi wersjami…. dlaczego nikt nie placi mi za moj projekt budynku choc wszyscy z niego korzystaja codziennie i beda przez nastepne 100 lat….
W kapitalizmie rzadzi prawo popytu i podazy…. gdy nagle sytuacja wymknela sie spod kontroli wszyscy zaczynaja prawic o moralnosci…. tak jakby kapitalizm w swej istocie byl moralny….
Aby wprowadzic oplate abonamentowa potrzebna bylaby procedura jego ezgekowywania. W czasach Windows XP bylo to po prostu technicznie nierealne (i nadal jest np. w Polsce). Calosc sprowadza sie do tzw. cloud computing. Obecnie najblizej jest do tego dla Google’a ale ma przeciwko spobie molochy w postaci Microsoft i Apple, ktore nie dosc ze beda chcialy pobierac kase za tzw. abonament ale rowniez za ilosc uruchamianych procesow.
Sam to wszystko podsumowałeś: kapitalizm nie jest moralny. Bill Gates się zestarzał, chce do nieba i zamiast robić biznes zajął się działalnością charytatywną. Dlatego w czwartek wartość giełdowa Apple skoczyła do 400 bln. dolarów, a easier, friendlier Microsoft jest warty 270 bln.
1. Panie redaktorze, murzyn idący swobodnie ulicą mający zamiar obrabować białego też jest zjawiskiem nagannym.
Nie oznacza to jednak, aby jakaś grupa nacisku wprowadziła dla wszystkich czarnych zakaz swobodnego chodzenia po ulicach!
2. “W szlachetne intencje i nagły przypływ miłości w fundamentalną zasadę wolności słowa nikt co prawda nie wierzy”
Wreszcie otwarcie Pan przyznał, że politycy zwłaszcza w Ameryce, ze szlachetnymi intencjami i miłością w fundamentalną wolność słowa, nie mają nic wspólnego. Nareszcie!
3. A propos wpływu korporacyjnych pieniędzy na politykę... wreszcie otwarcie Pan (poniekąd) przyznał - MapLight -, że mają rację ci wszyscy, którzy wbrew oskarżaniu ich o naiwność i wiarę w “teorie spiskowe” uparcie twierdzą, że rządzi tak naprawdę syjonistyczna grupa biznesowa a nie figury polityczne.
Dziękuję i pozdrawiam…
Przemysł filmowy i muzyczny przez lata trwał przy przestarzałych nośnikach, a potem obudził się z ręką w nocniku. Ja zacząłem digitalizować swoją filmotekę i płytotekę ponad 10 lat temu. Gdyby wtedy istniały sklepy internetowe, gdzie można kupić album albo film w wersji mp3 czy avi za przyzwoitą cenę, to zamiast bawić się w ripowanie czy wielodobowe ściąganie wolałbym kupić. W końcu czas też pieniądz;) Wytwórnie wolały jednak trwać przy monopolu i utrzymywać absurdalne ceny 16-18 dolarów za CD i 20-30 za DVD. Teraz ta chciwość odbija im się czkawką, bo ludzie nabrali złych nawyków i zamiast kupować - ściągają czasem przy pomocy torrentów, ale co leniwsi również z płatnych pirackich serwisów jak zamknięty wczoraj Megaupload czy Rapidshare. Nie popieram piractwa, ale nie popieram też monopoli dyktujących ceny z sufitu.Gdyby nie Apple Store, który dzięki zajefajnej technologii potrafił skłonić ludzi do kupowania piosenek, branża muzyczna by dziś zdychała. Ale to ona sama powinna była uatrakcyjnić ofertę a nie czekać aż zrobi to za nią Steve Jobbs.
Gdyby w Polsce zwracano bardziej uwage na innowacyjne pomysly, to pierwszy odtwarzacz plikow MP3 powstalby wlasnie tam a nie w USA. Pelna dokumentacja zapewne nadal wala sie gdzies na Politechnice Gdanskiej na wydziale ETI w archiwach tzw. prac przejsciowych rok 1995
Panie mamula, widze ze Pan rowniez nie widzi o co chodzi w tym wszystim. Ciekawe jak ma sie taka Wikipedia, Google czy zwykli blogerzy do piracenia?
Wikipedia prowadzona jest przez lewackich aktywistow, wiec im sie nie podoba z zalozenia. Google, Yahoo itede obawiaja sie utraty zyskow z powodu utraty reklam jezeli beda popierac niepopularne akcje.
Nic nei pisalem o “blogerach”. Pisalem o “internautach”. Wielokrotnie uczastniczylem w dyskusjach na polskich forach, calkiem profesjonalnych, gdzie wyrazano opinie, zupelnie nie pojedynczych osob ze “jak sobei skopiuje Windowsy albo Office to Bill gates nei zbiednieje”. A jakby od tego zbiednial, to tylko bylby dobry uczynek, bo bogaczy nalezy nienawidziec.
Jakis czas temu prasa polska podawala ze parwie polowa polskich biznesow ma pirackie oprogramowania. I snow, polsy specjalisci od komputerow nei widziel iw tym nic zdroznego, no bo “spiracic oprogramowanie to cos innego nei ukrasc rower. Na piraceniu nikt nei traci pieneidzy”.
Oczywiscie, nie traci. Z wyjatkiem takich jaj ja ktory liczyl na drugie wydanei ksiazk iale sie pzreliczyl. Wiec poltora roku pracowal za smieszne pieneiadze. Drugiej ksiazki nei napisze. Niech sobie “internauci” napisza
Panie mamula, nie trzeba piracic aby miec odpowiedniki Windowsa czy Office’a wystarcza dobre checi i edukacja od podstaw. Co do w/w “sprawy polskiej” to jak napisal p. Tomasz chodzi o kase - odpowiednie oprogramowanie nie jest dostepne za odpowiednia cene. Dobrym przykladem jest serwis iTunes gdzie amerykanina jest stac kupic piosenke za banalne 99c ale dla Polaka jest to za duzo, bo adekwatnie rzecz ujmujac powinno kosztowac 99gr. Z oprogramowaniem jest duzo gorzej. Sam nie jestem swietoszkiem, bo piracilem w PL ile wejdzie i udostepnialem to dla innych (pierwszy na pomorzu HL z oprogramowaniem dla komputerow Apple’a w polowie lat 90-tych), ale dzieki temu mialem dostep do oprogramowania i zdobylem odpowiednia wiedze, ktora teraz moge wykorzystac dostajac za to odpowiednie wynagrodzenie za ktore moge zakupic oprogramowanie jakie mi tylko podoba sie. Gdzie znajdowalaby sie polska informatyka gdyby nie te wszystkie “gieldy komputerowe”, IV program Polskiego Radia, demoscena, snail mail, itd?
No wlasnie, Panei Scyzor. Cena Mercedesa dla Niemca jest OK, ale dla Polakow to za duzo. Polakow nei stac. maja wiec pelne prawo Mercedesy krasc. To chcial Pan powiedziec?
Polak może kupić używanego mercedesa. To samo dotyczy z oprogramowaniem. Jak mamy porownywac kupno mercedesa (nowego) to oprogramowania to w tym przypadku musimy wziasc sprzet marki firmy Apple, na ktore w Polsce malo kogo nadal stac. Powyżej napisałem przecież że wystarczy odpowiednia wiedza i edukacja w tej dziedzinie aby nie piracic. Od przynajmniej 10 lat są programy studenckie które umożliwiają zakup oprogramowania za dużo niższa cenę. Drugą strona medalu jest brak zaangażowania państwa oraz wydawnictw elektronicznych w walkę z piraceniem vide Rosja, ale tutaj zchodzimy z toru bo blog p. Tomasza dotyczy naszego obecnego podwórka.
Tu glowny wrzask indzie nie o piracenie softwu, ale muzyki i filmow. A to jest troche inny pasztet…
Widze, ze juz zacisniasz krag do kradzenia mercedesow klasy SEL
Jakby chodzilo tylko o to to byloby to wymienione w ustawach a chodzi ogolnie o duzo wiecej - ograniczenie dostepu do rozpowszechniania informacji w wiekszosci przypadkow za FREE. Polecam poczytac troche w temacie jak na tym straci np. Wikipedia, search engines, blogerzy, czy strony z tworczoscia indie. Jak napisalem pod tytm artykulem http://www.dziennik.com/publicystyka/artykul/nie-dla-sopa-i-pipa RIAA, MPAA i inne instytucje zamiast wydawac miliony USD na prawnikow i pozwy powinne zainwestowac w rozwoj zabezpieczen ktore obecnie stosowane sa z poprzedniego wieku.
Jesteś poj..bany gosciu - Nie masz pojęcia o czym mówisz a się wypowiadasz. To jest tak jakbyś kazał się swojej matce , żonie , dzieciom rozebrać o z gołymi tupami chodzic po molu ... Może tak lubisz , ale my nie !!! Syjoniści z rodziną Rokefelerów i resztą bandy chcą kontrolować całym światem z jednego miejsca kuli , ale to im się nie uda - po naszym trupie… prędzej zostanie wyłączony ( zpachany) internet jak do tego dojdzie ... :| :-|