Przeciwstawne z pozoru ruchy "Okupuj Wall Street" i "Partia Herbaciana" są wyrazem frustracji i głębokiego zwątpienia ogromnej grupy ludzi w szybką poprawę sytuacji.
To właśnie klasa średnia definiuje Amerykę – powtarzali nam zawsze politolodzy, socjologowie i ekonomiści. Ogromna grupa ludzi o umiarkowanych, ale pokaźnych jak na globalne standardy dochodach, uosabiała American Dream, pokazując, że ciężka praca i przedsiębiorczość pozwala na więcej niż godziwe życie.
Wystarczy jednak popatrzeć się na statystyki, aby zrozumieć powody niezadowolenia średnio zarabiających. Dane dotyczące dochodów, cen ubezpieczeń medycznych i zatrudnienia pokazują, że standard życia w USA przestał się podnosić w szybkim tempie mniej więcej od połowy lat 70. ubiegłego stulecia. Wzrost poziomu życia notowany w okresach gospodarczej ekspansji był praktycznie niwelowany w czasach kolejnych recesji. Po 2007 roku jest jeszcze gorzej. Średni dochód amerykańskiej rodziny, po uwzględnieniu inflacji, zmniejszył się od tego czasu o 10 procent. Dziś średnie realne zarobki pracowników najemnych, są niższe niż w 1979 roku – twierdzi US Bureau of Labor Statistics.
Trwa właśnie czwarta dekada stagnacji płac. Recesja wyprodukowała miliony permanentnie bezrobotnych. Od końca lat 80. inflację dało się jako tako opanować, ale nie we wszystkich dziedzinach. Ceny opieki medycznej oraz studiów wyższych galopują w zastraszającym tempie. Dość powiedzieć, że koszt nauki na uczelniach prywatnych wzrósł od 1981 roku o 151 proc., a na uczelniach państwowych o 140 proc. I to po uwzględnieniu stopy inflacji. A zarobki młodych ludzi opuszczających college spadają (od roku 2000 o 19 proc. w przypadku mężczyzn i o 16 proc. w przypadku kobiet w grupie wiekowej 25-34 lata). Nic dziwnego, że młodzi ludzie opuszczają uczelnie tonąc w długach, o czym zresztą pisałem w tym właśnie miejscu tydzień temu, w żywo komentowanym tekście Studia na kredyt, czyli następna bańka.
Te statystyki można mnożyć, pisząc o rosnących kosztach opieki medycznej i utrzymania, pułapkach zadłużenia, foreclosures itd. itp.
Wybuchowi społecznej frustracji trudno się więc dziwić, choć z pewnością znajdą się tacy (w tym niżej podpisany), którzy nie poprą ani metod ani języka używanego ani przez "okupujących", ani przez "herbacianych". Ogólny protest przeciwko wszystkiemu jest tak samo bezproduktywny jak dotychczasowe działania podejmowane przez polityków na rzecz poprawy sytuacji gospodarczej. A kondycja amerykańskiej klasy średniej – zwłaszcza jej dolnej warstwy – przypomina coraz bardziej stan znany większości ludzi z czasów PRL – ludzie mają za dużo aby umrzeć, a za mało, aby żyć.
Mwahahahahahaha…......
No panie Deptuła, pan tu nawet Milewskiego przebił. ![]()
“Tea Party to wyraz frustracji i głębokiego zwątpienia w poprawę sytuacji”???
:D :D :D
Moje gratulacje! Lepszego dowcipu dawno nie czytałem. Poważnie!
haha!
http://i.imgur.com/gmqJM.gif
Szanowny panie Tomaszu, sila nabywcza przecietnej placy robotniczej (blue collars) stoi w miejscu od czasu reformy imigracyjnej z roku 1963, ktora otworzyla wrota masowej imigracji niewyksztalconych pracownikow latynoskich. Na rynku pracy obowiazuja prawa popytu i podazy. Zalew rynku taka iloscia ludzi w sytuacji gdy ubywa miejsc pracy niewykwalifikowanej (automatyzacja, komputeryzacja i, czesciowo, globalizacja) musial doprowadzic do spadku ceny pracy. W Ameryce mieszka obecnie legalnie 45 milionow osob urodzonych za granica (15% populacji – historyczny rekord) oraz kilkanascie milionow nielegalnych. W samym roku 2010 wydano ponad milion zielonych kart (w roku 2009 1 milion 100tys. a w 2008 1 milion 200tys.) w przewazajacej wiekszosci ludziom w wieku produkcyjnym. Prosze nie mowic, ze ten naplyw nie zwiekszyl bezrobocia! I nie jest tak, ze do pewnych zajec Amerykanie sie nie zglosza. Zglosza sie do kazdej pracy jesli zaplaci sie im stawke, za ktora da sie przezyc, da ubezpieczenie i inne swiadczenia. No ale po co tyle placic skoro imigrant przelicytuje stawke w dol. Na takim ukladzie korzystaja oczywiscie pracodawcy i tu jest, moim zdaniem, klucz do rozwiazania problemu wzrastajacych dysproporcji dochodowych. Tam gdzie konkurencja imigrantow jest stosunkowo mala (pracownicy z wyzszym wyksztalceniem) tam place caly czas (z wyjatkiem przemijajacych recesji) zdrowo rosna. Najwyzsza pora by polityke imigracyjna zmienic na wzor kanadyjski czy australijski i nie zalewac dalej rynku pracy w tych segmentach gdzie sila rzeczy (post-industrialny ubytek pracy prostej) miejsc pracy ubywa. Mniejszy import biedoty z 3-go swiata zmniejszy tez obciazenie budzetu wydatkami socjalnymi. Ameryka zanim znowu zacznie pomagac innym musi troche pomoc sobie.
“Dość powiedzieć, że koszt nauki na uczelniach prywatnych wzrósł od 1981 roku o 151 proc., a na uczelniach państwowych o 140 proc. I to po uwzględnieniu stopy inflacji. A zarobki młodych ludzi opuszczających college spadają (od roku 2000 o 19 proc. w przypadku mężczyzn i o 16 proc. w przypadku kobiet w grupie wiekowej 25-34 lata). Nic dziwnego, że młodzi ludzie opuszczają uczelnie tonąc w długach,”
Dziwne jest to, Panie Redaktorze, ze mlodzi ludzie ida na studia i placa za nie wiedzac zapewne ze po tych studiach nei znaja zadnej przcy. A potem maja pretensje do innych. Kiedy sie wwroci dyplom “political science” kosztujacy 100 tysiecy dolarow?
Ja w popzrednim poscie pytalem Pana Redaktora dlaczego mamy im wspolczuc, ale Pan Redaktor komfortowo uznal ze nalezy zamilczec.
@mamula66. Brak czasu, a nie uniki są podstawową przyczyną dla ktorej nie jestem w stanie odpowiedzieć na wszystkie argumenty. Często zresztą jest tak, że podnoszą je także inni dyskutanci na tym forum.
Dlaczego współczuć absolwentom college’ów, którzy wybrali nieżyciowe kierunki? Decyzje o wyborze kierunku studiów podejmuje pokolenie ludzi często młodych i – zaryzykuje, choć to trąci paternalizmem – dużo mniej dojrzałych od mojej generacji. Nie dość, że ląduje się tutaj na studiach rok wcześniej niż w Polsce (znam dzieciaki zaczynające czwarty rok studiów, które nie skończyły jeszcze 21 lat, czyli wieku w którym mogą się legalnie napić piwa), to często dzieci lądujące na kapusach są typowymi więźniami suburbii – nie znają prawdziwego życia, bo z czysto logistycznych powodów: były wożone przez rodziców do i ze szkoły oraz na zajęcia pozalekcyjne, nie robiąc specjalnie nic więcej. Skąd więc mają brać się dojrzałe wybory jeśli jedyną szkołą życia jest dysfunckjoalny rodzinny dom, zestaw gier koputerowych, dyskoteka i zajęcia w szkole? Do tego dochodzą decyzje podejmowane pod wpływem emocji i impulsu . Wstraczy choćby zakochać się w dziewczynie/chłopaku studiującym jakiś nieżyciowy kierunek aby podjąć decyzję determinującą całą resztę życia. Potępić? Którz z nas nie był młody?
Oczywiście współczucie to jedna sprawa, druga to wpływanie na nastolatków aby podejmowali racjonalne decyzje. Czego wszystkim naszym dzieciom życzę…
![]()
Panie Redaktorze, to niezupelnie tak, albowiem nieletni nie moze sobie latwo wziac pozyczki takiej jaka chce. Na ogol porzebyy jest zyrant (“cosigner”), papiery o zarobkach rodzicow itede. Nieczesto tez pozyczka pokrywa wszystkie wydatki w 100% i w wielu przypadkach do udzielenai pozyczki wymagany jest “family support”.
Rodzice powinni meic wiecej rozumu niz dzieci, i jak dziecko chce przyslowiawa “gwiazdke z nieba” to powinni potarfic twardo powiedzec “nie”. Co powiedzieli moi znajomi gdzy dziecko chcial studiowac w Arizonie jakas egzotyczna specjalnosc za 40 tysiecy rocznie. Stnowcze “nie” i dziecko znalazlo sie na lokalnym stanowym uniwersytecie za 1/10 tej sumy, studiujac rzeczy ktore sie w zyciu przydadza.
Jezeli dzieci nastoletnie robia glupoty, nalezy winic rodzicow. Z suburbiow czy nei suburbiow. A jak dziecko nie poslucha i jakos pozyczke wbrew woli otoczenai i zdrowemu rozsadkowi zmajstruje, to neich sie marti samo
Odpowiedz jest prosta- nie mamy nikomu wspolczuc.Ja wychodze z zalozenia, ze przecietnie rozwiniety czlowiek decydujacy sie isc na studia powinien najpierw sprawdzic jakie kierunki warto stuiowac i na jakich uczelnich.Przeciez to oczywiste ze rynek weryfikuje studentow i jesli zalezy ci na socjologiach czy innych filozofiach to twoj wybor ale nie licz na pieniadze, a poniewaz musisz sie zadluzyc, to pytanie powinno byc inne, kto sie z tego bedzie cieszyl?
Odpowiedz jest prosta- nie mamy nikomu wspolczuc.Ja wychodze z zalozenia, ze przecietnie rozwiniety czlowiek decydujacy sie isc na studia powinien najpierw sprawdzic jakie kierunki warto stuiowac i na jakich uczelnich.Przeciez to oczywiste ze rynek weryfikuje studentow i jesli zalezy ci na socjologiach czy innych filozofiach to twoj wybor ale nie licz na pieniadze, a poniewaz musisz sie zadluzyc, to pytanie powinno byc inne, kto sie z tego bedzie cieszyl?
Dziękujemy za komentarze, oczywiście można się niezgadzać z autorem, polemizować i wysuwać własne argumenty, prosimy jednak o nie obrażanie (w bardzo brzydki sposób) autora czy innych komentujących. Niestety niektóre komentarze pod tym tekstem przekraczyły granice przyzwoitości i są usunięte. Jeśli będą się powtarzać będziemy musieli zablokować adres IP którego pochodzą. Dziękuję z góry i liczę na zrozumienie.
Pozdrawiam,
Oczywiscie redakcyjny team nie ma odwagi prawicowca, noblisty Mario Vargas Llosa by powiedziec, ze kapitalizm po prostu zdycha…. i “oburzeni” maja racje….
http://wyborcza.pl/1,75248,10556806,Mario_Vargas_Llosa__Oburzeni_maja_racje.html
Ale na to trzeba miec klase….
A co do blokowania IP, to blokujcie ile sie da….tyle wam tylko pozostalo….
..... tylko potem nie zalujta ze NewBorn juz nic nie powie jak sie cyrk dla swiata skonczy…. mam nadzieje ze red Deptula posluchal rady i ma walizki spakowane…. obecnie jestesmy na etapie przygladania sie sytuacji w Libii… teoretycznie to koniec rewolty…. teoretycznie, ale jezeli wkrotce Libia znow zaplonie…. to bedzie poczatek ostatniego etapu tego kryzysu swiatowego…... bo nic swiatu wiecej nie potrzeba niz obecnie ropa po 200 $//barrel…. ale cierpliwosci…
Blokada adresu IP nic nie da.. niepotrzebnie odrzuciliscie kontrole użytkowników poprzez link do potwierdzonego email’a (np discuss) wiec teraz raczej nic nie możecie zrobic z “niepoprawnym” uzytkownikie jak tylko ręcznie wycinać wpisy ...
Blokada adresu IP nic nie da.. niepotrzebnie odrzuciliscie kontrole użytkowników poprzez link do potwierdzonego email’a (np discuss) wiec teraz raczej nic nie możecie zrobic z “niepoprawnym” uzytkownikie jak tylko ręcznie wycinać wpisy ...
.
Teza, o tym, ze lata 50-te i 60-te byly wyjatkowe i nie do powtorzenia jest interesujaca ale niebezpieczna w swym fatalizmie. Czy rzeczywiscie byl to taki wspanialy okres? Ameryka uwiklana byla w dwa krwawe i kosztowne konflikty (Korea i Wietnam), a wydatki zbrojeniowe na bedaca u szcztu Zimna Wojne byly, w proporcji do PKB, ponad dwa razy wyzsze niz w ostatnich dwu dekadach. Do tego dochodzil wewnetrzny konflikt spoleczny zwiazany z emancypacja Czarnych i protestami antywojennymi. Jesli wtedy ludzie nie mieli” za duzo by umrzec, a za malo by zyc” to po co bylby program prezydenta Johnsona “Great Society”? Nie twierdze, ze te 40 letnia stagnacje plac robotniczych odpowiedzialni sa wylacznie imigranci bo presja na obnizke plac miala tez inne zrodla np. rewolucje obyczajawa lat 60-tych, w wyniku ktorej miliony kobiet wyruszyly na rynek pracy w poszukiwaniu platnego zajecia. Lewica lubi mowic, ze musialy bo sam maz nie byl juz w stanie utrzymac rodziny. Byc moze jest odwrotnie, maz nie jest wstanie utrzymac rodziny bo ze wzgledu na konkurencje imigrantow i kobiet place stoja w miejscu, a nowych stanowisk pracy przybywa wolniej niz chetnych na nie. Klasa srednia padla wiec moze ofiara potepu spolecznego, ktory czesto jest wrogiem postepu ekonomicznego.
@Mezon. Tezę o wyjątkowych latach 50. i 60. wrzuciłem trochę z przekory, ale gdyby się zastanowić… Skok stopy życiowej był wówczas bardzo wyraźny i potem już się nie powtórzył. Dziękuję za ten głos, bo potwierdza on moją tezę, że świat w którym żyjemy jest tak skomplikowany i uzależniony od tylu zmiennych czynników, że trudno szukać wyjaśnień-wytrychów, choć w każdym z nas tkwi pokusa do szukania łatwych uzasadnień i rozwiązań. ![]()
Przeczytalem uwaznie i artykul Red.Deptuly i komentarze.Nie wiem czy to jesien spowodowala ,ale bije z nich pesymizm ,rodzaj poddania sie.Sytuacja ogolnie jest trudna,ale to znaczy ze musimy zakasac rekawy i wziasc sie do roboty.Ten “dom” w ktorym zyjemy potrzebuje kapitalnego remontu,i trzeba zaczac od fundamentow,politycznych fundamentow.Musimy zrozumiec ze jestesmy uzywani do glosowania na kandydatow ,a gdy juz zostanie wybrany (a),natychmiast trafia na machine lobbystow i juz wiecej nie reprezentuje nas wyborcow.To jest kontrolowana demokracja ,a raczej fikcja,bo pieniadz i korupcja uwily sobie gniazdo.Zapomnieli tylko o jednym,ze kontrola srodkow masowego przekazu nalezy do przeszlosci i wierze ze pewnego dnia byc “Amerykaninem ,“bedzie znowu powodem do dumy.Pozdrawiam Wszystkich.
@Mezon. O potrzebie racjonalnej polityki imigracyjnej pisałem już w tym blogu w tekście “Pochwała rozsądnej imigracji” (http://www.dziennik.com/blog/artykul/pochwala-rozsadnej-imigracji ) i tu nie ma między nami wielkiej różnicy.
Wobec teorii, że to imigranci zdołowali Amerykę byłbym bardziej sceptyczny. Jeśli przyjrzymy się strukturze społecznej imigrantów nie odbiega ona specjalnie od reszty społeczeństwa (mediana rocznych dochodów imigranckiej rodziny jest podobna do rodziny amerykańskiej). Całkowite zamknięcie kraju dla nisko wykwalifikowanych imigrantów mogłoby mieć odwrotny skutek od zamierzonego – wywindowałoby ceny amerykańskich towarów (w tym żywności) do tak wysokiego poziomu, że Ameryka straciłaby jakąkolwiek konkurencyjność. Wypłacanie “godziwych” stawek dla migrujących pracowników rolnych jest fikcją – wystarczy popatrzeć na to co się dzieje w Alabamie, Georgii, czy Arizone, po ucieczce stamtąd nielegalnych – ściąga się tam nawet więźniów do pracy na polach.
Oczywiście wizy imigracyjne trzeba przyznawać w sposób bardziej racjonalny. To jednak nie emigranci (a więc m.in. my, bo większość rodaków w USA zaczynała życie w tym kraju od niskopłatnych zajęć) są głównymi winowajcami tego co się dzieje z klasą średnią.
Jest też i inna możliwość. To szybki wzrost dochodów i względny dobrobyt klasy średniej z lat 50. i 60. był anomalią, a teraz jest po prostu normalnie.
“To szybki wzrost dochodów i względny dobrobyt klasy średniej z lat 50. i 60. był anomalią, a teraz jest po prostu normalnie”
To nie byla anomalia a skutki wyniszczenia innych gospodarek przez wojny.Kraje europejskie i Japonia odbudowaly swoje gospodarki, fabryki i zaczely produkowac o wiele lepszy, bezpieczniejszy sprzet, wykorzystujac calkiem inna kulture i techniki zarzadzania,Popyt na Amarykansie marki spadl , klasa srednia zaczela isc w dol, a teraz globalizacja,nieudolna polityka rzadzacych, chciwosc bankow i mamy klase srednia.
Pan Redaktor: “Całkowite zamknięcie kraju dla nisko wykwalifikowanych imigrantów mogłoby mieć odwrotny skutek od zamierzonego – wywindowałoby ceny amerykańskich towarów (w tym żywności) do tak wysokiego poziomu, że Ameryka straciłaby jakąkolwiek konkurencyjnośc”
Moze nie tyle konkurencyjnosc, co zadowolenie obywateli.
) Salate zbierali nielegalni Meksykanie. Zapytalem managera dlaczego zatrudnia nielegalnych a nei Amerykanow. “Bo Amerykanom tzreba by tyle placic ze paczka salaty by kosztowala 20 dolarow zamaist 5. Czy chcesz placic 20 dolarow za salate?” brzmiala odpowiedz. Oczywiscie, nei chcialem placic 20 dolarow. “A gdyby ich wsyztkich zalegalizowac, to co?” zapytalem. Odpowiedz byla szczera i prosta: “To bysmy ich wszystkich wyrzucili i zatrudnili nielegalnych”.
Keidys bywalem w Kaliforni, w okolicach San Jose, na duzych farmach salaty (nie, nie zbieralem salaty
Narzeka sie na nielegalnych. Ale za salate nie chce sie placic 20 dolarow. Narzeka sie ze manufacturing poszedl do Chin. Ale woli sie za iPhona placic 300 dolcow niz 1000 dolcow.
Klasa srednia, domagajac sie coraz wiecej i coraz taniej, pracowicie podcinala galaz na ktorejj siedzi. No i teraz wlasnie przecieto galaz do konca
Czyli uwazasz, ze jesli rolnik z Alabamy zatrudnilby grubasa wychowanego na fastfood-ach i drive thru w kazdym mozliwym miejscu, dal mu ze 25$ na godz,benefity i stworzyl dla niego Unie to wtedy sytuacja gospodarcza klasy sredniej poprawilaby sie w USA. A co z cena tych produktow? Z konkurencyjnoscia jego towarow? Przeciez pisales o globalizacji.W skutek tych dzialan nasz rolnik zbankrutowalby w miesiac. Ale to tez wina imigrantow.