Małe nowojorskie mieszkania wykluczają wstawienie wielkiej pralki, albo nie zgadza się na nie właściciel budynku. Poza tym, jak się wynajmuje i często zmienia miejsca zamieszkania, to kupowanie i potem przewożenie takiego ciężaru z miejsca na miejsce jest bez sensu.
Sama niedawno przeprowadziłam się do mieszkania bez pralki i – jak miliony nowojorczyków – zaczęłam korzystać z lokalnej pralni.
Gdy powiedziałam znajomym, że po raz pierwszy idę do pralni i nie wiem, ile 25-centówek ("kłodrów na londry") ze sobą wziąć, zdziwili się.
"To jak ty prałaś przez te osiem miesięcy? Ręcznie? – zdziwiła się koleżanka. Nie musiałam prać ręcznie, bo miałam szczęście i tam, gdzie mieszkałam była pralka i suszarka (kto w Polsce ma suszarkę?). Teraz jednak przyszedł czas na wizytę w pralni. Specjalnie wybrałam taką, która jest czynna 24 godziny na dobę, by nie być ograniczoną czasowo. Przecież za pierwszym razem nie wiedziałam, ile to mi zajmie. Z ośmioma 25-centówkami w kieszeni i wielką niebieską torbą z Ikei (bardzo popularny model do noszenia prania), w niedzielę wieczorem wybrałam się do pralni. Trochę oszołomiona liczbą maszyn wybrałam pierwszą lepszą i zaczęłam wkładać rzeczy. Dopiero po chwili zorientowałam się, że to nie pralka, ale suszarka! Niezrażona pomyłką szybko znalazłam pralkę i zaczęłam ładować. Wszystko było opisane, więc nie miałam problemów z jej uruchomieniem. Jedyne, czego mi zabrakło, to monet. Mała pralka bowiem potrzebowała dziewięciu 25-centówek. Bałam się, że będę musiała lecieć do sklepu i rozmieniać pieniądze, jednak pralnia miała specjalny automat, do którego wkładało się banknot i dostawało monety. Zadowolona z siebie włączyłam pralkę i usiadłam z książką. Jednak nie przeczytałam nawet strony, bo towarzystwo w pralni było o wiele ciekawsze niż Jack Kerouac i jego opowieści o podróżach przez Amerykę.
"Angelina, Angelina, chodź tutaj i mi pomóż" – wołała kobieta, której tony prania prawie wypadały z wózka.
Spodziewając się co najmniej młodszej kopii słynnej aktorki odwróciłam się i zobaczyłam grubiutką ośmiolatkę, która w niczym nie przypominała swojej pięknej imienniczki. Za to dzielnie pomagała mamie ładować niekończące się stosy spodni, kurtek, kołder i innych niezidentyfikowanych rzeczy w różnych rozmiarach. Sądząc po liczbie pralek i suszarek zajętych przez Angelinę i jej mamę, albo mają dziesięcioosobową rodzinę, albo robią pranie raz na rok.
Ogólnie atmosfera w pralni była bardzo sąsiedzka. Wszyscy głośno gadali, telewizor ryczał, dzieci ścigały się wózkami, a bladzi hipsterzy siedzieli z nosami w książkach albo stukali coś na iPhonach, iPadach i różnych innych urządzeniach elektronicznych na literę "i". Do pełnego rozkręcenia towarzystwa brakowało tylko piwa i przekąsek. A co do przekąsek, to widziałam w pralni na Greenpoincie stoisko z latynoskimi pierożkami. Raz weszłam i kupiłam sobie jednego. Był pyszny! To świetny pomysł na przeczekanie prania i suszenia. Mogliby wprowadzić go w mojej pralni (już jest moja, nie będę szukać dalej), a szczególnie w zimie, kiedy zamiast chodzić po dworze w oczekiwaniu na koniec prania woli się usiąść przy ciepłej suszarce i marzyć o lecie.
WIELKIE PRANIE INACZEJ
Współczesny człowiek żyjący w Nowym Jorku , jeżeli nie jest specjalistą do spraw sprzedaży środków czyszczących, nie zastanawia się nad ilością zużytych proszków i płynów do prania w skali roku na obszarze całego miasta. Mogę śmiało stwierdzić, że przeciętny mieszkaniec wie tylko, że z wielu rożnych powodów nie może posiadać pralki w swoim mieszkaniu. Dlatego korzysta z dobrodziejstwa jakim są pralnie publiczne.
Kilkanaście lat temu byłem zachwycony modelem społeczeństwa, które nie zagraca mieszkania urządzeniami pralniczymi. Jednak moje poglądy na ten temat zmieniły się diametralnie po obejrzeniu programu w telewizji traktującego o problemach czystości. Grupa ludzi poszukiwała odpowiedzi, w których miejscach mieszkania jest najczyściej i najbrudniej oraz co jest tego przyczyną. Laboranci ubrani w białe ochronne fartuchy pobierali wymazy z rożnych miejsc w mieszkaniu: z klamek, futryn drzwiowych, zlewu w kuchni, okolic pojemnika na odpadki, wanny, kabiny prysznicowej, pralki, podłogi w łazience, sedesu, podłogi w toalecie. Oczywiście spodziewałem się, że najbrudniej będzie w okolicach sedesu w toalecie. Zdumiony byłem gdy okazało się po przeprowadzeniu testu, ze jest to jedno z najczystszych miejsc w mieszkaniu. Ten stan uzasadniono tym, że w tym pomieszczeniu stosowane są wyjątkowo silne środki chemiczne. Kuchnia wypadła nieco gorzej. Najbrudniejszym miejscem w mieszkaniu okazała się pralka, ponieważ w tym urządzeniu stosowane środki piorące są łagodniejsze od tych stosowanych w toalecie, kuchni czy łazience. Na wymazach z pralki stwierdzono w laboratorium pałeczki coli i szereg innych groźnych bakterii i zarazków. Uwierzyłem tym wynikom badań. Stąd też wypłynął wniosek, iż skoro w samym mieszkaniu pralka jest takim brudnym urządzeniem, to jakże więcej tych nieczystości jest w pralce, z której korzysta codziennie dużo ludzi.
Większość mieszkańców dużych aglomeracji miejskich w USA godzi się z utartym stereotypem wynajmowania mieszkania- mogę mieszkać, płacę czynsz, ale nie mogę pewnych rzeczy, w tym oczywiście nie mogę mięć pralki. Dlaczego: pralki? W czym ona zawiniła, ze jest na cenzurowanym?
Piekna Pralnia polozona na Manhattanie blisko rzeki oddzielajacej Brooklyn . Myslalam, ze tamta okolica ponizej elektrowni na czternastej to mieszkania komunalne…http://maps.google.com/maps?um=1&ie=UTF-8&q=ave+c+laundromat+212+388+9933&fb=1&gl=us&hq=ave+c+laundromat+212+388+9933&hnear=0x89c24fa5d33f083b:0xc80b8f06e177fe62,Nowy+Jork&cid=0,0,12971893013138885&ei=k4B6TpywOaft0gHAmvGwAg&sa=X&oi=local_result&ct=image&ved=0CAQQ_BI
Widze, pani Katarzyno, ze w Polsce ominelo pania bywanie w osiedlowym maglu i teraz nadrabia pani zaleglosci. Pod wieloma wzgledami, a najbardziej pod wzgledem towarzyskim, pralnia publiczna przypomina dawny magiel. Dziwi mnie brak takich pralni w Polsce. W Niemczech czy Holandii, lezacych w strefie zblizonej geograficznie i cywilizacyjnie do Polski, takie pralnie publiczne sa powszechne i istnieja od dziesiatek lat. Byc moze w Polsce mieszkanie w wynajmowanym mieszkaniu jest swego rodzaju niezbyt popularna jeszcze nowoscia. Pralnia publiczna jest pochodna istnienia mieszkan na wynajem do ktorych nie kupuje sie ciezkich sprzetow w rodzaju lodowek, kuchenek gazowych albo pralek.
W tescie na bakterie nie podano ilosci co jest sprawa krytyczna poniewaz mikroby sa wszedzie takze w powietrzu ale istona jest ilosc bo od tego zalezy zakazenie.Dawniej bielizne gotowano ale dzis nie ma na to czasu.Polecam oddzielne pranie bielizny w temperaturze pasteryzacji 72 stopnie C[162 F] .
Hannah fitam na forum.Ja moze nie na temat ale napewno zdziwilas sie dlaczego nie wyszedl twoj webside ktory chialas wlozyc do ND.Po prostu powinas trzymac odleglosci za blisko sa kropki http://maps.google.com/maps?um=1&ie=UTF-8&q=ave+c+laundromat+212+388+9933&fb=1&gl=us&hq=ave+c+laundromat+212+388+9933&hnear=0x89c24fa5d33f083b:0xc80b8f06e177fe62,Nowy+Jork&cid=0,0,12971893013138885&ei=k4B6TpywOaft0gHAmvGwAg&sa=X&oi=local_result&ct=image&ved=0CAQQ_BI
..nie, nie zdziwilam sie…ale dzzieki…nie ma tutaj funkcji korektora,,,ale w sumie i tak rzadko bywam tutaj odkad zalozylam swoj prywatny blog…dzieki lenin za wszycko…