Opublikowano: Czwartek 22 kwietnia 2010

Radykalni islamiści grożą śmiercią twórcom kultowego serialu komediowego „South Park” – Treyowi Parkerowi i Mattowi Stone’owi. Pokazali oni Mahometa w kostiumie niedźwiedzia, by zakpić z zakazu sporządzania wizerunków proroka.
„South Park” to satyra totalna. Parker i Stone dworują sobie z Żydów, katolików, mormonów, scjentologów, ateistów. Już w pierwszym odcinku Jezus bił się ze świętym Mikołajem, o to, który z nich jest ważniejszą postacią Gwiazdki. I dotychczas jakoś nikt się jeszcze nie obraził. No, może, poza scjentologiem totalnym Tomem Cruisem. Puenta bowiem nigdy nie budzi zastrzeżeń: każda hipokryzja to zło, a lekarstwem na nią jest tolerancja.
Scenarzyści doprowadzają do absurdu formułę komiksowej przemocy: Kenny, w każdym odcinku, umiera śmiercią nagłą i okrutną, wśród okrzyków „O mój Boże, zabili Kenny‘ego!”, które stały się czymś w rodzaju znaku firmowego „South Park”. Bez oporów eksploatują również humor rodem ze szkolnej toalety (paraliżująca miasteczko epidemia ostrej biegunki). Można krzywić się z niesmakiem patrząc na podskoki Pana Hankey – Bożonarodzeniowej Kupy i słuchając klnących jak szewcy trzecioklasistow, ale żeby się przy tym nie roześmiać – trzeba być całkowicie pozbawionym poczucia humoru. Żarty twórców kreskówki są brutalne, wulgarne, głupie i... nieodparcie zabawne.
W 200. odcinku nadanym 14 kwietnia wolność słowa była tematem wiodącym, a wystąpili wszyscy, z których twórcy serialu dotychczas żartowali: Mahomet – jako się rzekło – w stroju niedźwiedzia. Wkrótce potem organizacja Rewolucyjni Muzułmanie wydała oświadczenie, że scenarzyści skończą jak Theo van Gogh, holenderski reżyser zamordowany wskutek fatwy. Parker i Stone specjalnie się nie przejęli. Wczoraj Comedy Central nadał kontynuację odcinka, który uraził Rewolucyjnych Muzułmanów.
I muszę przyznać, że poczułem się dumny z bycia stałym rezydentem:) USA. Bardziej niż wiosną 2003 roku, kiedy George Bush zaatakował Irak. Europejskie media niby nie cenzurują dowcipów o Mahomecie czy islamie, ale de facto zniknęły one z tamtejszych gazet, radia i telewizji. Chłopaki z Kolorado oraz ich macierzysty kanał odpowiadają fanatykom tak jak należy im odpowiadać. Znaczy jak Cambronne.